Małżeństwo z partią

Obrazek użytkownika Roman Krzywiński
25.10.2012

Przynajmniej raz w życiu przychodzi nam dokonywać rachunku sumienia. Ten dzisiejszy popełnię niczym bohater romantyczny, szkoda że nie na Mont Blanc, ale za to mówiąc ustami wieloma. Tylko, że nie cierpię katuszy za miliony, ale do rzeczy...

fot. svilen001

Jeszcze przed sezonem ogórkowym uwagę Polski przykuła sprawa lustracji (słowo epokowe) wewnątrz SLD, i wszystko wskazuje na to, że temat to aktualny. Każdy legitymujący się przynależnością do niniejszego ugrupowania będzie musiał odpowiedzieć przed samym sobą i partią na kilka koronnych pytań: Dlaczego? Po co? Jak? Dla kogo? Co dalej? I tu przy analizie własnych odpowiedzi zrodziła się ma ciekawość na temat motywacji młodych ludzi, popychającej ich ku przynależności do  struktur partyjnych (takich czy innych). Argument pochodzący rodem z psychologii grupy, twierdzący że jesteśmy „zwierzęciem” stadnym, jakby nie wystarcza na tę okoliczność.

Z takich więc i innych powodów postanowiłem dociec..., jakby to ładnie nazwać badawczo...(?) Przyczynowość zrzeszania się w grupach zwanych partiami politycznymi. Populację poddaną mini badaniu zawężono do ludzi nieprzekraczających 30 roku życia. O nieco bardziej dojrzałych (w tej analizie) nie wspomnę, bo ludowe porzekadło z rozbrajającą szczerością ujmuje: „Czym skorupka za młodu...”. Sonda monitorująca (trudno to, bowiem nazwać ankietą) składała się z czterech pytań: Pierwsze o strukturze bardzo ogólnej: Dlaczego ludzie zapisują się do partii naszym zdaniem? A podyktowane zostało wnioskiem, brzmiącym: Wszak o cudzych motywacjach mówi się lepiej niż o swoich. Drugie było już nieco bardziej intymne: Do jakiej partii zapisałbyś się najchętniej? Trzecie powalało z nóg respondenta: Wskaż główne (maksymalnie 2) przyczyny, dla których stałbyś się członkiem tej wybranej partii politycznej. Czwarte stanowiło kwintesencjęrachunku sumienia: Która partia współczesnej sceny politycznej, umożliwia szybkie zaistnienie na scenie politycznej i społecznej?

A tak oto mają się wyniki: w 70% respondenci wypowiedzieli się, iż „ludzie zapisują się do partii bo chcą zrobić karierę”. Nieliczni podkreślali potrzebę zrzeszania się, by działać dla dobra wspólnego, pojedyncze głosy odnosiły się do wyznawanej ideologii. Na 25 osób (pochodzących z różnych środowisk) 3 zapisałyby się do PO, 1 do SLD, 1 do PiS-u, reszta jeszcze nie zna odpowiedzi, ale może kiedyś. Wśród odpowiedzi dotyczący indywidualnych wyborów w sprawie zrzeszania się w tej czy innej partii, ankietowani wskazywali na: potrzebę bycia z tymi, którzy mają coś do powiedzenia, tradycje rodzinne i inne ukryte powody.

W ocenie młodych ludzi partie polityczne dają szansę na zrobienie czegoś sensownego tylko w okresie ważnych dla nich momentów: wyborów, referendów. Potem obiecanki stają się tylko mrzonkami. Najbardziej konsekwentna w swej polityce promowania młodych, wykształconych i prężnych jest PO. PiS trzyma się praw jaskini, a SLD nie może dokonać zmiany wart. PSL została pominięta  przez pytanych w ogóle w analizach, pozostałe partie do odstrzału.

Wnioski ogólne nasuwają się same. Scena polityczna przeżywa kryzys, postrzegana jest jak gra w której uczestniczą ciągle ci sami zawodnicy nieco z zadyszką poruszający się po boisku, kopiący do swojej bramki, ale ciągle nie na ławce dla mentorów i trenerów. Młodzi tymczasem niczym szalikowcy, rozpychają się prze tłum i co rusz dostają kuksańca. Od czasu do czasu seniorzy pozwalają im polizać lizaka i cieszyć się, że zostali zaproszeni za białe drzwi zbawienia, za którymi przeżywają chwile nadziei, by brutalnie po chwili uświadomić sobie swoje „vanitas vanitatum, et omnia vanitas”.