Darowanemu koniowi…

Obrazek użytkownika besek
4.07.2013

Od dziecka byłem leniem. Myślę, że to dobrze – człowiek się za dużo nie namęczy, a i może zostać doceniony. Billowi Gatesowi przypisuje się zdanie, że do skomplikowanego zadania woli wybrać lenia, bo ten znajdzie najprostszy sposób by zadanie wykonać małym nakładem sił.

Koń fot. “Caveman Chuck” Coker, http://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/deed.en

Przeglądając bezkresne obszary Internetu, dostrzegłem jednak, że są ludzie jeszcze bardziej leniwi ode mnie. Zdziwiło mnie to niezmiernie, bo nie spodziewałem się, że tacy istnieją. A jednak… Choć, szczerze mówiąc, nie jestem do końca pewien czy to, o czym chcę powiedzieć można nazwać lenistwem. Co bowiem kieruje człowiekiem, który chce się dowiedzieć np. „ile kosztują bilety do Muzeum Narodowego”, wchodzi na serwisy internetowe typu „pytanie i odpowiedź”, zadaje dokładnie to pytanie i czeka aż ktoś odpisze? Czy nie byłoby prościej skorzystać z dobrodziejstw wyszukiwarki, wejść przez nią na stronę Muzeum i mieć odpowiedź w ciągu kilku sekund? W dodatku, bez potrzeby angażowania innych osób? I skąd te inne osoby mają wiedzieć kiedy muzeum jest otwarte? Albo trafiamy na kogoś, kto zna taką informację na pamięć, albo też sam musi sprawdzić. Chyba, że chodzi o to by nie wpisywać zapytań do wyszukiwarki, żeby Wujek Google nie dowiedział się o nas za dużo (np., że w weekend wybieramy się do owego muzeum). To ma szczególny sens, jeśli podczas wizyty w muzeum zameldujemy się w nim na Facebooku.

Inna kategoria to ludzie, którzy korzystają z for tematycznych, zwłaszcza tych specjalistycznych. Owszem, jest spora grupa, która potrafi zrozumieć i, co ważniejsze, docenić fakt, że ktoś pomaga im tam za darmo. Ale bardzo często zdarzają się użytkownicy z ogromnymi wymaganiami, bo przecież im się należy. Kilka przykładów, na które ostatnio się natknąłem przeglądając z jednego z for poświęconych tematyce prawnej. Działają tam osoby zadające pytania i ludzie, którzy starają się podzielić swoją wiedzą i na pytania odpowiadać. Wśród pytających często zdarzają się irytujący ludzie:

- spieszy mi się: taki człowiek dodaje pytanie i jeśli w ciągu kilku lub kilkunastu minut nie dostanie odpowiedzi, zaczyna się jej głośno domagać („halo, jest tu kto?”, „mógłby ktoś mi łaskawie odpowiedzieć?”) – pisząc w ten sposób może być pewnym, że nie odpowie mu nikt.

- jestem leniwy, zrób to za mnie: dodaje pytanie i dostaje w odpowiedzi link do pliku. Akurat jest to PDF. Pytający mógłby w nim znaleźć poszukiwane informacje, ale zamiast tego pisze: „nie mam zainstalowanego programu do odczytu PDF. Możesz mi to sprawdzić?”. Czyli zamiast samemu dowiedzieć się jak otworzyć pliki PDF (a jest do tego cała masa bezpłatnego softu), woli żeby ktoś zrobił to za niego

- jestem leniwy, dokładniej proszę: sytuacja podobna jak powyższa, ale tym razem pytający dostaje link do źródła, w którym są poszukiwane przez niego informacje. Ale… przecież nie będzie sam wnikał w szczegóły, prościej napisać na forum, że potrzebuje dokładniejszych informacji i żeby mu to wyciągnąć.

Do tego dochodzi jeszcze cała masa osób, które bardzo wyraźnie okazują swoje niezadowolenie z udzielonej pomocy. A prawda jest taka, że jeśli ktoś w Internecie poświęca swój czas, żeby mi w czymś pomóc, to nie za bardzo wypada awanturować się, że to nie taka pomoc jakiej oczekiwałem. Apeluję więc, pamiętajmy, że nawet jeśli dostajemy nie do końca to, czego oczekujemy, możemy co najwyżej POPROSIĆ o dodatkowe informacje, a i z tym nie należy przesadzać. Bo darowanemu koniowi…