Noc Kupały 2014

Obrazek użytkownika besek
13.05.2014

W Poznaniu od kilku lat nad Wartą odbywała się impreza z okazji Nocy Kupały, której jednym z głównych punktów było wypuszczanie w niebo tysięcy lampionów. W tym roku organizator – Fundacja ARS zdecydował, że wydarzenia nie będzie. Nie przeszkadza to twórcom nieoficjalnego profilu "Noc Kupały 2014" na Facebooku.

Lampiony Lampiony | fot. Mark Fischer (CC BY-SA 2.0)

Impreza odbywała się od kilku lat i budziła spore kontrowersje głównie ze względu na tradycję puszczania lampionów. Choć "tradycja" to pewnie za duże słowo, biorąc pod uwagę fakt, że zwyczajowo słowiańskie obrzędy zakładały puszczanie wianków na wodzie, a nie płonących lamp w powietrze. Lampiony dają wspaniały efekt wizualny – to pewne. Nocne niebo, na którym pojawia się kilkanaście tysięcy świecących punktów to niezapomniany widok. Jednak argumentem przeciwko lampionom było śmiecenie – papierowe resztki spadają w różnych punktach miasta, a nie tylko na terenie imprezy. Przede wszystkim ważne są jednak kwestie bezpieczeństwa. Wewnątrz papierowego lampionu znajduje się kostka, którą należy podpalić, dzięki czemu lampion świeci i się unosi. Ale dalej porusza się już w sposób niekontrolowany – trudno przewidzieć gdzie spadnie i czy na pewno do tego czasu się wypali. W tym wypadku wiele zależy od wypuszczających lampion, niestety wiele osób ignoruje dołączoną instrukcję i robi to nieprawidłowo. W zeszłym roku jeden z lampionów podpalił tramwaj – skończyło się szczęśliwie na niewielkich tylko uszkodzeniach. W Warszawie problem miało zoo, gdzie resztki wpadały na wybiegi i były zjadane przez zwierzęta. Nie należy też zapominać o bezpieczeństwie lotów – z tego powodu zrezygnowano jakiś czas temu z imprezy "Lampiony Wolności". Tereny nad Wartą, na których odbywała się impreza, leżą na podejściu do lądowania poznańskiego lotniska, mogą więc stanowić zagrożenie dla lądujących samolotów. Organizator takiej imprezy ma obowiązek współpracy z odpowiedzialną za bezpieczeństwo lotów Polską Agencją Żeglugi Potwietrznej i uzyskać zgodę bezpośrednio przed wypuszczaniem lampionów. Kończyło się to różnie, bo organizatorzy w poprzednich latach nie potrafili zapanować nad tłumem i światełka startowały w wielu różnych momentach.

Prawdopodobnie te kwestie spowodowały, że Fundacja ARS zrezygnowała z organizowania imprezy (szczegóły poznamy dopiero po zapowiedzianej na piątek konferencji prasowej). Nie przeszkadza to jednak twórcy wydarzenia "Noc Kupały 2014" na Facebooku, który podpisuje się jako "Jas Iek". Pisze on, że "Tradycję trzeba podtrzymywać i tak też zrobimy". Na jego imprezie lampiony też mają się pojawić – zachęca do tego pisząc, że można kupić je za grosze na Allegro albo w chińskich sklepach.

Zaskakuje mnie spory brak odpowiedzialności twórcy tego wydarzenia. W poprzednich imprezach uczestniczyło kilkanaście tysięcy osób. Nawet jeśli teraz przyjdzie dużo mniej – w jaki sposób ma on zamiar zapewnić bezpieczeństwo? Przepisy o organizacji imprez masowych nie powstały bo "komuś się tak podobało", a właśnie ze względu na kwestie bezpieczeństwa. Czy pan "Jas Iek" wie, że może spowodować zagrożenie dla przelatujących samolotów, łamiąc przy ty zapisy art. 87a Ustawy Prawo lotnicze? Albo dla mieszkańców okolic, w których spadną palące się lampiony? Na terenie samej imprezy też może zdarzyć się coś nieprzewidzianego – jak w przypadku zeszłorocznego grilla na krakowskim Zakrzówku, gdzie ciężko ranny został 28-letni mężczyzna. Tam też impreza była organizowana poprzez wydarzenie na Facebooku, a jej organizatorka trafiła do sądu – grozi jej do 8 lat więzienia.

Fascynuje mnie jeszcze wpis na stronie wydarzenia, w którym jego twórca zrzeka się odpowiedzialności, zaznaczając że nie jest organizatorem imprezy masowej. Na nieszczęście dla tego pana – prawo nie działa w ten sposób – liczą się faktyczne działania, a nie deklaracje. Gdyby było inaczej, mógłbym wybrać się do salonu samochodowego i zwinąć wybrany model. Przyczepiłbym sobie karteczkę "nie jestem złodziejem" i nie mogliby przecież mi niczego zarzucić, prawda?