"Całe złoto El Dorado" - Krzysztof Petek

Recenzja książki

Obrazek użytkownika Brama
15.07.2013

Serce amazońskiej dżungli, ekspedycja pod okiem doświadczonego podróżnika próbuje odnaleźć legendarne Patiti – złote miasto. Dostępu do niego broni jednak starożytne plemię indiańskie, które za wszelką cenę strzeże ukrytych tam tajemnic. Pradawne obrzędy, rytualne morderstwa, niebezpieczna dzika przyroda a także… całkiem współczesne zagrożenie. Opis nowego kinowego Indiany Jonesa? Nie, to najnowsza powieść Krzysztofa Petka pod tytułem Całe złoto El Dorado.

Jacek Paluchiewicz, dla przyjaciół Palki to szef wielonarodowej ekspedycji, złożonej z mniej lub bardziej doświadczonych podróżników, mającej na celu odnalezienie osławionego w podaniach i legendach, ukrytego gdzieś w Amazonii miasta El Dorado. Twardy i nieustępliwy charakter oraz profesjonalizm podróżnika sprawiły, że wyprawy, którymi kierował zawsze wracały cało do domu, a dostęp do pilnie strzeżonych archiwów watykańskich, skąd czerpał unikalne informacje dają realne szanse, że w przeciwieństwie do wcześniejszych poszukiwań złotego miasta akurat jego wyprawa zakończy się sukcesem. Będzie to jednak też najniebezpieczniejsze jak dotąd przedsięwzięcie globetrotera. Na życie jego podopiecznych czyhają bowiem dwie starożytne sekty. Pierwsza, inkaska nie chce dopuścić do odnalezienia zaginionego miasta, natomiast druga…

…druga, posiadająca ogromne wpływy i niemal nieograniczone środki, sekta Domu Dawida dąży do wypuszczenia na świat śmiercionośnego wirusa, co wiąże się z zagładą ludzkości. Tak się przypadkowo składa, że samolot z kontenerem zawierającym wirusa rozbija się w rejonie wyprawy Palkiego. Amerykańska armia ma związane ręce, nie może oficjalnie włączyć się do akcji i rozpocząć poszukiwań, dlatego werbują podróżnika, gdyż jego od lat planowana ekspedycja jest idealną przykrywką i nie wzbudzi podejrzeń sekty. Pojemnik z niebezpiecznym mikrobem wybuchnie w ciągu kilku dni, co do fabuły wprowadza element wyścigu z czasem. A Palkiego stawia w nieco kłopotliwej sytuacji, nie może bowiem wyjaśnić zmęczonym towarzyszom powodu niezwykłego pośpiechu.

Chociaż to Paluchiewicz jest głównym bohaterem powieści to ciężko byłoby mu się obyć bez innych członków wyprawy. A w skład tej ekspedycji wchodzą: wyszkolony w walce potężny Rosjanin Siergiej, zaradny dziennikarz Tom o szerokich koneksjach, uciekający przed codziennością lekarz Leo czy żółtodziób fotograf Georgios. Nie mogło oczywiście zabraknąć przedstawicielek płci pięknej zatem do ekipy załapała się uzależniona od narkotyków nawigatorka Tamara i piękna pani historyk Julia mająca wyraźny uraz do mężczyzn. Oczywiście to nie cały skład, tylko najbardziej wybijające się postacie, nie zabrakło też ochrony czy tragarzy, którzy zgodnie z konwencją zwiną się raczej szybciej niż później.

Całe złoto El Dorado czyta się tak jak ogląda się świetne kino przygodowe, imię sławnego archeologa nie padło we wstępie przypadkowo. Opis przedzierania się przez niebezpieczną amazońską dżunglę jest napisany niezwykle sugestywnie i z dużą dawką realizmu. Czyta się go z zapartym tchem a tworzone w wyobraźni obrazy budzą jednoznaczne skojarzenia z pierwszymi kadrami Poszukiwaczy zaginionej arki. A przynajmniej w pierwszej połowie książki, dalej bowiem klimat się zmienia, z pełną mocą wkracza wątek współczesny a konwencja przygodowa ustępuje szpiegowskiej w wydaniu jakiego nie powstydziłby się Jason Bourne. Daje to pretekst do szybkich zmian otoczenia i przyśpieszenia akcji. Książka nie jest podzielona na części, ale ten podział można wyraźnie odczuć, znajduje się dokładnie w połowie książki. Mnie, jako miłośnikowi zawadiackiego archeologa,  bardziej do gustu przypadła pierwsza połowa, ale obie trzymają wysoki poziom.

Tym co mnie nieco denerwowało podczas lektury była wszechstronność naszego bohatera objawiająca się ogromem umiejętności, które on posiada. Jest doświadczonym podróżnikiem, urodzonym przywódcą, znawcą dzikiej przyrody, płetwonurkiem, alpinistą, karateką, byłym komandosem i kto wie czym jeszcze. Z drugiej strony może się czepiam skoro autor sam jest podróżnikiem, przeszedł szkolenia walki wręcz i survivalu więc zapewne wszystkie te umiejętności sam posiada. Ale chyba przyznacie mi rację, że ciekawiej obserwuje się zmagania postaci w sytuacji, gdy musi zrobić coś po raz pierwszy, coś czego nie umie, lub co ją przerasta i/lub przeraża niż w sytuacji, do której została doskonale przeszkolona? Palkiemu brak właśnie takiej ludzkiej słabości, przez co trudniej czytelnikowi się z nim identyfikować, ale nie jest to niemożliwe.

Wbrew temu, co sugerować może okładka wraz z infantylną nieco ilustracją z przodu i odwołaniem do postaci Tomka Wilmowskiego – bohatera serii książek młodzieżowych – z tyłu, do czynienia mamy z pełnoprawnym thrillerem przygodowym, a nie literaturą młodzieżową. No chyba, że się nie znam i na przykład takie rytualne morderstwo, polegające na wyrwaniu związanej ofierze serca i wciśnięcie go jej w usta podczas jej ostatniego przedśmiertnego krzyku, jest treścią jak najbardziej odpowiednią dla dzieci/młodzieży. Piszę o tym dlatego, że autor dotychczas rzeczywiście popełnił był kilka serii książek przeznaczonych dla młodszego odbiorcy. Jak widać postanowił spróbować swych sił w nieco poważniejszej materii i błędem byłoby zaszufladkowanie i zignorowanie tejże powieści przez dojrzałego odbiorcę.

Najnowsza książka Krzysztofa Petka to świetna powieść sensacyjno-przygodowa, którą śmiało można postawić na półce obok Kodu Leonarda Da Vinci. Nie brakuje jej żadnego składnika potrzebnego aby czytelnikowi podnieść poziom adrenaliny i nie dopuścić do jego znużenia aż do samego końca. Rzetelny opis niebezpiecznej wyprawy, wartka akcja i ciekawe postacie sprawią, że nie zapomnisz o książce zaraz po zakończeniu lektury. I szkoda tylko, że Palki nie boi się węży. Kiedy ekranizacja?

Całe złoto El Dorado

Przekład:
Wydawca:
Rok wydania:
2013
Liczba stron:
400
ISBN:
978-83-7785-223-1
Ocena:
0
10
Zrecenzował: