Homo Malcontentus

Obrazek użytkownika Marek Adamkiewicz
26.03.2013

Zainspirowany tekstem Bartka Swojaka, piętnującym idiotyczne zachowanie ludzi czy to w środkach masowej komunikacji, czy innych, gdzie stykają się masy, postanowiłem dodać do tej wyliczanki parę swoich typów. Bo ludzie potrafią być bardzo irytujący… Zwłaszcza w tramwajach. Z góry bardzo przepraszam za poziom jadu, ale ostatnimi czasy raz po raz moja cierpliwość względem współpodróżnych wystawiana jest na kolejne próby, a będąc, bądź co bądź, człowiekiem cywilizowanym, uważam, że lepiej wylać z siebie słowa niż agresję fizyczną.

Słuchawki, muzyka Słuchasz muzyki w tramwaju? Użyj słuchawek! | fot. Yvonne Bogdanski

 

Jeden.

Przyjeżdżam do Poznania nieco po godzinie 7 rano. Po zrobieniu śniadaniowych zakupów ruszam na przystanek, by wsiąść do tramwaju, który dowiezie mnie do pracy. I tu zaczyna się codzienna irytacja. Na trasie, którą jeżdżę, znajduje się bowiem parę szkół i uczelni. Siłą rzeczy można więc w tramwajach spotkać wielu uczniów i studentów. Rozumiem oczywiście, że też muszą jakoś dojechać do swoich placówek, by zdobyć wykształcenie niezbędne do emigracji, ale na bogów wszelakich, dlaczego po wejściu do tramwajów nie zdejmują oni plecaków? Tłok i tak jest zazwyczaj ogromny, a gdy w dodatku wejdzie tam na raz trzech, czterech takich „plecakowiczów”, robi się automatycznie jeszcze ciaśniej. Jeden z drugim nie pomyślą oczywiście, żeby zdjąć z pleców balast utrudniający życie każdemu obok. Można dojść do przykrego wniosku, że myślenie chyba nie jest ostatnio specjalnie modne…

 

Dwa.

Jeśli jakimś cudem uda się człowiekowi znaleźć miejsce siedzące i wyciągnie książkę, i tak nie będzie mu dane w spokoju poczytać. Wspomniana brać uczniowska i akademicka dyskutuje bowiem żywo o terminach kolejnych sprawdzianów, kół czy innych kwadratów, skutecznie uniemożliwiając skupienie uwagi na treści fabuły. Inny rodzaj rozmówek dotyczy z kolei tego, kto kiedy i jak bardzo się, za przeproszeniem, „najebał”. Uroczo. Jeśli nie masz słuchawek, nie ujedziesz, nie ma opcji. Dowiesz się każdego szczególiku, kto z kim się „lizał” i kto narzygał dalej. Oczywiście tacy „opowiadacze” to wciąż mniejszość, jednak jest ona głośniejsza od normalnej większości i kształtuje niekorzystny obraz całości.

 

Trzy.

Obraz nieszczęść wszelakich dopełnia się, gdy w dodatku podróżuje z nami młodzież niemająca bladego pojęcia co to są słuchawki. Dźwięki „muzyki” wydobywają się w takich przypadkach z marnej jakości głośniczków ich komórek (szkoda, że przy okazji nie używają szarych), irytując ludzi, zwłaszcza tych niebędących fanami polskiego rapu i niemających specjalnego ciśnienia na słuchanie o konfidentach kooperujących z policją czy innych CHWDP. O, pardon: HWDP, przecież młodzież nie wie jak się pisze słowo „chuj”.

 

Na powyższych przykładach poprzestanę, ale temat bynajmniej się nie wyczerpał. Zawsze znajdzie się kolejny powód do narzekań, a gdy materiał jest tak inspirujący jak głupi ludzie, czekać na kolejne przypadki zazwyczaj nie trzeba długo...