Paryż - spełniony sen terrorysty

14.11.2015

Reakcje na zamachy, które miały miejsce w Paryżu budzą we mnie uczucie, że robimy dokładnie to, czego oczekują terroryści.

ISIS ma kilkadziesiąt tysięcy bojowników walczących w Syrii i Iraku – zdecydowanie za mało by mieć szanse w otwartym starciu z Europą. Nie znaczy to jednak, że Państwo Islamskie jest niegroźne. Ataki we Francji pokazały, że potrafi ono zranić Europę w samym jej centrum. Ale potrafi coś jeszcze – napędzając falę nienawiści pogłębia stereotypowe uprzedzenia i wznieca konflikty wewnętrzne.

Ze zdwojoną siłą powróci teraz niełatwy temat uchodźców i ich wpływu na bezpieczeństwo Europy (i całej zachodniej cywilizacji). Niestety, miejsce i tak już coraz rzadziej spotykanych rzeczowych argumentów, jeszcze częściej zajmować będą emocje, a weryfikowalne fakty skryją się pod naporem „prawd" znalezionych na internetowych memach. Niesamowicie łatwo jest szufladkować i generalizować. Każdy muzułmanin to przecież radykał i terrorysta – tak samo jak każdy Amerykanin jest głupcem, a każdy czarny to złodziej.

Obserwując komentarze wielu publicystów jak i internautów, łatwo dostrzec, że ISIS propagandowo odnosi sukces – coraz więcej z nas jest przekonanych, że ISIS stanowi reprezentację islamu i muzułmanów, choć większość z nich zdecydowanie się od dżihadu odcina. Co więcej, zaczynamy odróżniać wrogów od przyjaciół na podstawie wyznawanej religii czy koloru skóry, a nie faktycznych działań.

Z punktu widzenia terrorysty – osłabiona rozbieżnościami Europa, targana konfliktami na tle rasowym i religijnym – to piękny sen. Teraz tylko od nas zależy czy może się on spełnić.