Cinque Terre…, a gdzie to jest?

Obrazek użytkownika Robert Sierocki
27.05.2014

Cinque Terre to część regionu Ligurii, położonej w północno-zachodnich Włoszech. Składa się na niego 5 niewielkich miejscowości słynnych ze swojego urokliwego położenia na stromym wybrzeżu. Są to: Monterosso, Vernazza, Riomaggiore, Corniglia i Manarola. Oddzielone są od siebie wzgórzami, przez które wiodą piesze szlaki krajobrazowe.

Vernazza | fot. Robert Sierocki

Czego nie wiesz o Włochach

Nie tak dawno miałem okazję pojechać do Ligurii i mieszkać w sąsiedztwie Cinque Terre, w miejscowości Levanto. Wraz z grupą przyjaciół zatrzymaliśmy się w apartamencie znajomej, która wyszła za mąż za Włocha o imieniu Marino i od dziesięciu lat mieszkają w okolicy.

Znajoma ta opowiedziała kilka ciekawostek z życia Włochów.

Włosi z Ligurii są bardzo snobistyczni (jest to jeden z najbogatszych regionów Włoch) i nie zaprzyjaźniają się z „obcymi”.

Większość Włochów podróżuje po kraju pociągiem, bo autostrady są tam bardzo drogie.

Mają „bzika” na punkcie segregowania śmieci. Co widać przy każdym budynku mieszkalnym, gdzie odpowiedni rodzaj śmieci wywożony jest w określony dzień tygodnia np. szkło tylko w czwartki rano.

Urzędy otwarte są w różnych godzinach, ale i tak często się zdarza, że w tych godzinach są nieczynne, zupełnie bez podania powodu.

Włosi ogromną rolę przywiązują do posiłków i ich konsumpcji. Śniadania jedzą na „słodko” (w regionie Veneto na śniadanie pije się napój alkoholowy grappa). Potem spożywają 2 duże posiłki czyli obiad i kolację. Na pierwsze danie jadają przeważnie makaron i jest to o godz. 12.00. Przy całym chaosie organizacyjnym Włochów o godz. 12.00 są niezwykle zdyscyplinowani. O tej godzinie okienka na stacjach kolejowych, na poczcie itd. są zamknięte, bo pracownicy jedzą po prostu makaron. Następnym posiłkiem jest obfita kolacja. Im bardziej na południe kraju, tym później się do niej zasiada.

Włosi pracują często w soboty i niektóre szkoły, w szczególności licea, są wówczas czynne.

Sklep jak kawiarnia

Włosi lubią swoje towarzystwo. Nieopodal naszego apartamentu był mini-supermarket. Lokalni mieszkańcy robią tam zakupy, ale to nie są tylko zakupy – to istne spotkania towarzyskie, tylko że w sklepie. Pozdrawiają się, witają, rozmawiają, żartują, wzajemnie sobie pomagając w wyborze produktów. Oczywiście zupełnie się przy tym nie spiesząc. Czekałem w niewielkiej kolejce  prawie 30 minut, aby kupić bochenek chleba.

12.00 – czas na makaron

Pewnego przedpołudnia chciałem na stacji kolejowej dowiedzieć się o połączenia do innej miejscowości. Pan kasjer był bardzo niecierpliwy, szybko wydrukował mi przykładowy rozkład jazdy. Nie satysfakcjonowało mnie to połączenie i chciałem poprosić o inne, ale już okienko było zamknięte – pan obsługujący najwyraźniej zgłodniał i poszedł konsumować swój makaron.

Wino z baniaka

Popularnym sklepem z winem jest tzw. rozlewnia. Na niewielkiej powierzchni znajdują się 2 ogromne silosy z białym i czerwonym winem. Klienci podchodzą do lady i wręczają ekspedientce puste butelki. Ta inkasuje należność i nalewa wino. Nie ukrywam, że było to jedno z lepszych, które tam piłem.

Niebo w gębie

Będąc we Włoszech nie sposób nie spróbować niektórych przysmaków z włoskiej kuchni: domowa pizza (prawdziwa to ta tylko na cienkim cieście), bruschetta (pieczywo polane oliwą, potarte czosnkiem z posiekanym pomidorem i świeżą bazylią), focaccia (pieczywo zapiekane z ziołami, przyprawami czy suszonymi pomidorami i oliwkami). Jednak numerem jeden są lody sprzedawane w oddzielnych lodziarniach, które po włosku nazywają się galateria.

Za miesiąc zaprezentuję zupełnie inne oblicze Włoch, cdn.