Książki z zakurzonego strychu: Agatha Christie „I nie było już nikogo”

Recenzja książki

Obrazek użytkownika EdEs
7.08.2014

Jeśli ktoś odwiedza księgarnie, to zarzuci mi, że to wcale nie jest książka „z zakurzonego strychu”, bo mistrzyni kryminału jest teraz dosyć popularna (zwłaszcza w jednej „sieciówce”). Pozwolę sobie nawet na dygresję i jeśli ktoś nie wie, to  Herkules Poirot ma zostać wskrzeszony za zgodą wnuka twórczyni, jednego z najbardziej znanych, fikcyjnych detektywów (chyba tylko Sherlock Holmes jest bardziej popularny). Do rzeczy.

Agata Christie I nie było już nikogo

Dla mnie to jednak książka z zakurzonego strychu. Dawno temu koleżanka nieśmiało podsunęła mi kryminał „Dziesięciu Murzynków”. Książeczka to była niewielka. Po przeczytanych kilku kartkach, treść okazała się na tyle wciągająca, że siedząc w parku „połknąłem” cały kryminał. Kiedy kilka lat temu natknąłem się w księgarni na całą serię w wydaniu kieszonkowym, pierwsza myśl, jaka mi wpadła do głowy, to kupić „Dziesięciu Murzynków”. Ku mojemu zdziwieniu nie znalazłem tej pozycji. Kiedy po kilku latach znowu dostrzegłem całą serię kryminałów Agathy Christie, przypomniałem sobie o „Dziesięciu Murzynkach”. Nigdzie jej nie było. Poprosiłem o pomoc sprzedawczynię. Okazało się, że książka jest, tyle, że od kilku lat pod innym tytułem. Miła pani w księgarni nie potrafiła mi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tytuł został zmieniony. Kupiłem stary kryminał, pod nowym tytułem „ I nie było już nikogo”. Kiedy poszperałem w Internecie, okazało się, że słusznie przypuszczałem: pierwotny tytuł stał się niepoprawny politycznie. Na życzenie wnuka pisarki zmieniono go, a kluczowy dla całej książki wierszyk o murzynkach zamieniono na wierszyk o żołnierzykach.

Co do samej książki. Nie bez powodu zaliczana jest do najlepszych kryminałów. Na niedostępnej wyspie spotyka się dziesięcioro nieznajomych ludzi. Nikt nie wie, kto go zaprosił i jaki jest cel owej wizyty. Każdy w pokoju znajduje wierszyk o dziesięciu żołnierzykach. Jak się okazuje, już pierwszego wieczora, goście tajemniczej wyspy są wybrani nieprzypadkowo. Każdy z nich ma na sumieniu zbrodnię, za którą przyjdzie zapłacić.  Z czasem bohaterowie giną według zwrotek wierszyka o dziesięciu żołnierzykach. Rodzą się pytania: czy faktycznie są winni? Czy uda się komukolwiek przeżyć? I najważniejsze: kto jest autorem tak diabolicznego planu? 

Z czystym sumieniem mogę polecić ją każdemu. Jak dla mnie niewątpliwą zaletą książki jest to, że autorka potrafiła zmieścić taką intrygę w tak niewielkiej objętości. Grzechem niektórych kryminałów jest zbyt rozdmuchana fabuła, przez co z czasem umyka główny watek. Tu cała powieść jest jądrem kryminału, przez co kiedy zacznie się lekturę, to trudno przestać.

I nie było już nikogo

Przekład:
Wydawca:
Rok wydania:
Liczba stron:
ISBN:
Ocena:
7
10
Zrecenzował: