Co zagrało, a co już nie bardzo na Poznań Game Arena 2013

Obrazek użytkownika Brama
6.11.2013

Już drugi rok z rzędu, po trzyletniej przerwie, w Poznaniu w dniach 18-20 października odbyły się Targi Gier, Rozrywki i Multimediów POZNAŃ GAME ARENA. Jak zawsze impreza została podzielona na dwa człony: pierwszy dzień prasowy i dwa dni targowe. Przechadzając się po trzech dostępnych halach starałem się przede wszystkim uchwycić, co zmieniło się względem roku poprzedniego. Niestety nie wszystko napawało optymizmem…  

fot. PGA fot. PGA
  • fot. PGA
  • fot. PGA
  • fot. PGA
  • fot. PGA

Ogłoszenia 

Ok, coś się ruszyło, w końcu padły jakieś ogłoszenia. Swoją działalność ogłosiło Dark Stork Studios – nowy polski producent gier, skorzystałem z okazji i udało mi się przeprowadzić wywiad z jednym z założycieli. Było to moim zdaniem ogłoszenie najważniejsze, ale nie jedyne. Sklep z grami i akcesoriami GameDot założył własny portal dla graczy, w którym ci ostatni będą mieli spory wpływ na jego treść. Sieciowa strzelanka od niemieckiego Crytek – Warface będzie miała swoją oficjalną polską premierę już w tym roku i doczeka się polskiej wersji językowej. Studio Farm 51 zajawiło swój kolejny projekt – grę akcji Get Even. Dużo tego nie było, ale zawsze coś.

Targi zaszczycił też swoją obecnością Wiceminister Gospodarki Dariusz Bogdan, jak sam przyznał, miłośnik gier komputerowych. Zapowiedział, że ministerstwo szykuje projekty zmian, które wprowadzą ułatwienia dla firm, na których zyskać mogą między innymi twórcy gier komputerowych. Wysłuchał też tego, czego życzyli by sobie owi twórcy. Zapytany jakie gry lubi odparł, że strategiczne i że ceni sobie jakość, dlatego korzysta… z PlayStation. Coś mi się wydaje, że fani Xboxa mogą mu tego nie darować :-)

W co można pograć?

Kolejny kroczek do przodu. Okazuje się, że można, wzorem zachodnich imprez, pokazać graczom gry, które swoją premierę dopiero mieć będą. Na chętnych czekało ciekawie się zapowiadające Dying Light od wrocławskiego Techlandu. Skrzyżowanie Dead Island z Mirror’s Edge może dać radę o ile twórcy popracują nad sterowaniem. Z kolei na stoisku The Farm 51 można było pograć w sympatyczną polską strzelankę w przygodowych klimatach Deadfall Adventures (szkoda, że zabrakło słuchawek, bo grało się bez głosu). W strefie gier Indie pograć można było też w inne nadchodzące produkcje, może o niezbyt dużym budżecie za to z ciekawymi pomysłami. Poza tym królowały strzelanki i zespołowe gry sieciowe. W pewnej mierze te co w zeszłym roku.

Nowinki techniczne

Trzeba przyznać, że PGA stara się nadążyć za trendami – wszechobecne były tablety i tabletopecety, LG zaprezentowało telewizor UltraHD (obraz jak żyleta), a rządni wrażeń przetestować mogli Occulus Rift – nowoczesne okulary (raczej hełmofon) do wirtualnej rzeczywistości. Zakładając gogle, których nie powstydziłby się Johnny Mnemonic, przejechać się było można kolejką górską. Poruszanie głową pozwalało dowolnie rozejrzeć się po wirtualnej scenerii. I wiecie co? To działa! Mózg dał się oszukać i chociaż wykonanie techniczne animacji nie powalało to emocje towarzyszące zjazdowi pod niemożliwym niemal kontem były prawdziwe. Osobom z lękiem wysokości nie polecam, powtarzanie sobie „To się nie dzieje naprawdę, to się nie dzieje naprawdę…” może nie pomóc :-)

Next Gen? Jaki Next Gen?

Zdecydowanie na minus – na niespełna miesiąc przed premierą konsol kolejnej generacji na największej polskiej imprezie branżowej: tematu nie ma. Next Geny nie istnieją. Nic, że na innych (zagranicznych) targach można je już było dawno obmacać z każdej strony, włodarze PGA sprawy nie zauważyli, albo olali. Nie żeby mnie to zdziwiło, byłem pewien takiego obrotu spraw na długo przed targami, ale akurat w tej kwestii wolałbym się mylić…

Konsole, a co to takiego?

Ale tego tom się już nie spodziewał – na wszystkich dwóch halach wystawowych królowały pecety, zawsze tak było, ale też zawsze konsole zaznaczały swoją obecność – rok temu najatrakcyjniejszym stoiskiem było to Microsoftu i Xboxa 360, a i PS3 się tu i tam pojawiło. Tym razem nie było ich w ogóle… No dobrze, Xbox przewędrował do osobnej hali przeznaczonej dla gier planszowych, o czym mało kto chyba wiedział, a i tak nic ciekawego nie pokazywali (popierdółki na Kinecta za ciekawe nie uważam) – jak dla mnie to się nie liczy. Ktoś chyba wyszedł z założenia, że konsol odchodzącej generacji już pokazywać nie warto (kto by się przejmował, że nowe gry na nie wciąż powstają). I ten sam ktoś nie zauważył, że polski rynek wzorem zagranicznych dryfuje w kierunku konsol; dla graczy konsolowych nic ciekawego do zobaczenia niestety nie było.

Dziecinada

Zgadnijcie czy to na plus czy na minus? Ja rozumiem, że wpływy z biletów być muszą, ale gry to wbrew pozorom i obiegowej opinii rozrywka dla dojrzałych odbiorców i jak dla mnie poniżej 15 roku życia wpuszczać na targi nie powinni. Ale tak się nie stało i wszędzie pełno było dzieciarni, subiektywnie odczuwalnie więcej niż w roku poprzednim (za to dorosłych było znacznie mniej). Zapewne swój w tym udział miało stoisko CDP.pl (dawniej CD Projekt), które już przed targami ogłosiło, ze rozda 120 tysięcy darmowych gier. Efektem czego ustawiały się kolejki smarkaterii a przepychanek, cwaniactwa i nawet kradzieży nie było końca. Uczciwi i (bardziej) poważni odchodzili zniesmaczeni dając sobie spokój z grami, które można kupić za kilka złotych. A wycwanione małolaty uginały się pod ciężarem toreb wypchanych grami na handel. Chyba nie o to szło…

Październik - Kto to wymyślił?

No właśnie? Kto wpadł na pomysł, że koniec października to dobra data na zrobienie imprezy poświęconej grom komputerowym? W tym roku nie było nawet najgorzej, ale w zeszłym padał śnieg! To raczej nie jest dobra aura na zabawę w cosplay, czyli przebieranie się za postacie z gier czy filmów. A i bieganie z kurtką po halach do wygodnych nie należy. Nie da się latem?

Frekwencja

Organizatorzy ogłosili targi PGA 2013 rekordowymi pod względem liczby zwiedzających. Odkorkowują szampany i świętują zwycięstwo. Ale ja (oczywiście subiektywnie) uznałem, że zwiedzających jakby mniej niż w zeszłym roku, to jak to jest? Liczby nie kłamią, więc warto się im przyjrzeć: według organizatorów pięć hal targowych odwiedziło ponad 41 200 osób. Zaraz, co? Pięć? Do tylu liczyć umiem, a naliczyłem, że PGA znajdowało się w trzech pawilonach (z czego jeden przeznaczony był tylko na scenę). Pozostałe dwa i to o znacznie większej powierzchni przeznaczone były na targi turystyczne, zoologiczne, hobbistyczne i Happy Baby, które odbywały się w tym samym czasie. A jako, że bilet był jeden na wszystkie imprezy to wszyscy awansem uznani zostali za graczy. Proste prawda? I jakie logiczne...

 

Podsumowując, chociaż organizatorzy odtrąbili sukces to do tego sukcesu jednak sporo zabrakło. Owszem w pewnych miejscach widać pewien progres, co cieszy tendencję wzrostową notuje poziom merytoryczny targów, są ogłoszenia, są panele i dyskusje z twórcami gier. Poprawie uległ pierwszy – prasowy dzień targów, polska branża ponownie udowodniła mi, że składa się ze świetnych, pozytywnie zakręconych ludzi. Niestety zawiedli odbiorcy treści tworzonych przez tych swietnych ludzi, czyli sami gracze, którzy zwyczajnie nie przyszli, bo rozwrzeszczanej smarkaterii graczami-pasjonatami nazwać nie sposób. Dlaczego tak się stało? Może wyczuli, że chce się im zaserwować powtórkę z zeszłorocznej rozrywki? Może nowa formuła targów nie przypadła im do gustu i tak jak ja uważają, że najlepsze PGA to te z 2009 roku? Może stwierdzili, że skoro organizatorzy olewają konsole nowej generacji to i oni oleją targi? Tego nie wiem, ale wiem, że w przyszłym roku warto by się zastanowić o co walczymy – o poziom targów czy o cyferki do pochwalenia się?

Ok, trochę tu narzekam, nie bez podstawnie co prawda, ale na dowód, że można się było na PGA dobrze bawić zapraszam do galerii zdjęć. I mimo wszystko wciąż wierzę, że taka impreza ma sens i że nasza branża zasługuje na targi z prawdziwego zdarzenia… Może już za rok?