Dreamliner Wylądował – no i o co tyle krzyku?

Obrazek użytkownika Zbyszek
22.11.2012
Fotele pasażerskie z panelami LCD Fotele pasażerskie z panelami LCD | fot. Zbigniew Pobudkiewicz

W zeszły czwartek flota LOTu wzbogaciła się o nową zabawkę – Boeinga 787-800 Dreamliner. Szumu było przy tym tyle,  jak co najmniej przy lądowaniu Apollo na księżycu. Ilość czasu, który poświęciły nasze media temu wydarzeniu, porównywalna była chyba z tylko wizytą Papieża lub utworzeniem Basenu Narodowego. Dwa dni nie otwierałem lodówki bojąc się żeby nie wyleciał z niej wyśniony liniowiec. W całym tym festiwalu dumy narodowej zbiorowo oderwaliśmy się od ziemi. Duża w tym zasługa naszych dziennikarzy newsowych. Jakoś umknął im fakt, że na kilka dni przed dostawą pierwszego z ośmiu 787 do LOTu, Qatarskie Linie lotnicze również odebrały swojego pierwszego, ale z 80 zamówionych Dreamlinerów. Te powstałe kilkanaście lat temu linie, nie mogą poszczycić się ponad 80cio letnią historią, ale nie przeszkadza im to zdobyć tytułu Linii Lotniczej Świata drugi raz z rzędu. Niedawno Qatar Airways poinformowało o otworzeniu regularnych połączeń do Warszawy. Dodajmy, że jesteśmy dla nich dopiero 102. destynacją. Trzeba to w końcu jasno powiedzieć. Tak, mimo usilnych i często nieudolnych działań wielu rządów i jeszcze większej ilości zarządów LOTu, jesteśmy wciąż lotniczym zadupiem świata. Ale dosyć narzekania, mamy w końcu piękną i lśniąca kompozytową rurkę ze skrzydłami. Proponuję ustanowić datę lodowania „naszego” 787 świętem narodowym, albo co najmniej dniem nowoczesnych odrzutowców pasażerskich.Konferencja prasowa

A teraz trochę o przyczynie całego zmieszania. Nie będę pisał o tym o ile procent jest cichszy, większy czy też lżejszy. Przyjemność latania o ile pamiętam nie jest mierzona procentami, ani marketingowym bełkotem tylko subiektywną oceną pasażera. Nie mogę niestety opisać przyjemności latania Dreamlinerem, gdyż było mi dane jedynie ten samolot zwiedzać. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będę mógł podzielić się wrażeniami z lotu. Na razie jednak napiszę co zwiedziłem. Będę dość oryginalny i zacznę od tego, że ten samolot ma piękne silniki. Naprawdę widziałem wiele silników samolotowych, ale te są najładniejsze. Przymocowane są do równie pięknych i dla kontrastu smukłych skrzydeł. Piękno silników potęgowane jest przez coś, czego brak niepokoi każdego pasażera w czasie lotu. A mianowicie jest to hałas. Któż nie reaguje lekkim nerwem na nagłe wyciszenie się silników kiedy kapitan samolotu, lub jego elektroniczny kumpel nagle zmniejsza ciąg? Silniki Rolls-Royce Trent 1000 zamontowane na 787 są najcichszymi silnikami odrzutowymi jakie słyszałem. Kiedy staliśmy w zeszłym roku na płycie warszawskiego lotniska w oczekiwaniu na lądowanie pokazowego Dreamlinera, ten zaszczycił nas low pass’em – przelotem na niskiej wysokości nad pasem startowym. Staliśmy 300 metrów od osi przelotu i z wielkim trudem można było odseparować hałas generowany przez przelatujący samolot. Jako mieszkaniec warszawskiej Ochoty leżącej przy ścieżce podejścia/wznoszenia jestem przekonany, że moi sąsiedzi jak również mieszkańcy innych miast w środku których nie wiedzieć czemu stoi lotnisko, będą w 787 zakochani. Nad ich dachami pojawi się wreszcie maszyna którą będą widzieć, a której nie będą słyszeć.Dreamliner w całej okazałości

Kabina pasażerskaA teraz kilka słów o kabinie pasażerskiej. Elementem, który rzuca się w oczy są duże okna, lepiej powiedzieć wysokie, dużo wyższe niż te spotykane w innych samolotach. Czy to dobrze? Nie wiem, ja siedząc w samolocie przy oknie rozglądam się głównie po linii horyzontu, ale nie wykluczam że są tacy którzy lubią patrzeć wysoko w niebo, więc te okna na pewno się im spodobają. Ciekawi mnie jak działa na 11 kilometrach wysokości ich ściemnianie. Japończycy latający takimi samolotami od kilku miesięcy mocno na nie narzekają. Przyciski sterujące jasnością świata zewnętrznego to niezły bajer, podobnie chyba myślał pasażer pierwszego rejsu LOTowskiego 787 ze Seattle. Bawił się nimi tak długo, aż wepchnął je w warstwę izolacyjną i zabawa się skończyła. Swoją drogą, taka usterka w nowej maszynie świadczy chyba o nie najlepszym montażu. Fani stref wolnocłowych i dużych walizek kabinówek będą z pewnością zachwyceni wielkością luków na bagaż podręczny. Przejdźmy do najważniejszego czyli do tematu foteli. Zaczynając od klasy ekonomicznej trzeba powiedzieć, że są one estetyczne, nowoczesne z indywidualnymi ekranami LCD i prywatnym centrum rozrywki dla każdego pasażera. Oczywiście w tej klasie samolotów jest to standard. Wielkością forteli zachwycony będzie przeciętny Azjata, Polak ponarzeka na brak miejsca na nogi, natomiast przeciętny Amerykanin powie że fotele są bardzo ciasne. Z ich wielkością w klasie Premium Economy jest o niebo lepiej. Niestety upchano je tak gęsto, że ciężko zająć miejsce za śpiącym z przodu sąsiadem. Ciekawi mnie lekko sposób ustawienia forteli w klasie Biznes, a mianowicie 2+2+2. Biorąc pod uwagę fakt, że rozkładają się elektrycznie do formy  wąskiego płaskiego łóżka, zastanawiam się co robi pasażer siedzący przy oknie kiedy zachce mu się w środku nocy siku a jego kolega od strony korytarza smacznie chrapie. Może spróbować przez niego przeskoczyć, a może na wyposażeniu fotela jest nocnik? Alternatywą jest obudzenie sąsiada, a co jak to obca osoba? Takich dylematów na pewno nie będą mieć pasażerowie klasy Biznes w Qatarskim 787 - tam mamy konfigurację 1+2+1 i każdy ma dostęp do swojego fotela z korytarza.Silnik Rolls-Royce Trent 1000

Wiem, wiem, strasznie się czepiam, ale mam nadzieję że minusy które widać gołym okiem będą przysłonięte przez plusy z wrażeń z długodystansowego lotu „naszym” cudeńkiem. Bo jeżeli faktycznie parametry poziomu hałasu, wilgotności i ciśnienia w kabinie będą dużo lepsze, to da się znieść i te ciasne fotele klasy ekonomicznej.Twarzą w twarz z Dreamlinerem