Alaska cz. 3

Obrazek użytkownika Robert Sierocki
28.04.2014

Przy okazji wydania mojej pierwszej publikacji o Alasce (książka pt. "Alaska. Informator geograficzno-turystyczny") prezentuję kolejną część opowieści z niezwykłej podróży.

Rzeka Cooper Rzeka Cooper | fot. Robert Sierocki

Kolejny etap podróży zawierał zwiedzanie takich miejsc jak: zalew rzeki Matanuska, pasmo gór Chugach, lodowiec Matanuska, Góry Owcze, mała miejscowość Glennallen, Beaver Creek, czy miasteczko Tok. Po drodze zatrzymaliśmy się przy kościele katolickim, który był zrobiony jakby z ogromnej metalowej tuby przedzielonej na pół. Mogło się tam zmieścić może maksymalnie 10-12 osób. Przejeżdżaliśmy przez Park Krajobrazowy Tetlin mijając po lewej stronie pasmo górskie Ruby, White River czyli Białą Rzekę (która wcale nie jest biała) oraz Park Narodowy Kluane. Co jakiś czas naszym oczom ukazywały się podwójne tęcze. Mijaliśmy Góry Nadbrzeżne (Wostal Mountains), urokliwe jezioro Bennet Lake, Jezioro Szmaragdowe, małą pustynię niedaleko miasteczka Carcross, rzekę Moore’a, aż dotarliśmy do miasta Skagway.

 

Centrum miasteczka Talkeetna

 

W Skagway największą atrakcją turystyczną jest przejażdżka wycieczkowym pociągiem trasą White Pass (Biała Przełęcz). Trasa wiedzie przez malownicze tereny Boundary Ranges oraz Coast Mountains na wysokość 873 m n.p.m. i trwa 3,5 godziny. Innym ciekawym miejscem w Skagway jest tzw. Saloon czyli Muzeum Burdelu. Za 5 USD można choć na chwilę przenieść się do epoki Dzikiego Zachodu i poczuć się jak na planie westernu. Obsługa tego muzeum to urodziwe dziewczyny ubrane w stroje z epoki. Nie była to ostatnia atrakcja owego dnia. Przewodnik zawiózł nas poza miasto nad małą rzekę. Ku naszemu zdumieniu w odległości ok. 300 m mały miś brunatny łowił w rzece ryby używając do tego swojej łapy. Do tej pory niedźwiedzie widzieliśmy tylko przy drogach jadąc naszym mini-busem, a tu mieliśmy okazję zobaczyć dzikie zwierzę w jego naturalnym środowisku. Dodatkowo nad naszymi głowami krążyły olbrzymie orły bieliki. Ciarki na skórze były gwarantowane! W drodze powrotnej do miasta odwiedziliśmy mały cmentarz. Byli tam pochowani poszukiwacze złota, których lawina pochłonęła 3 kwietnia 1898 roku. Najmłodszy z nich miał 17 lat.

 

Najpopularniejszy pojazd na drodze

 

Jedną z popularniejszych form podróżowania po Alasce jest rejs statkiem. Spędziłem 2 dni i 2 noce pływając po Archipelagu Aleksandra. Pierwszym przystankiem była stolica Alaski – Juneau. Jest to malownicze miasteczko portowe. Na głównej przystani zobaczyliśmy wszystkie rodzaje rekreacyjnych pojadów wodnych od małych łodek, poprzez katamarany aż do ogromnych cruiserów wycieczkowych. W Juneau zobaczyłem dom gubernatorki Sary Palin oraz rosyjski kościół św. Mikołaja.

 

Archipelag Aleksandra

 

Wieczorem na górnym deku naszego statku zobaczyłem jak inni podróżnicy szykują się do spania otuleni w koce i na poduszkach wziętych z kajut. Wpadłem na szalony pomysł, aby też spać na świeżym powietrzu. Poszedłem do swojej kajuty, wziąłem poduszkę, 2 koce, zatyczki do uszu, opaskę na uszy i czapkę. Znalazłem wolny leżak i najnormalniej w świecie spałem pod gołym niebem na statku na Alasce! Obudziłem się przed 5 rano. Statek cumował właśnie do portu na wyspie Petersburg, a 3 godziny później na Wrangell. Następnym przystankiem była miejscowość Ketchikan, znana jako światowa stolica łososia (większość domów jest tutaj skonstruowana na drewnianych palach). I rzeczywiście przechadzając się po tym miasteczku widziałem w rzeczkach łososie w akcie tarcia, które po chwili wzbijały się w górę rzeki pokonując takie przeszkody jak silny prąd wody, czy kamienie. Na uwagę zasługuje malownicza ulica Creek Street prowadząca do muzeum totemów.

 

Sklep z pamiątkami

 

Podróż wycieczkowym statkiem ma wiele zalet. W moim przypadku jest to przede wszystkim inna forma zwiedzania, a także odpoczynku po wielu dniach spędzonych w drodze. Pogoda dopisała i można było nacieszyć się letnim północno-amerykańskim słońcem. Podziwianie widoków pięknych górzystych wybrzeży, wschody i zachody słońca nie przesłonią jednak widoku wieloryba wyskakującego z wody, robiącego fikołka i tryskającego wysoko strumieniem wody. Był to widok wręcz elektryzujący!

 

Góry Skaliste

 

Ketchikan było ostatnim punktem zwiedzania Alaski. Wróciliśmy na tereny Kanady do miejscowości Prince Ruppert, stamtąd do wioski indiańskiej Kitwanga oraz skansenu indiańskiego Ksan. W Morris Town przy rzece Skeena zjadłem burgera z łososia. Przemierzaliśmy Kanadyjskie Góry Skaliste, aby dotrzeć do parku narodowego Jasper. Podziwialiśmy góry Bow, jezioro Bow, rzekę Bow i wodospad Bow oraz lodowiec Crowfoot. Kolejne odwiedzane parki narodowe to Banff oraz Yoho z wodospadem Takkawaw, rzeką Kicking Horse, która w miejscowości Golden wpada do rzeki Columbia. Żegnaliśmy się powoli z niesamowitą przyrodą Alaski i zachodniej Kanady zbliżając się do Calgary. Tu zajrzeliśmy do wioski olimpijskiej z zimowej olimpiady z 1988 roku, muzeum Fort, gdzie przenieśliśmy się o 100 lat wstecz oraz centrum miasta z Calgary Tower.

 

Kolejny typowy krajobraz Alaski

 

Na lotnisku okazało się, że większość uczestników wycieczki ma nadbagaż. Ubłagałem na kolanach (dosłownie) panią z check-in i przyjęła moją walizkę ważącą o 11 kg za dużo. Międzylądowanie w Londynie odbyło się już bez żadnych komplikacji, ale do Warszawy dolecieliśmy z 4-godzinnym opóźnieniem. Nad lotniskiem Chopina rozszalała się burza, samolot czekał aż ustanie i krążył w kółko. Zaczęło mu brakować paliwa, więc zawrócił do Berlina aby zatankować i dopiero wówczas mógł spokojnie wylądować.

 

Rośliny wierzbówki

 

Podróż na Alaskę należy do moich najodleglejszych wypraw, z której przywiozłem niezapomniane wspomnienia przeżytych przygód i niesamowitych widoków.

 

Zachód słońca na Alasce