Microsoft przyznaje się do błędu – Xbox One wraca do gry w walce o palmę pierwszeństwa z PlayStation 4

Obrazek użytkownika Brama
21.06.2013

Tego się nikt nie spodziewał! Zalany falą krytyki koncern z Redmond zrewidował większość swoich kontrowersyjnych poglądów i odżegnał się od dotychczasowej restrykcyjnej polityki. Nie trzeba było długo czekać na odzew rynku – akcje Microsoftu podskoczyły a dotąd niezadowalająca ilość preorderów na Xbox One poszybowała w górę. W związku z wprowadzonymi zmianami zagrożona została listopadowa premiera systemu, ale to jedyny negatywny skutek. W dwudziestu jeden wybranych krajach konsola zadebiutuje wciąż jeszcze w tym roku, ale być może nieco później, w Polsce i tak musielibyśmy czekać do przyszłego roku.

 

Zmagania Xbox One i PlayStation 4 zaczęły się tak naprawdę dopiero teraz Zmagania Xbox One i PlayStation 4 zaczęły się tak naprawdę dopiero teraz

W wydanym przez giganta oświadczeniu możemy przeczytać, że za niebyłą uznać możemy konieczność łączenia się z siecią co każde 24 godziny. Teraz wystarczy jednorazowa aktualizacja po pierwszym uruchomieniu konsoli i kabelek z internetem można śmiało odłączyć. Nadal więc połączenie z siecią będzie konieczne aby zagrać, ale nie jest to już takie problematyczne – jeżeli nie mamy netu, wystarczy tylko raz powędrować z maszynką do usieciowionego kolegi i już cieszymy się grami.

Koncern znosi też blokadę regionalną, gry spokojnie będzie można sprowadzać z innych krajów. Czy oznacza to, że zakupioną u naszych zagranicznych sąsiadów konsolę uruchomimy od razu również u nas? Nie koniecznie bo oficjalna premiera systemu w Polsce przewidziana jest na przyszły rok i tak samo wystartuje polska wersja serwisu Xbox Live dla nowej konsoli. Prawdopodobnie da się zalogować do zagranicznej wersji usługi, ale mogę się mylić.

Microsoft uderzył się w pierś również w sprawie używanych gier – nie będzie mechanizmu ich blokowania, gry będzie można swobodnie pożyczać, odsprzedawać i kupować z drugiej ręki jak dotychczas. Nie oznacza to oczywiście, że wydawcy nie będą wprowadzać swoich pomysłów na ukrócenie handlu używkami (również na PlayStation 4 od Sony), ale brak takiego rozwiązania narzuconego przez system lepiej wróży na przyszłość.

Xbox One nabiera wiatru w skrzydła, czy zatem zwolennicy obozu Sony powinni pluć sobie w brodę? Raczej nie: nic tak nie napędza rynku jak zdrowa konkurencja, całkowita dominacja jednej platformy raczej nie wyszłaby graczom na zdrowie. Dobrze więc, że Microsoft potrafił przyznać się do błędu zamiast iść w zaparte, że wystarczyło mu pokory. Tak więc teraz oba koncerny mogą rozpocząć wyrównaną walkę o klienta i żaden nie stoi na gorszej pozycji.