Al Capone na poznańskich ulicach

Obrazek użytkownika syrenka_w_pyrlandii
14.12.2012

Poznańskie światła na przejściach dla pieszych bawią się w gangsterkę. Najgorsze ze skrzyżowań, słynna Teatralka, to istny Al Capone oświetleniowego światka w mieście Poznań. 

Teatralny Al Capone "You came to the wrong neighborhood pal"

Most Teatralny należy do Ala Capone.

Tak. Sygnalizacja świetlna w Poznaniu to grupa rasowych gangsterów, którzy z zimną krwią (i ciepłą żarówką) trzymają pieszych na wysepkach jako zakładników. Do gołych głów przystawiają im padający śnieg, a dłonie krępują zimowym mrozem. Kiedy wyrwiesz się z jednego bandyckiego uścisku, wpadasz w drugi. A jeśli decydujesz się na desperację i nielegalnie ruszasz z miejsca… BACH! Twój portfel przeszywa kwitek – 100 lub 150 złotych. No, chyba, że tego dnia stróże prawa nie zdecydowali się na patrol. Wtedy ucieczka dochodzi do skutku, a my mamy wrażenie, jakbyśmy właśnie przekopali sobie drogę ku wolności uciekając z Alcatraz.

Brawurowe sceny walki

Już wyzbywając się wszelkich więzienno-gangsterskich metafor, jestem zdania, że każda osoba decydująca się na przejście przez ulice Mostu Teatralnego, powinna w kieszeni mieć zaświadczenie o najwyższym stopniu wtajemniczenia kaskaderskiego.

Kiedy marznący tłum doczeka się zielonego światła i ruszy z obu stron, wygląda to jak scena z filmu wojennego na chwilę przed bitwą. Cieszę się, że w ruch nie idą miecze, dzidy czy halabardy. Wersja dla estetów: wygląda to prawie jak scena z „Między słowami”, kiedy Bill Murray trafia na jedno z tokijskich przejść dla pieszych.

Porwanie zebry i ban na rowery

Pasy na przejściu dla pieszych chyba same ze wstydu zapadły się pod ziemię – nie istnieją. Praktyczni przechodnie wybierają drogę wzdłuż jezdni. Mam nadzieję, że dzięki temu przynajmniej jedna zebra z tego skrzyżowania odzyskała wolność. Czego jeszcze nie znajdziemy na Moście Teatralnym? Rowerzystów. Nie mają zwyczajnie którędy jeździć. Ścieżki są albo zasypane grubą warstwą śniegu ( zapewne ma to na cyklistów działać odstraszająco - jak łeb konia w pościeli), albo opanowane przez dziki tłum. Przesłanie jest jedno i brzmi z angielska "You came to the wrong neighborhood.".

Hazard

Teatralka przejęła także funkcję rosyjskiej ruletki. Wielkimi miłośnikami tej zabawy są motorniczy. Zasady są dosyć proste. Na przystanek w kierunku Os. Sobieskiego wjeżdża jeden tramwaj. Za nim jedzie drugi. Motorniczy musi zadecydować: ryzykuję – jadę dalej, może się zmieszczę. Druga opcja - bez ryzyka: nie wjeżdża na skrzyżowanie. W większości przypadków ryzyko jest podejmowane i… nie mieszczą się. Tym sposobem albo blokują całe skrzyżowanie, albo całe przejście dla pieszych, którzy po kilku solidnych minutach oczekiwania, mają kilkanaście sekund irracjonalnego „zielonego”  na obejście bimby. 


Niestety, tak jak to bywa w słynnych gangsterskich filmach i w tej sytuacji nie zanosi się na szczęśliwe zakończenie. Zima się rozkręca, śniegu przybywa, a światła nadal łamią wszelkie zasady logiki. Codziennie słyszę nowe przekleństwa pod adresem sygnalizacji świetlnej w stolicy Pyrlandii. Ale widać, tak już musi być. Nie wszystko jest idealne. Życie to nie film... No chyba, że gangsterski.