Barcelona

Obrazek użytkownika Robert Sierocki
27.12.2014

Wiele słyszałem o niesamowitej atmosferze tego miasta, uroku uliczek i gwaru zwiększającego swoje natężenie ku późniejszej porze. Jednak Barcelona najbardziej urzekła mnie swoją architekturą i nocnym życiem Hiszpanów, spędzających wolny czas dosłownie na ulicy. Knajpki przepełnione tłumem, pewnie stałych bywalców, wylewającym się na chodniki, zachęcają do nocnej aktywności. To miasto szczycące się tańczącymi fontannami, dużym portem, plażą miejską, dziedzictwem Gaudiego, Miro i kolejką linową, z której można podziwiać panoramę miasta.

Aleja palmowa przy miejskiej plazy

Ramblas – to najpopularniejsza ulica w mieście, przepełniona turystami i kuszącymi ich atrakcjami. Kilka minut stąd piechotą można dojść do kolumny Kolumba i miejskiej plaży oraz olbrzymiego aquarium. Trzeba jednak wieczorem uważać. „Córy Koryntu” czyli panie tzw. lekkich obyczajów oblegają zwiedzających mężczyzn. Są bardzo bezpośrednie i na pierwszy rzut oka przyjazne. Panowie zaaferowani pięknymi Hiszpankami są zadowoleni jak te, bez pardonu muskają ich krocze, ale już nie czują jak ich ręka szybko dotyka kieszeni, z której szybko znika zawartość…

Katalończycy – mieszkańcy Barcelony to wyjątkowo pogodna i zarazem głośna nacja. Ożywają dopiero wieczorem, przesiadując na ulicach i po prostu korzystając z uroków nocnego życia miasta. Widziałem już wiele miast nocą, ale Barcelona wyróżnia się radośnie biesiadującym tłumem, który z knajpek wylewa się wprost na ulicę. Są bardzo otwarci na rozmowę z przygodnymi przechodniami, co, myślę, leży w ich żywej naturze.

Gaudi – Barcelona to niekwestionowana kolebka sztuki.

Przykłady secesji Antonio Gaudiego widać wprost na ulicy, gdzie podziwiać można jego niepowtarzalny zmysł do tworzenia zmysłowej wręcz architektury (domy oraz kościół Sagrada Familia, wciąż nieukończony).

Również Guell Park jego projektu dowodzi, że był on prekursorem w swobodzie tworzenia i wymyślaniu kształtów, nadawaniu formom architektonicznym innego wymiaru, zarówno w wyrazie funkcjonalnym jak i estetycznym (ach ten koloryt). Przeczytałem, że jego „bajkowa” wizja świata zakiełkowała, kiedy był dzieckiem. Był chory i nie wychodził z domu, więc tworzył obrazy w swojej wyobraźni, obrazy świata, który wyglądał po prostu kolorowo.

 

Joan Miro – to kolejny przedstawiciel sztuki ściśle związany z Barceloną. Mieści się tu jego muzeum zwane Fundacjo Joan Miro.

Dzieło Joana Miro na talerzu

Olbrzymi, nowoczesny obiekt wystawienniczy mieści setki jego dzieł. Dla jego miłośników jest to ekstaza. Takową tez odczułem. Surrealizm w jego wydaniu wydaje się nadzwyczaj ponadczasowy. Nie ukrywam, że nie jest to prosta sztuka w zwykłym zrozumieniu. Jakieś „esy floresy” w kolorowych kształtach... Jednak dla każdego odbiorcy mogą znaczyć coś innego, i to jest unikalne - czyli „uniwersalizm” sztuki.

 

Na koniec – Barcelona to miasto dla ludzi lubiących gwar i nocne życie towarzyskie na mieście. Nie mylić z młodzieżową i clubbingową Majorką czy Gran Canarią.

To miasto idealne dla turystów w każdym wieku aprobujących tłum i hałas, bezceremonialne fraternizowanie się z innymi w zupełnie przypadkowych sytuacjach. Tacy po prostu są Katalończycy: żywiołowi, otwarci na nowe znajomości i co najcenniejsze – bezpretensjonalni.