Od twista po Greena, czyli „Pulp Fiction” Soundtrack

Obrazek użytkownika Roman Krzywiński
18.10.2013

Zaproszę Cię teraz, Drogi Czytelniku, do zabawy w skojarzenia. Gotowy? Gdybym powiedział rozrywka, Ty, po krótkiej chwili, mógłbyś krzyknąć – film. Gdy spytam o reżysera, istnieje szansa, że odpowiesz  - Tarantino. Jednak gdy ja powiem Quentin Tarantino, jestem niemal pewny, że odpowiedziałbyś - „Pulp Fiction”. Ten film został okrzyknięty obrazem kultowym, zdobywając Oscara w 1995 roku za najlepszy scenariusz oryginalny i jest jednocześnie próbką najlepszych możliwości reżysera, producenta i aktora w jednej osobie.

Pulp Fiction Kadr z filmu "Pulp Fiction"

Historia gangsterskich porachunków opowiadana jest w intrygujący sposób. Fabuła rozwija się dwubiegunowo. Z jednej strony przedstawiono losy Julesa Winnfielda (Samuel L. Jackson) i Vincenta Vegi (John Travolta), dwóch zabójców, działających na zlecenie szefa mafii, niejakiego Marsellusa Wallace’a (Ving Rhames), którzy mają odzyskać tajemniczą walizkę szefa. Wplątują się w niemałe kłopoty przypadkowo zabijając zakładnika. Vega otrzymuje dodatkowe, jak się okazuje, nie bardziej bezpieczne zadanie zapewnienia towarzystwa i rozrywki Mii Wallace (Uma Thurman), żonie Marsellusa, podczas jego nieobecności w mieście. Drugi wątek dotyczy boksera Butcha Coolidge’a (Bruce Willis), który mimo, iż wziął łapówkę od Marsellusa za przegraną walkę, odniósł w niej zwycięstwo. Choć bogaty, musi teraz często oglądać się za siebie, bo jego śladami podążają ludzie bossa. 

Nie byłoby prawdziwego filmu, rzecz to jasna, bez muzyki, a ta jest dla Tarantina bardzo ważna. Reżyser lubi bawić się z widzami nie tylko poprzez gierki języka filmowego, takie jak retrospekcja czy podział fabuły wyodrębniony specjalnymi napisami, ale także poprzez kontrast muzyczny. Często wybrane przez twórcę kawałki pozornie zupełnie nie pasują do sytuacji. Jednak można to również potraktować jako wskazówkę od reżysera w którym kierunku podążać za jego filmem. Tarantino mruga do nas spoza kadru, poprzez specyficznie dobraną ścieżkę dźwiękową, żebyśmy przymrużyli oko na 2,5 godziny, zanurzając się w abstrakcji jego dzieła.        

Taka jest ścieżka dźwiękowa „Pulp Fiction”. To abstrakcyjna mieszanka różnorodnych stylów muzycznych. Od skocznych kawałków twistowych rytmów czasów Elvisa, takich jak: „You never can tell” Chucka Berry’ego, przez funkową „Jungle Boogie” Kool & The Gang, popową „Son of a Preacher Man” Dusty Springfield, po soulowe brzmienia Ala Greena w „Let’s Stay together” i romantyczne ballady, jak: „Girl, You’ll Be the Woman Soon” Urge’a Overkilla. Atrakcyjność, w szczególności dla fanów filmu Tarantino, podnoszą dialogi z obrazu filmowego, które nieraz dodane są do utworów na dysku, na przykład w kawałku: „Pumpkin And Honey Bunny/ Miserlou”.

Mimo, że na pozór każdy kolejny utwór ze ścieżki dźwiękowej wydaje się całkowitym zaprzeczeniem spójności kompozycji, jest to zbiór naprawdę zapadających w pamięć, bardzo dobrych piosenek, nie rzadko wykonywanych przez wybitnych muzyków.

Na wstępie mamy mocne wejście muzyczne. Z pierwszymi tonami „Misirlou” Dicka Dale’a & His Del-Tones, wiemy, że wkraczamy w świat mafijnych potyczek, twardych facetów i zepsutych kobiet. Szybki gitarowy rytm może przywodzić na myśl obrazy pojedynków rewolwerowców, jednak zaskoczyć nas może fakt, że pierwotnie utwór ten pochodził z Egiptu. Covery gitarowe skutecznie odwróciły uwagę od kryjących się w melodii fletowych tonów, poruszających egipskie tancerki.

Al Green, popularny soulowy wokalista amerykański, wykonuje w „Pulp fiction” spokojny, miłosny utwór „Let’s Stay Together”, wykorzystywany niekiedy w komediach romantycznych. W jego głosie słyszymy wyraźną tęsknotę i miłość do ukochanej.

„Son of a Preacher Man” bardzo szybko znalazł się na wysokiej pozycji na listach przebojów w USA i Wielkiej Brytanii, a sama wokalistka, o pseudonimie Dusty Sprigfield, była jedną z największych brytyjskich gwiazd lat 60. Utwór ma bardzo przyjemny rytm, wpadający w ucho, a niskie tony Dusty, sugerują, że przysłuchujemy się jej intymnym zwierzeniom.

Bardzo ciekawy jest kawałek “Bullwinkle Part II” The Centurians. Towarzyszy on scenie, w której Vincent zażywa narkotyków i wybiera się do Mii. Jednorazowe jazzowe pociągnięcia strun gitarowych wytwarzają klimat abstrakcji i oderwania od rzeczywistości, przywodząc na myśl swojskie knajpy nad brzegiem morza. Przenosimy się razem z Vincentem w podróż po falach nieświadomości.  

Jedną  z najbardziej znanych scen w „Pulp fiction” jest konkurs twista, w którym biorą udział Vincent i Mia. Jeżeli twist, musi towarzyszyć mu skoczna melodia rock and rolla. Wybrany został utwór Chucka Berry’ego, niezwykłego amerykańskiego muzyka o silnej i wyrazistej osobowości, współtwórcy rock and rolla, autora takich przebojów jak: „Too Much Monkey Business”, „Thirty Days”, „Johnny B. Goode”, „Memphis Tennessee”, czy wykorzystany w „Pulp Fiction” – „You Never Can Tell”. Utwory Chucka Berry’ego cieszyły się wielką popularnością w latach 50., 60. i 70. toteż często powielali je inni wokaliści, m.in. The Beatles czy Rolling Stones.

„Girl, You’ll Be a Woman Soon” Urge’a Overkilla to romantyczna ballada, niosąca zapowiedź zmiany ale także problem kontrastu i niedopasowania, jak głoszą słowa piosenki. Pierwotnie wykonywana przez Neila Diamonda, ponownie święciła triumfy popularności za sprawą „Pulp fiction”.

Muzyczną ścieżkę, a także sam film, zamyka utwór „Surf Rider”, w wykonaniu The Lively Ones. Podsumowuje on zarówno klimat filmu, jak i muzycznego brzmienia dysku. Zmiany rytmu nadają dynamizmu temu spokojnemu, jak się z początku wydaje, utworowi, a wyraźnie wybijające się dźwięki trąbki i gitary elektrycznej wywołują uczucie nierzeczywistości, podobne do tego, jakie wytwarza „Bullwinkle Part II”.

Podsumowując, muzyka z filmu „Pulp fiction”, jest odzwierciedleniem obrazu filmowego. Pozornie stanowiąc zbieraninę nie pasujących do siebie stylem i wydźwiękiem elementów, tworzy całkiem zgrabną i nieźle brzmiącą w uchu kompozycję. Nie wspominając o tym, iż część z tych utworów wykonywana jest przez wybitnych i zasłużonych już w historii muzyków. Z pewnością dźwięki te dostarczą słuchaczom całą gamę różnorodnych emocji.