Mail do wielu odbiorców może spowodować kłopoty

Obrazek użytkownika besek
5.06.2014

Korzystanie z poczty elektronicznej jest standardem w biurach i wielu urzędach. Choć nie wszędzie, bo zdarzają się jeszcze prośby o przesłanie pisma faxem. „Faxem? Czemu nie prześlesz mi tego dinozaurem?” - Michael Scott, The Office. Może jednak urzędnicy mają rację, skoro nieumiejętne wysłanie e-maila może skończyć się finansowmi konsekwencjami?

Myszka komputerowa fot. Jenny Thompson

Jak donosi serwis niebezpiecznik.pl, który zajmuje się tematyką bezpieczeństwa, jedna z urzędniczek zwarszawskiej Ochoty chciała ułatwić sobie pracę i wysłała jednego maila do większej grupy osób. Problem polega jednak na tym, że adresy e-mail wszystkich odbiorców znalazły się w polu CC (Do Wiadomości), a nie BCC (Ukryte Do Wiadomości). Oba pola są dostępne w większości programów pocztowych i służą do wysyłania kopii wiadomości. Jaka więc to różnica? Podstawowa! W przypadku pola „CC”, adresy na które wysłano wiadomość są widoczne dla wszystkich odbiorców, natomiast BCC adresy e-mail ukrywa przed pozostałymi.

Jeden z obywateli, którego adres został w ten sposób ujawniony grupie niezwiązanych z nim osób, wystosował do Urzędu pismo, w którym zwrócił uwagę na popełniony błąd i poprosił o propozycję zadośćuczynienia. Urząd przeprosił, ale zadośćuczynienia nie zaproponował. Zrobił więc to internauta, który zapowiedział odstąpienie od dalszych kroków formalnych, pod warunkiem, że Urząd zakupi książki poświęcone tematyce bezpieczeństwa teleinformatycznego i przekaże je co najmniej trzem warszawskim bibliotekom publicznym. Oczekiwana wartość zakupu – 1 500 zł brutto.

W odpowiedzi otrzymał nieznacznie zmodyfikowaną, ze względów formalnych, propozycję rozwiązania. Teraz, wraz z czytelnikami Niebezpiecznika, zbierają listę książek, które mają zostać przekazane bibliotekom. Swoje sugestie można dopisać tutaj: http://niebezpiecznik.pl/post/warszawski-urzad-ktory-ujawnil-adresy-e-mail-obywateli-akceptuje-kare-zakupi-ksiazki-i-nie-tylko/

W całej sprawie cieszy mnie to, że Urząd Dzielnicy Ochota potrafił stanąć na wysokości zadania i przyznać się do popełnionego błędu. Zwłaszcza, że nie jest to drobiazg – wykorzystanie niewłaściwego pola w wiadomości e-mail poskutkowało ujawnieniem danych, których Urząd ujawniać nie miał prawa. Uważam też, że na pochwałę zasługuje również postawa internauty, który nie próbował wyciągnąć z wydarzenia krozyści dla siebie, ale zaproponował rozwiązanie społeczne. Może dzięki zakupionym książkom komuś uda się uniknąć podobnego błędu w przyszłości.

Inna kwestia to fakt, że zarówno instytucje publiczne jak i firmy powinny dbać o edukację swoich pracowników, bo niewielkie pozornie błędy mogą wywołać spory problem – tak jak w przypadku krakowskiej Politechniki, która w 2012 roku w podobny sposób ujawniła dane osobowe kandydatów, którzy nie zostali przyjęci na studia.