Negocjator - Edward Pietrzak

Obrazek użytkownika Roman Krzywiński
22.11.2012

Jak uciszyć emocje? Jak zaradzić trudnej sytuacji? W jaki sposób przekonać oponenta do zmiany decyzji? Żmudne pertraktacje z przeciwnikiem czasami uzbrojonym, czasami zdezorientowanym, to negocjacje policyjne. O sylwetce negocjatora, cechach niezbędnych do wykonywania tegoż zawodu opowiadać będzie w poniższym wywiadzie komisarz Edward Pietrzak - policjant kryminalnyspecjalista od zabójstw, spraw trudnych, niekiedy nie do wykrycia i wyjaśnienia, z zamiłowania działkowiec, mąż, ojciec, a na co dzień policyjny negocjator.

fot. DrabikPany/flickr (CC BY 2.0)

Roman Krzywiński: Jak zostaje się negocjatorem?

Edward Pietrzak: Co jakiś czas prowadzi się rozmowy z policjantami, którzy są chętni do pracy jako negocjatorzy. Po wstępnej weryfikacji niektórzy z nich odpadają, a pozostała grupa zostaje skierowana na szkolenie negocjatorów do jednej ze szkół policyjnych na terenie kraju. Szkolenie jest bardzo specyficzne i zarazem trudne.

R.K.: Jakimi cechami winien się odznaczać negocjator?

E.P.: Negocjator powinien przede wszystkim posiadać doświadczenie zawodowe, nie może być rekrutowany z kadry kierowniczej oraz z pracowników, którzy wcześniej byli członkami lub kierowali jednostkami ze względów na skłonności do rządzenia. Podstawową cechą jest umiejętność panowania nad emocjami, umiejętność słuchania oraz prawdomówność. Niedopuszczalne jest drżenie bądź zmiana barwy głosu czy czerwienienie się.

R.K.: Jak wygląda normalny dzień negocjatora?

E.P.: W każdej Komendzie Wojewódzkiej Policji zorganizowane są zespoły negocjatorów policyjnych - kilku do kilkunastu na województwo. Na co dzień jesteśmy przypisani do innych komórek i wykonujemy swoją normalną pracę. Służby dyżurne posiadają wykazy negocjatorów i w zależności od sytuacji, która wymaga wezwania negocjatora rozpoczynają postępowanie wg tzw. algorytmu postępowania. W pierwszej kolejności dzwonią do określonego negocjatora, który jedzie na miejsce zdarzenia. O tym powiadamiany jest koordynator, dwaj inni negocjatorzy oraz w roli konsultanta psycholog policyjny, którzy na miejscu tworzą zespół. Wtedy zawsze jest możliwość przystąpienia do rozmów drugiego negocjatora, gdyby pierwszy nie spodobał się sprawcy.

R.K.: Najtrudniejszy moment w procesie negocjacji?

E.P.: Każda negocjacja jest inna. Najtrudniejsza jest pierwsza faza, gdy jeszcze negocjator nie wie z kim rozmawia, nie wie, czy zostanie zaakceptowany. Na negocjatorze spoczywa obowiązek rozładowania emocji oraz całej tej sytuacji stresogennej nie tylko dla sprawcy ale również dla policjantów będących na miejscu zdarzenia.

R.K.: Jak buduje pan portret partnera, z którym podejmuje negocjacje?

E.P.: Negocjator nie traktuje sprawcy inaczej niż partnera, niż osobę, z którą chcemy załatwić „ten problem”. Gdy podejmujemy akcję staramy się, jeśli to możliwe zebrać wszelkie informacje o sprawcy od np. rodziny, znajomych. Sami w pierwszej fazie rozpoznajemy wiek, płeć. Dopiero po kilku minutach rozmowy zaczyna powstawać obraz o rozmówcy. Budują go pozyskiwane odpowiedzi na zadawane pytania oraz obserwacja zachowań. Najważniejsza jest chęć sprawcy do rozmowy, gdyż w przeciwnym razie nie uzyska się żadnych wiadomości.

R.K.: Czy jest pan w stanie zbudować mój portret?

E.P.: Zbyt krótko rozmawiamy i to nie ja zadaję pytania, tylko Pan. Pan zna cel, który chce osiągnąć, to Pan narzuca tempo rozmowy. Ja w tej rozmowie nie poznaję Pana, lecz Pan mnie.

R.K.: Czy umiejętności negocjacyjne przenosi Pan na życie prywatne?

E.P.: Nie. Zawsze na pytanie o najtrudniejsze negocjacje odpowiadam, że były z żoną i dziećmi. Wiadomo, iż obowiązują pewne zasady, które mogę, na co dzień wykorzystać, np. posiadam dużą umiejętność panowania nad emocjami. Ale jestem tylko człowiekiem. Moje córki zarzucają mi, że przedwcześnie ucinam negocjacje odnośnie np. zakupów. A tak w ogóle, to w domu nie rozmawiam na tematy zawodowe.

R.K.: Najważniejszy kanon zachowań negocjatora w sytuacji zagrożenia

E.P.: Zdecydowanie jest to umiejętność opanowania emocji oraz umiejętność opanowania zdarzenia i kierowania w sytuacji ekstremalnej. Kierowania działaniami zarówno sprawcy jak i policjantów będących na miejscu. Tu raz jeszcze pokreślę wagę doświadczenia zawodowego.

R.K.: Jak ocenia pan szansę zatrudnienia młodych ludzi jako negocjatorów?

E.P.: Ludzie z zewnątrz nie mają szans, negocjator to funkcja, a nie zawód, jak już wspominałem mogą nimi zostać tylko policjanci. Każdorazowo przed szkoleniem informujemy, że poszukujemy chętnych. Poprzez weryfikację typuje się ochotników, którzy zostają zakwalifikowani na szkolenie.Te szkolenia odbywają się u nas dopiero od kilku lat. Pierwsi polscy negocjatorzy zostali wyszkoleni
w Stanach Zjednoczonych w roku 1995-1996.

R.K.: Iloma specjalistami w Polsce dysponuje policja?

E.P.: Liczba ta jest płynna. Mogę tylko powiedzieć, że mamy w chwili obecnej wystarczającą ilość osób.

R.K.: Dziękuję za rozmowę