Bawiąc się w Boga - „Napad” Robina Cooka

Recenzja książki

Obrazek użytkownika greenlady
24.03.2014

Polityka i biotechnologia nie potrafią zwykle znaleźć wspólnego języka. A czy można je pogodzić, gdy pojawia się wspólny interes? Robin Cook w „Napadzie” pokazuje, że nie jest to niemożliwe.

Robin Cook, Napad Robin Cook, Napad

„Napad” to thriller medyczny mistrza tego gatunku, Robina Cooka. Opowiada historię pary naukowców, Daniela Lowella i Stephanie D’Agostino, którzy rzucają pracę na Uniwersytecie Harvarda by założyć prywatną firmę, specjalizującą się w terapii nieuleczalnych dotąd chorób z zastosowaniem komórek macierzystych. Przyszłość firmy rysuje się obiecująco, aż do momentu, gdy senator Ashley Butler, zacięty wróg biotechnologii, przedstawia projekt ustawy, w świetle której legalizacja opracowanej przez Daniela i Stephanie procedury byłaby niemożliwa. Upadek ich firmy staje się realnym zagrożeniem. Senator okazuje się jednak bardzo zainteresowany proponowaną przez naukowców procedurą i zawiera z nimi porozumienie. Jeśli wyleczą go z postępującej choroby Parkinsona z wykorzystaniem opracowanej metody, on zmieni swoje stanowisko i ustawa nigdy nie ujrzy światła dziennego. Niezwykły jest nie tylko fakt, że senator z własnej woli chce się stać królikiem doświadczalnym dla nowej procedury, ale również dodatkowy warunek, który stawia. Otóż komórki macierzyste, które zostaną podane do jego mózgu, muszą zawierać geny pochodzące z krwi z… Całunu Turyńskiego. Kiedy naukowcy godzą się na proponowany układ, nie wiedzą, że zdobycie fragmentu Całunu Turyńskiego i przygotowanie niezbędnych elementów do terapii w bardzo krótkim czasie, nie będą jedynymi trudnościami w drodze do sukcesu.

Z racji wykonywanego zawodu oraz jako fanka thrillerów, z wielkimi nadziejami sięgnęłam po „Napad”. Niestety, książka niezupełnie spełniła moje oczekiwania. Przede wszystkim w żadnym razie nie nazwałabym jej thrillerem, gdyż w rzadkich jedynie momentach trzyma w napięciu, fabuła jest przewidywalna, a zakończenie banalne. Akcja rozwija się zbyt wolno i tak naprawdę nabiera tempa dopiero pod koniec książki. Ponadto wątek Całunu Turyńskiego potraktowany jest dość po macoszemu. Początkowo czytelnik ma wrażenie, że jest to istotny element powieści i całkiem wiele dowiaduje się na jego temat, potem jednak wątek ten praktycznie znika. Nie zachwyciły mnie również dialogi, jakie Cook serwuje czytelnikom w swojej książce - kuleją i są dziwnie nienaturalne.

Książka ma oczywiście też plusy. Po pierwsze czytało się ją szybko i w gruncie rzeczy dobrze, co miłośnicy gatunku na pewno docenią. Po drugie nie ma w niej bełkotu naukowego, który mógłby frustrować specjalistów i nudzić laików. Po trzecie postaci są dobrze odmalowane i łatwo wyrobić sobie o nich opinię. Po czwarte akcja jest w miarę przemyślana, a zróżnicowanie miejsc akcji i ich oddziałujące na wyobraźnię opisy podnoszą atrakcyjność książki.

Polityka, religia i biotechnologia budują w „Napadzie” interesującą, choć w gruncie rzeczy prostą historię walki o zdrowie i sukcesy naukowe. Cook obnaża hipokryzję, chciwość i żądzę sukcesu bohaterów, roztrząsając na kartach książki etyczny problem tego, co wolno, a czego nie wolno we współczesnej medycynie.

Napad

Autor:
Przekład:
Rok wydania:
2010
Liczba stron:
476
ISBN:
978-83-7510-617-6
Ocena:
5
10