Półmaraton – pozostał miesiąc

Obrazek użytkownika Willy
7.03.2013

Tylko 30 dni, czy aż 30? Drużyna złożona z pracowników poznańskiego oddziału Energobudu przygotowuje się do godziny zero, czyli 9 rano 7 kwietnia, aby pokonać biegiem ponad 21 kilometrów. Nie bez problemów – nie omijają nas kontuzje, problemy zdrowotne, nie rozpieszczała też pogoda, a często także po prostu brak wolnego czasu na regularne treningi. Jednak nikt się nie poddaje, nie rezygnuje, bo mimo wszystko pozytywnych stron przygody z bieganiem jest sporo. Oto krótki raport z tego, jak wyglądały i wyglądają nasze zmagania z dystansem i własnymi słabościami.

fot. jenni_from_the_block/flickr

Grupa powiększyła się do sześciu osób. Jako ostatni dołączył Bartek i w myśl powiedzenia, że „ostatni będą pierwszymi” wydaje się być jednym z najmocniejszych punktów naszej ekipy. Jego statystyki na runkeeper.com przedstawiają się imponująco.

Bartosz Szlaferek – numer startowy 2399: rower, bieganie i…pies.

Na co dzień podczas biegania towarzyszy mi pies, co ma swoje dobre i złe strony. Najważniejszą z tych drugich jest trudność w utrzymywaniu i poprawianiu swojego tempa. Do pracy dojeżdżam rowerem, w dni wolne od treningów biegowych przesiaduję też na rowerze stacjonarnym, co jest dla mnie świetnym uzupełnieniem przygotowań. Niestety przytrafiło mi się skręcenie kostki i 12 dniowa przerwa w systematycznym bieganiu. Debiutuję w półmaratonie i hmm…chcę dobiec do mety!

Michał Miętkiewicz – numer startowy 1913: oddaję dwa (nie)równe skoki!

Biegam. Niestety trening treningowi nierówny, sporo zależy od dyspozycji dnia, co mnie trochę martwi. Założenia realizuję – dwa razy w tygodniu po około 5 – 6 km, głównie wieczorami. Kondycyjnie jest coraz lepiej, buty mógłbym mieć lepsze, może to wyeliminowałoby bóle śródstopia ale…skupiam się na psychicznym wyeliminowaniu fizycznych przeszkód za pomocą medytacji J. Plan na marzec? Odżywiać się dobrze, utrzymując tężyznę fizyczną niezbędną do kontynuowania heroicznej walki o miano sportowca roku 2013! Przy okazji mógłbym wygospodarować czas na trzy treningi w tygodniu i zwiększyć dystans do 10 km.

Piotr Pawlik – numer startowy 1036: półmaraton sprintera

Początki były straszne. Mocno ujemna temperatura na zewnątrz i padający śnieg nie zachęcały do wychodzenia z mieszkania, a co dopiero do wysiłku fizycznego! Zakup odpowiedniej, termoaktywnej odzieży okazał się niezbędny. Zaczynałem od około 5-6 km, a gdy organizm przyzwyczaił się trochę do wysiłku, zwiększyłem dystans do 10 km. Próbuję nie zapominać o rozgrzewce przed i rozciąganiu po biegu. Staram się utrzymywać równe tempo, ale jest to bardzo trudne. Zawsze preferowałem krótsze, sprinterskie dystanse i teraz zdarza się, że po kilku pierwszych szybszych kilometrach brakuje sił na kolejne. Ale przyznaję, że dużą motywacją są wyniki, bo po 6 – 7 tygodniach biegania (2x1h / tydz.) moja wytrzymałość znacznie wzrosła. Postaram się trzymać planu, a być może uda mi się w następnych tygodniach zwiększyć częstotliwość do 3 treningów w tygodniu.

Paweł Mania – numer startowy 1183: ta przeklęta grypa…

Założenia były jasne. Miałem biegać dwa razy w tygodniu. Pierwszy bieg krótszy – około 6km, drugi sporo dłuższy – od 10 km do nawet 18, może 19km w przedostatnim tygodniu przed startem. Niestety, nie ominęła mnie zmora grypy. Nie doleczona do końca ciągnęła się przez dłuższy czas, dlatego okres przygotowań skurczył się dramatycznie, do około 5 tygodni. Co da się zrobić? W ostatnim tygodniu lutego, aby sprawdzić swoje możliwości, przebiegłem dwukrotnie dystans około 17 km. W sumie nie było źle, chociaż zakwasy i kilka odcisków dawały o sobie znać jeszcze przez kilka następnych dni. Pierwsze dwa tygodnie marca to dwa biegi 10 kilometrowe oraz dwa dłuzsze, każdy po 17 km. Ostatnie tygodnie to trzy treningi w ciągu 7 dni – dwa razy po 10 i raz, ambitnie, nawet 19 – 20 km.

Bartłomiej Popielarz – numer startowy 1710: grunt to optymizm!

Przygotowania przebiegają umiarkowanie pomyślnie. Umiarkowanie, bo miałem pewne problemy z kolanem , ale myślę że mam je już za sobą. Na szczęście. Zintensyfikowałem swoje bieganie do 2, 3 razy w tygodniu, każdorazowo pokonując 7km. Wydolność i kondycja systematycznie idą w górę, dlatego jestem dobrej myśli. Ukończenie półmaratonu będzie dla mnie dużym sukcesem.

Marcin Kietliński – numer startowy 1537: zbyt wiele na raz…

Zaczęło się obiecująco. Znalazłem gdzieś motywację, aby w styczniu i lutym systematycznie biegać, pomimo mrozu i często kilkucentymetrowej warstwy śniegu. Nie ograniczyłem innych aktywności sportowych, chociaż przeczuwałem, że gra w piłkę w hali oraz squashowe pojedynki skumulują się w jakąś kontuzję. No i wykrakałem. Problemy ze stawem skokowym i mięśniem dwugłowym uda na 2 tygodnie skutecznie ostudziły moje biegowe ambicje. Marzec będzie zatem miesiącem powrotu do formy. Trzy reningi w tygodniu: 2 po 11km i jeden 17km oraz dwa dłuższe wybiegania – każde po około 20km powinny pomóc w jej, chociaż częściowym odzyskaniu. Ale pokonanie półmaratonu w okolicach 2 godzin będzie niesamowicie trudne. Cóż, pożyjemy, zobaczymy!