Cel: ziemia. Nowe otwarcie Voivod, legendy metalu.

Obrazek użytkownika moonfire
3.03.2013

Osiem lat temu rozstał się z życiem Piggy, gitarzysta kanadyjskiego Voivod. Ten zasłużony dla muzyki metalowej wizjonerski zespół z Quebecu poniósł niepowetowaną stratę. W momencie, gdy cały wysiłek kompozytorski zespołu spoczywał na barkach zmarłego przedwcześnie na raka muzyka, wydawało się, że jego śmierć jest naturalnym końcem bandu. Pojawiło się jednak rozwiązanie. Najpierw okazało się, że Piggy (tak naprawdę nazywał się Denis D’Amour) pozostawił na swoim laptopie gotowe szkice utworów, z których udało się złożyć dwa albumy: „Katorz” (2006) oraz „Infini” (2009). Później coraz głośniej mówiono, że zmarłego gitarzystę zastąpi inny muzyk. Okazał się nim, podobny nawet do Piggy’ego, Daniel Mongrain. Ten były członek Cryptopsy i Gorguts przyjął zwyczajem Voivod pseudonim – Chewy. Początek roku przyniósł na światło dzienne nowy album zespołu – „Target Earth”. Zaskakująco dobry, trzeba zaznaczyć.

Voivod | fot. Wikipedia

Czym jest Voivod dla ciężkiej muzyki rockowej, nie sposób przecenić. Ci wizjonerzy, grający zawsze obok, nieoglądający się na innych, za to kreujący nowe brzmienia, wpłynęli na wiele zespołów. Wystarczy wymienić tych, którzy do dziś inspirują się ich muzyką: Darkthrone lub Mastodon. Brzmienie i pomysły kompozytorskie zespołu wpływały i wpływają nadal na wiele grup progresywnych, thrashmetalowych, blackmetalowych, a nawet grających HC/punk. Od pierwszego albumu „War and Pain” (1984) czwórka artystów grała muzykę będącą przecięciem punka, metalu i nowej fali. Te ostatnie wpływy pogłębiły się na trzecim longplayu zatytułowanym „Killing Technology” wydanym w 1987 roku. Wprawne ucho mogło na nim wychwycić, oprócz thrashmetalowych gitar, czy punkrockowej sekcji rytmicznej, również chłodne dźwięki legendy post-punka – grupy Bauhaus. Z płyty na płytę Voivod zaskakiwał, modyfikując swój styl. Trudno było pomylić ten zespół z kimkolwiek innym. Zawiłości sekcji rytmicznej oraz gitarowych riffów zbliżały zespół do sceny progresywnej, a nawet jazzrockowej, z kolei motoryka i agresja nie pozostawiały złudzeń. To ciągle był metal. Dodajmy jeszcze specyficzne, oscylujące w klimatach science fiction, teksty. Warstwa liryczna była dwudziestowiecznym odczytaniem katastrofizmu w wersji kosmicznej.

Po najbardziej skomplikowanej i chłodnej płycie „Nothingface” z 1989 roku przyszedł czas na nieoczekiwaną woltę. Na fali łagodzenia brzmienia przez zespoły thrashmetalowe, która rozpoczęła się wraz z wydaniem przez Metallikę tak zwanego „Czarnego albumu”, Voivod wypuścił rockowy, a wręcz alternatywny, krążek zatytułowany „Angel Rat”. Zawierał on proste, krótkie, ale niepokojące piosenki i jakkolwiek ukazywał zespół z zupełnie innej perspektywy, był równie dobry, co poprzednie płyty. Pomijając niektóre fakty, trzeba skomentować kolejny nieoczekiwany zwrot, który dokonał się w kapeli po tymczasowym odejściu wokalisty Snake’a. Połowa lat 90. przyniosła najcięższe i najbardziej apokaliptyczne dzieła Voivod. Dwa albumy nagrane z Erikiem Forrestem – „Negatron” oraz „Phobos” – zbliżały się swoją estetyką do tego, co zwykł grać Neurosis, a nawet grupy blackmetalowe.

Posiadając tak bogate zaplecze w postaci klasycznych albumów, nietrudno było, rozpoczynając nowe otwarcie, ulec pokusie odcinania kuponów i nagrać płytę, która byłaby tylko podróżą sentymentalną w przeszłość. Tak naprawdę, nie licząc dwóch wspomnianych na początku nagranych na podstawie szkiców z komputera krążków, „Target Earth” jest pierwszym od dziesięciu lat albumem, który skomponowany i nagrany został w klasyczny sposób. I może nie jest to płyta, która przeskoczyłaby klasyczne już „Killing Technology”, „Dimension Hatross”, „Nothingface” czy „The Outer Limits”, to jest ona zaskakująco dobra i staje się nienajgorszym prognostykiem na przyszłość. Chewy komponuje pod Piggy’ego, co od razu wskazuje na to, że mamy do czynienia z tym samym zespołem. Jednak odróżniają tych dwóch gitarzystów partie solowe. Te w wykonaniu nowego muzyka są bardziej melodyjne, może ktoś powie, że nie pasują do technicznych i skomplikowanych partii rytmicznych.

„Target Earth” to również fantastyka naukowa na służbie rzeczywistości. Teksty, jak zwykle katastroficzne, pokazują, poprzez aluzje do wyimaginowanych światów, niebezpieczeństwa, z którymi spotykamy się na co dzień. W wywiadzie dla Masterful Magazine, mówiąc o zagrożeniach, które wpłynęły na powstałe teksty, perkusista Away wskazuje na katastrofę nuklearną w Fukushimie, Arabską Wiosnę, czy ogólnoświatowy kryzys finansowy.

Voivod, Target Earth, Century Media Records, 2013.