"Drogówka" Wojtka Smarzowskiego

Obrazek użytkownika Filip Krause
3.02.2013

Już po pierwszych pokazach filmu, w prasie pojawiły się informacje, że „Drogówka” nie jest najlepszym filmem Wojtka Smarzowskiego. Wspominając jego poprzednie obrazy, nie potrafię jednak stworzyć dla nich wszystkich jednej charakterystyki. Jak więc określić który z nich jest lepszy, a który gorszy? Niektórzy idą jeszcze dalej i próbują określać te filmy jako mniej lub bardziej „smarzowskie”.

materiały dystrybutora

Można powiedzieć, że to film o policji i policjantach, ale na pytanie czy jest to obraz prawdziwy, raczej odpowiedzieć się nie da. Ci którzy znają realia policyjnych afer, albo jedynie zetknęli się z sytuacjami przedstawionymi w filmie, mają wyrobione zdanie. Ci z kolei, którzy bronią honoru polskiego policjanta, nie przyjmą argumentacji o celowości zabiegu, jakiego dopuścił się Smarzowski. Hiperrealizm to znak rozpoznawczy reżysera. Jest oczywiste, że w jego filmie wszystko co złe, nikczemne i obrzydliwe, wydarzy się w mniejszej jednostce czasu i na mniejszej przestrzeni. Bez tego filmy Smarzowskiego nie miałyby mocy, za którą cenią je widzowie.

Po latach słuchania o przekrętach na każdym możliwym szczeblu, oglądania materiałów o prywatach politycznych, aferach i powiązaniach polityki z biznesem, mało kto uważa polityków za osoby o czystym sumieniu. Żeby była jasność, cenimy to jaką mają moc, czujemy ogromny respekt, może nawet strach. Mamy jednak głębokie przekonanie, że polityka to okazja do grania nieczystego. A zachowań tych uczymy się już od dziecka. To właśnie mówi nam o politykach Smarzowski. Czy znów z przesadą? Może tak. W filmie wplecione są jednak autentyczne materiały z serwisów informacyjnych, co zrywa zasłonę filmowej fikcji.

„Drogówka”, poza próbą pokazania rzeczywistości w specyficznym świetle, jest przede wszystkim kryminałem. I to w dodatku bardzo dobrym. Mamy tu wszakże wszystko co w tym gatunku niezbędne. Pozbyto się jednak holywoodzkej sztuczności, tego plastiku, który pokrywa historie kryminalne zza oceanu. Film Smarzowskiego jest brudny, zły i niezwykle naturalny. Zło i dobro nie istnieją osobno – mieszają się tworząc nowe twory, garnitury dla bohaterów filmu.

Specyficzny sposób przedstawienia filmowych scen buduje film jak zamek z klocków. Pojedyncze sceny są nagraniami z kamer przemsłowych, policyjnych, komórek. Tworzy to wrażenie, że każde z nagrań, oddzielnych sytuacji, ma swój sens, a po złożeniu w całość filmową, zyskują szerszy wymiar. Trochę na siłę wydają się przy tym sceny – adaptacje dowcipów, skeczów i internetowych filmików. Wszystkie one mają już długie brody, co może irytować.

Aktorów grających w „Drogówce” nie trzeba przedstawiać, bo to wciąż ta sama, dobrze znana ekipa Wojtka Smarzowskiego. Można by reżyserowi zarzucać, że korzysta wciąż tej samej obsady; że nie stara się znaleźć jakiejś świeżości. Ale popatrzcie na ekran i wskażcie bardziej nadających się do tego aktorów. Bartłomiej Topa, Marain Dziędziel i Arkadiusz Jakubik czują Smarzowskiego. Oni właściwie nie grają, oni są. Zatraca się granica pomiędzy aktorem a postacią, kiedy każdy z nich jest do bólu naturalny i autentyczny. Wielkie brawa.

No więc jak jest z tym filmem? Rzeczywiście najgorszy i mniej „smarzowski”? Nie odpowiem to pytanie, bo jest zwyczajnie nie na miejscu. Polecam wybrać się do kina i ocenić co innego: co czujemy po obejrzeniu naszej rzeczywistości w takiej kondensacji i na ile wydaje nam się to zniekształcenie duże. Dla każdego z nas odpowiedź będzie inna, ale pozwoli nam wynieść z seansu to, co najprawdopodobniej chciał nam przekazać najsprawniejszy dziś polski reżyser.

Ocena: 8/10

Tytuł : „Drogówka”,
Reżyseria: Wojtek Smarzowski,
Występują: Bartłomiej Topa, Marian Dziędziel, Arkadiusz Jakubik, Marcin Dorociński, Jacek Braciak, Eryk Lubos,
Czas trwania: 1 godz., 58 min.