Kierunkowskaz? Migacz? A co to takiego?

Obrazek użytkownika greenlady
11.07.2013

Ostatnio znów zmuszona byłam dość intensywnie poruszać się po mieście samochodem. Generalnie nie ma co narzekać, wakacje się zaczęły, ulice może pustkami nie świecą, ale samochodów jest mniej. Czekam na największą falę wyjazdów wakacyjnych, wtedy jeżdżenie po mieście będzie bajką. Jak w każdej bajce jednak, żeby było ciekawiej, czarny charakter musi być. Tym czarnym charakterem najwyraźniej są kierunkowskazy. Postanowiłam zgłębić z pozoru trywialny temat tego, w mojej opinii, wspaniałego wynalazku.

kierunkowskaz fot. out of ideas/flickr

Co to takiego ten kierunkowskaz? Otóż jak podaje Wikipedia „Kierunkowskaz (potocznie migacz) – mechaniczny (dawniej) lub świetlny (obecnie) sygnalizator planowanej zmiany kierunku jazdy przez pojazd mechaniczny. Używany w dwóch przypadkach: przy zmianie kierunku ruchu i przy zmianie pasa ruchu.” Wydawać by się mogło, że wszystko jest jasne i proste. Od dawna już nie musimy wyciągać ręki z samochodu, ani używać kierunkowskazu ramieniowego, potocznie zwanego „chorągiewką”. Każdy współczesny samochód wyposażony jest w sprytną gałeczkę, którą wystarczy unieść w górę lub opuścić nieco w dół, by zasygnalizować chęć wykonania manewru. I to jednym palcem! Szokujące, prawda? Mam wrażenie, że dla wielu kierowców to zbyt wielki wysiłek. Tymczasem  nie używanie kierunkowskazów frustruje innych użytkowników ruchu (kierowców, rowerzystów i pieszych, nie ma wyjątków) oraz stanowi poważne niebezpieczeństwo na drodze.

A może kierowcy nie wiedzą, jak i kiedy używać kierunkowskazów? Nie przypuszczam. Dla pewności jednak przytoczę kilka podstawowych zasad, których źródłem jest oczywiście tak dobrze „znany nam” kodeks drogowy. „Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować ZAMIAR zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru.” Zamiar, moi drodzy, zamiar, a nie manewr. Ponadto należy sygnalizować KAŻDĄ zmianę kierunku jazdy. Dla przykładu jadąc drogą z pierwszeństwem łamanym w lewo włączamy: a) lewy kierunkowskaz, gdy jedziemy w lewo i b) prawy, gdy jedziemy w prawo. Bycie „na głównej” nie zwalnia nas z obowiązku sygnalizowania zmiany kierunku. Obowiązek włączenia kierunkowskazu mamy również, gdy na drodze, czy pasie, którym się poruszamy obowiązuje nakaz jazdy w danym kierunku. O sygnalizowaniu trywialnej zmiany pasa ruchu, czy zamiaru wyprzedzania nawet nie wspominam. Dyskusyjne bywa stosowanie kierunkowskazów na rondach. Logiczny wydaje się argument, że rondo to po prostu skrzyżowanie, tyle, że nietypowe i zmianę kierunku jazdy w prawo (pierwszym zjazdem) oraz w lewo (dalszymi zjazdami, nie na wprost) należy zasygnalizować na wjeździe. Inny argument mówi jednak, że zmiana kierunku jazdy wymuszona jest geometrią jezdni i użycie kierunkowskazów jest bezzasadne. Jednoznacznej odpowiedzi brak. Pamiętać natomiast należy, że włączenie odpowiednio wcześnie prawego kierunkowskazu przed opuszczeniem ronda jest bezwzględnie obowiązkowe.

Jeszcze kilka chwil temu byłam przekonana, że prawdopodobnie znów się czepiam i w „czepialstwie” tym jestem odosobniona. Zerknęłam jednak na facebooka. Wpisanie hasła „kierunkowskaz” pozwoliło mi znaleźć ponad 10 grup/stron, które postulują wzięcie sobie kierunkowskazów do serca. Niektóre postulują dość stanowczo: „Włączaj kierunkowskazy łajzo bo Ci je zbiję”. Nie tak dosadnie, ale zachęcam: częściej używajmy kierunkowskazów, a rzadziej klaksonów.