"Osaczenie" Kelley Armstrong

Recenzja książki

Obrazek użytkownika Brama
2.04.2013

Maya Delaney z pozoru jest zwykłą nastolatką. Mieszka wraz z rodzicami w Salmon Creek, miasteczku   będącym ośrodkiem badań założonym przez firmę farmaceutyczną. Ta niewielka społeczność, choć nie brakuje jej niczego, żyje w pewnej izolacji, miasteczko zostało bowiem założone pośrodku niczego, a dokładniej wśród wielkich połaci lasu. Koncern dba o wygody i zdrowie mieszkańców miasteczka, z których każdy niemal jest jego pracownikiem, oraz o najlepszą edukację dla ich dzieci. Wydawać by się mogło, że spokojne Salmon Creek, pomimo odosobnienia, jest idealnym miejscem do życia.

 

Jednak (jak zwykle) pozory mylą. Maya tak zupełnie normalną nastolatką nie jest. Jest  Indianką, chociaż jej rodzice są biali – dziewczyna została oddana do sierocińca, następnie adoptowana, co już samo w sobie jest dziwne, gdyż Indianie na ogół nie porzucają swych dzieci. W dodatku od dziecka nosi na biodrze tajemnicze znamię w kształcie łapy pumy. Dziewczyna najlepiej czuje się w lesie, który nie ma przed nią tajemnic i nie straszne są jej dzikie zwierzęta.

Szybko też wokół Mai zaczynają dziać się dziwne zjawiska. Pierwszym jest utonięcie w spokojnym jeziorze jej w wieloletniej przyjaciółki a zarazem najlepszej pływaczki w szkolnej drużynie. Maya nie wieży w oficjalną wersję wydarzeń mówiącą o nieszczęśliwym wypadku i postanawia dowiedzieć się prawdy. Tymczasem mija rok, a jej prywatne śledztwo nie posunęło się zbyt daleko, natomiast w okolicy rośnie liczba doniesień o atakach pum na turystów.

W hermetycznej społeczności pojawia się też ktoś nowy – przystojniak Rafa, który dość wyraźnie zabiega o względy bohaterki, czym doprowadza do zawiści ze strony innych szkolnych koleżanek. Jednak jego motywy nie są do końca jasne. Jaką skrywa tajemnicę i dlaczego pojawił się akurat teraz? Co oznacza tajemnicze znamię i dlaczego dziewczyna tak dobrze dogaduje się ze zwierzętami? To tylko niektóre z pytań jakie stawia przed nami „Osaczenie” – pierwszy tom trylogii „Mrok Gęstnieje” pisarki Kelley Armstrong. Niestety nie na wszystkie z nich poznamy odpowiedź w tym tomie.

Jaka jest recepta na doskonałą książkę? Odpowiedzi jest zapewne tyle ilu czytelników. Ja lubię kiedy dzieje się coś niezwykłego, dziwnego i niewytłumaczalnego. Kiedy bohaterowie muszą stawić czoła problemom z którymi nie spotka się zwykły śmiertelnik i kiedy do odkrycia jest mroczna tajemnica. Jeżeli do tego akcja jest wartka, narracja sprawna a bohaterowie dobrze nakreśleni to jestem kupiony. I „Osaczenie” te kryteria spełnia, ale niestety nie ze wszystkim.

Pierwszym moim zarzutem jest zbytnie rozwleczenie akcji. Autorka skupia się na życiu wewnętrznym Mai i nie chodzi tu o jej florę bakteryjną czy pasożyta z kosmosu, a o sferę uczuciową dziewczyny, oraz na relacjach panujących w tej niewielkiej społeczności. Tak naprawdę przez wiekszą połowę tej ponad trzystustronicowej książki niewiele się dzieje. Taki stan rzeczy nie przypadnie do gustu przeciętnemu czytelnikowi, natomiast nie powinien przeszkadzać (czy wręcz będzie zaletą) przeciętnej czytelniczce.

Kiedy akcja zdąży się już rozkręcić (moim zdaniem zdecydowanie za późno) czytelnik już wie, że pozostało za mało kartek by wyjaśnić wszystkie wątki, lub choćby większość. Książka urywa się nagle, bez wyraźnego zakończenia i nie pozostaje nic jak czekać na kolejny tom. I to jest dla mnie drugi zgrzyt. Ja rozumiem, że to pierwsza książka z zaplanowanej trylogii, ale moim zdaniem opowieść powinna stanowić odrębną całość a nie być jedną książką wydaną na raty. Wiem, że z pisarstwa nieraz nie łatwo wyżyć a sprzedanie trzech książek po ok 300 stron bardziej się opłaca niż jednej grubej (a i gotówka spływa szybciej i bardziej równomiernie), ale nie znaczy to, że musi mi się to podobać.

Zostało ostatnie poważne potknięcie. Autorka sporo miejsca poświęciła na zbudowanie tajemnicy wokół pochodzenia dziewczyny budując atmosferą tajemniczości związanej z indiańskimi wierzeniami i legendami. Niestety pod koniec książki udaje się pisarce mocno zepsuć ten obiecujący wątek. Nie chcąc zdradzić zbyt dużo nie mogę nic więcej napisać, aczkolwiek ja w tym momencie mocno się zawiodłem.

Czytając tę recenzję można zauważyć, że dużo miejsca poświęciłem na wytknięcie wad książki natomiast zalety (i to nie wprost) opisałem w czterech zdaniach.  Ale nie znaczy to, że należy się tymi proporcjami przejmować. Armstrong jest sprawną pisarką i nie jej wina, że nie zmieściłem się w jej targecie. Po książkę sięgnąłem zachęcony opisem, który obiecywał to co lubię – tajemnicę, niezwykłe zjawiska i pewien mistycyzm. I nie mogę uczciwie napisać, że autorka nie spełniła tych obietnic. To kwestia doboru proporcji poszczególnych składników: książka okazała się być przeznaczona raczej dla czytelniczek niż czytelników. I tym pierwszym ją chętnie polecę. A co do tych drugich to żeby nie było, że nie ostrzegałem.

Osaczenie

Przekład:
Wydawca:
Rok wydania:
2013
Liczba stron:
336
ISBN:
978-83-7506-932-7
Ocena:
0
10
Zrecenzował: