Philip K. Dick „Świat Jonesa”

Recenzja książki

Obrazek użytkownika Brama
25.10.2013

To już moje drugie spotkanie z mistrzem fantastyki, za jakiego powszechnie uważa się Philipa K. Dicka. Tym razem w moje ręce wpadł „Świat Jonesa” – jedna z jego pierwszych powieści. Wcześniejsze dokonania autora to przede wszystkim opowiadania.

Okładka książki Philip K. Dick "Świat Jonesa", ilustracja Wojtek Siudmak Okładka książki Philip K. Dick "Świat Jonesa", ilustracja Wojtek Siudmak

Od razu napiszę, że to widać; autor na tym etapie swojej kariery jest zdecydowanie mniej doświadczonym pisarzem, dopiero uczy się dłuższej formy literackiej. Pomijając objętość „Świat Jonesa” czyta się bardziej jak opowiadanie, ale nie odbierajcie tego jako wadę bowiem już tutaj widać drzemiący w autorze potencjał. W tej, w sumie nie grubej, powieści udało się Dickowi zmieścić kilka świetnych pomysłów, z których każdy z osobna mógłby posłużyć za kanwę niezłego filmu czy dobrej powieści. A autor jedynie z nonszalancją prześlizguje się po nich, używając niejako w roli pretekstów do poprowadzenia fabuły.

Tytułowy Jones nie jest głównym bohaterem powieści, choć bez wątpienia to kluczowa postać dla przedstawionej historii. Większość wydarzeń poznajemy zaś z perspektywy Dougha Cussicka, początkującego agenta Służb Bezpieczeństwa – tajnej policji Stanów Zjednoczonych. A raczej tego co po nich zostało – większość USA zostało bowiem zniszczone na skutek wojny nuklearnej. Ludzkość powoli i mozolnie dźwiga się z kolan – odnowa dawnego świata jest już na dość zaawansowanym poziomie, przemysł i struktury społeczne odbudowano, państwo rządzone jest totalitarnie przez Radę Najwyższą, wojsko i tajne służby. Wszystko to za sprawą „relatywizmu” – nowego prawa, które zakazuje głoszenia wszelkich ideologii niemożliwych do udowodnienia. Odstępstwa karane są wysłaniem do obozów pracy.

System działa znakomicie, wszelkie przejawy fanatyzmu są tłumione w zarodku zanim mogą doprowadzić do konfliktów. Jednak ludzie są przygnębieni, pozbawieni celu i nadziei. I w tym momencie na scenę wkracza Jones z ideologią poruszajacą tłumy i mogącą zachwiać tą niepewną równowagą. Jego niezwykły dar sprawia, że oficjalnie jest nie do ruszenia, gdyż wygłaszane przez niego proroctwa najzwyczajniej w świecie się sprawdzają. System wali się gdyż zbudowany jest na założeniu, że przyszłości nie można przewidzieć, a proroctwa udowodnić…

A nie wspomniałem jeszcze o mutantach – istotach powstałych na skutek promieniowania, tragicznych ofiarach wojny. I o dryfterach – międzygwiezdnych istotach, których ławica weszła właśnie w układ słoneczny. Opadające na ziemię nieszkodliwe stworzenia umierają w naszej atmosferze. Relatywizm zapewnia prawo do życia każdej istoty lecz Jones nawołuje do niszczenia „najeźdźców”. Służby Bezpieczeństwa mają związane ręce, mogą jedynie biernie przyglądać się rozwojowi sytuacji, podczas gdy Jones tworzy armię swoich zwolenników. Nikt nie wie jak to się zakończy, no może z wyjątkiem samego Jonesa…

„Świat Jonesa” jest powieścią wielopoziomową, jest to charakterystyczne dla twórczości Dicka. Ponownie cała ta otoczka sf jest tylko pretekstem do zastanowienia nad problemami natury egzystencjonalnej: jak kondycja naszego społeczeństwa, to dokąd zmierzamy, wartość rodziny i obawy o jutro. Mimo, że od napisania powieści minęło prawie sześćdziesiąt lat Philip K. Dick wydaje się wciąż niezwykle aktualny.

Jaką książką jest „Świat Jonesa”? Z pewnością ciekawą, choć nie idealną. Doceni ją zwłaszcza wnikliwy czytelnik zaglądający pod powierzchnię dosłowności. Dla tych, którzy lubią jedynie śledzić fabułę powieść wyda się tworem poskładanym z nie do końca pasujących do siebie klocków. Mimo to tworem wciągającym i satysfakcjonującym, o zaskakującym zakończeniu. Ten kto wybaczy książce pewne niedociągnięcia zagłębi się w naprawdę przyjemnej lekturze.

Świat Jonesa

Przekład:
Rok wydania:
drugie 2013
Liczba stron:
260
ISBN:
978-83-7818-453-9
Ocena:
7
10
Zrecenzował: