"Na skraju jutra", czyli żyj, giń, powtórz!

Recenzja filmu

Obrazek użytkownika besek
10.06.2014

Ziemia ponownie znalazła się w wielkim niebezpieczeństwie! Zagrożenie po raz kolejny przybyło z kosmosu. Tym razem objawia się ono w postaci Mimików – cywilizacji, którą ewolucja przystosowała do ich głównego zadania, jakim jest zdobywanie kolejnych światów. Do walki z nimi staje Tom Cruise, tym razem w roli tchórza.

Na skraju jutra, Rita i Cage Rita (Emily Blunt) i Cage (Tom Cruise) | © 2013 Village Roadshow Films (BVI) Limited
  • Na skraju jutra, Tom Cruise i Emily Blunt
  • Na skraju jutra, Tom Cruise (Cage)
  • Na skraju jutra, Rita (Emily Blunt)
  • Na skraju jutra, Rita

Cruise kojarzy mi się raczej z rolami twardych gości, którzy wykazują się odwagą i brawurą w osiąganiu założonego celu. W „Na skraju jutra” jest facetem, który robi wszystko by znaleźć się jak najdalej od lini frontu. Cage, bo tak nazywa się bohater, zajmuje się tworzeniem filmów propagandowych, na zlecenie armii. Zachęcają one ludzi do walki z obcymi. Dowództwo ma jednak plan by wysłać go bezpośrednio do Francji, gdzie nastąpi główne uderzenie na kosmitów.

Mimiki, czyli pająkopodobne robale radzą sobie nadzwyczaj dobrze. W ich rękach (mackach?) znajduje się już cała kontynentalna Europa, a walki toczą się na wschodzie, gdzie próbują coś zdziałać Rosjanie i Chińczycy. Nowy front ma powstać we Francji – po przekroczeniu kanału La Manche zaatakują stamtąd Amerykanie i Brytyjczycy. Sytuacja jest idealna, bo obserwacje satelitarne dowiodły, że kosmici nie wykazują większej aktywności. Rozpoczęty atak w wyraźny sposób nawiązuje do D-Day, czyli lądowania aliantów w Normandii. Sceny bitwy wyglądają jak unowocześnione walki z 1944 roku, z tą różnicą, że tu wróg jest wyposażony w zaawansowaną technologicznie broń, a nawet nieuzbrojony jest śmiertelnie niebezpieczny. I ma macki. Jakby tego wszystkiego było mało – przeciwnik posiada umiejętność przewidywania przyszłości. I nie jest to klasyczne „co zdarzy się jutro”, a raczej „co zdarzyło się jutro”!

Cage, w miarę upływu akcji, przechodzi pewną przemianę, na którą ogromny wpływ ma poznana na polu walki Rita (w tej roli Emily Blunt). Rita jest piękna, seksowna i śmiertelnie niebezpieczna. Jest powszechnie znana pod dwoma pseudonimami: „Anioł z Verdun” i „Metalowa suka”. Na oba w pełni zasługuje.

Film jest typowym skrzyżowaniem kina akcji i sci-fi. Na ekranie dużo się dzieje, co chwilę coś wybucha, a ktoś ginie. Główni bohaterowie to dość wyraźne postacie, choć czegoś im brakuje. Owszem, mają ważny, wspólny cel – pokonanie inwazji. Poza tym jednak niewiele o nich wiemy. Co zatem wychodzi gdy tajemnicza, charakterna babka i gamoniowaty specjalista filmowy łączą swoje siły? Całkiem niezły film. Choć głównie dzięki temu, że do zestawu dorzucono jeszcze sterowanie czasem i możliwość powrotu do wydarzeń, które już miały miejsce. Cage musi poznawać Ritę codziennie na nowo, co przypomina mi film „50 pierwszych randek”, choć to zupełnie inny gatunek. Idea sposobu przenoszenia się w czasie lub też raczej „resetowania dnia” przywodzi na myśl „Kod nieśmiertelności” - obraz zdecydowanie bliższy gatunkowo. Jeśli więc podobał Wam się ten film, myślę że warto obejrzeć również „Na skraju jutra”. Wybierając się do kina nie należy spodziewać się bardzo ambitnego obrazu, ale raczej dwóch godzin dobrej rozrywki – bo tę film zapewnia.

Na skraju jutra

Reżyseria:
Zdjęcia:
Czas trwania:
113 min.
Premiera:
6 czerwca 2014 (Polska), 28 maja 2014 (świat)
Ocena:
6
10
Zrecenzował: