Dlaczego nie będzie Lampionów?

Obrazek użytkownika Filip Krause
30.11.2012

„Lampiony Wolności” to wydarzenie, które już po raz czwarty organizowane jest w rocznicę podpisania Deklaracji Praw Człowieka. Cel jest szczytny i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Nie ma też wątpliwości, że jest to świetna okazja, żeby pod tym pretekstem wypuścić w niebo setki, tysiące lampionów. Ci którzy widzieli widok takiej liczby światełek ponad głowami bawiących się ludzi, przyzna, że to uczucie niezwykłe. Jeżeli można połączyć przyjemne z pożytecznym, można się tylko cieszyć. W tym roku nie wszystko poszło jednak zgodnie z planem.

Lampion Dziś w Poznaniu lampiony miały poszybować w niebo. Organizator zmienił plany.

Zaczęło się od oświadczenia Wojciecha Nowaczyka, jednego z organizatorów poznańskiej części wydarzenia: Z przykrością musimy poinformować o konieczności zmiany formuły jednego z elementów tegorocznych "Lampionów Wolności". Niestety, władze poznańskiego lotniska oraz Polska Agencja Żeglugi Powietrznej właśnie poinformowały nas, że ze względów bezpieczeństwa nie wydadzą zgody na sobotnie puszczanie lampionów. Pogratulować władzom przyjaznego państwa. Lampiony nie przeszkadzały, a już przeszkadzają. W mediach rozpoczął się koncert sprzecznych informacji, które tylko pogłębiają chaos.

Przyznam szczerze, że już wcześniej, przy okazji organizacji chociażby Nocy Kupały, kiedy to w niebo poleciało ponad 11 tysięcy lampionów, zastanawiałem się nad bezpieczeństwem tak masowej imprezy. Byłem i nadal jestem przekonany, że powodzenie takiej kilkugodzinnej zabawy to wynik porozumienia kilku stron, z których każda ma swoje racje i powody, żeby podjąć czasem niepopularne decyzje. Trafiłem na informację zamieszczoną na stronie Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, z której dowiedziałem się, że już kilkanaście wypuszczonych w powietrze lampionów może utrudnić pracę pilotów i poważnie zagrozić bezpieczeństwu lotów. To samo dotyczy oczywiście fajerwerków i laserów, ale tym zajmują się wykwalifikowane firmy, a zagrożenie jest o wiele krótsze. Zwłaszcza, że puszczanie lampionów zazwyczaj nie trwa w wyznaczonych i określonych jasno ramach – może się zdarzyć i zdarza, że ludzie uwalniają lampiony na długo przed i po „godzinie zero”.

Konkretną informację uzyskałem także od rzecznika prasowego PAŻP, Grzegorza Hlebowicza: Organizator wydarzenia "Lampiony Wolności" otrzymał od PAŻP zgodę warunkową, z zastrzeżeniem, że na 15 minut przed wypuszczeniem lampionów powinien telefonicznie uzyskać zgodę organu kontroli ruchu lotniczego - wieży kontroli ruchu lotniczego w Poznaniu.
W ostatnich dniach organizator wydarzenia "Lampiony Wolności" w rozmowie telefonicznej z wieżą kontroli ruchu lotniczego w Poznaniu, został poinformowany, że musi się liczyć z możliwością braku ostatecznej zgody na wypuszczenie lampionów,  ze względu na  intensywność  ruchu lotniczego o tej porze dnia oraz ze względu na  miejsce planowanego wydarzenia.
Wydarzenia "Lampiony Wolności" było planowane aż na dwie godziny, w bliskiej odległości (ok. 4 NM) od progu drogi startowej, co mogłyby stanowić zagrożenie dla podchodzących do lądowania samolotów. Pragnę jednak podkreślić, że rozmowa nie miała charakteru odmowy a jedynie uświadamiała organizatorowi możliwości braku ostatecznej zgody.

Wygląda więc na to, że zgoda została wydana, ale na pewnych warunkach, co wydaje się zupełnie zrozumiałe. Skąd więc informacja już na kilka dni przed 1 grudnia o odwołaniu obchodów w zaplanowanej formie? Udało mi się skontaktować z Wojciechem Nowaczykiem ze stowarzyszenia Projekt:Polska - współorganizatorem, który potwierdził, że zgodę warunkową od PAŻP dostał,  otrzymał jednak informację z kontroli lotów na lotnisku Ławica z informacją, że 1 grudnia zgoda nie zostanie udzielona, więc równie dobrze organizacja może być już dziś wstrzymana. A przecież warunek postawiony przez PAŻP dotyczyć miał warunków na 15 minut przed planowaną godziną wypuszczenia w niebo lampionów. Winne jest w takim razie lotnisko?

Tu pojawia się kolejna nieścisłość komunikatów prasowych. Rzecznik lotniska Ławica, Hanna Surma, poinformowała mnie, że Port Lotniczy Poznań-Ławica nie jest kompetentny do wydawania zgody bądź zakazu organizacji tego typu wydarzenia. Takie uprawnienia ma jedynie PAŻP; co więcej Kontrola Lotów nie podlega Portowi Lotniczemu, a właśnie PAŻP-owi. Koło się zamyka. Wydaje się, że w tej sprawie każdy ma swoje racje, każdy traci też wizerunkowo z punktu widzenia pozostałych stron. Zależności i kompetencje wskazują na odpowiedzialność za podjęte decyzje, ale pokazują także, jak ostrożnym trzeba być przy formułowaniu zarzutów. Z całej tej sprawy najbardziej uderza niedoinformowanie przez media ich odbiorców. Najprostsze jest przecież przedrukowanie informacji, które pojawiają się w gazetach i portalach internetowych, bo ich liczba i częstość uprawdopodabniają takie rewelacje. Tracą na tym czytelnicy, którzy o całej sprawie wyrabiają sobie błędną opinię, tracą organizatorzy i oficjalne organy, których kompetencje i zamiary rozpływają się w medialnym szumie; tracą wreszcie same media, pokazując, że najważniejszy jest nius, a nie rzetelna informacja.

Obchody Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka odbędą się w Poznaniu, ale w zmienionej formule. Lampiony polecą w niebo w kilkunastu innych miastach Polski, a nawet Reykjavíku.