Postanawiam noworocznie

12.01.2015

Poszedł stary, przyszedł nowy. Mamy rok 2015. Zrobiliście jakieś postanowienia noworoczne? Myślicie, że dacie radę? Trzymam kciuki!

Czytanie

Osobiście lubię noworoczne postanowienia. I postanowienia ogólnie. Kiedy tak sobie myślę, planuję i oczami wyobraźni widzę już rękę odkreślającą z listy osiągnięty cel, czuję moc do działania. Samo myślenie o spełnianiu celu daje mi pozytywnego kopa by się brać do roboty. Często tenże kop nie jest specjalnie długotrwały, ale przez jakiś czas czuję się silniejsza, bardziej pewna siebie i jest mi po prostu fajniej.  Nawet jeśli jakiś cel się nie spełni nie płaczę specjalnie, raczej przechodzę nad tym do porządku dziennego, przekładam realizację na inny czas. Jest wiele innych rzeczy, o które muszę się naprawdę martwić. Ale w tym roku postawiłam sobie w zasadzie dwa główne cele i mam silne postanowienie ich osiągnięcia, dlatego zastanowiłam się, dlaczego tak często nie udaje mi się doprowadzić spraw i planów do końca.

Silna wola… Coś czego specjalnie nie mam w nadmiarze. Za to mam dużo słomianego zapału. Niestety. Wiem, że mogę z tym walczyć, ale do tej walki też mam słomiany zapał. Bez przesady. Życie jest jedno, czy potrzebne mi dążenie do ideału, po to tylko by umrzeć ideałem? Wolę być niedoskonała, ale za to trochę POŻYĆ. Niemniej jednak z pewnym zaciekawieniem przeczytałam to i owo, co zostało wydrukowane w okolicach 1 stycznia na temat dotrzymywania postanowień noworocznych. Pierwsza sprawa, która bardzo mi się spodobała, to informacja, że wola jest jak mięsień, można ją wyćwiczyć. Super, czyli jest dla mnie nadzieja. Wiadomo, ćwiczenia bywają żmudne i męczące, ale jednak można osiągnąć sukces. Druga zaś rzecz, to fakt również wynikający z mięśniowego charakteru ludzkiej woli. Podobnie jak mięsień, wola może się zmęczyć i nie należy jej przetrenowywać. Wniosek z tego taki, że próba osiągnięcia kilku celów w roku (lub w innym, określonym czasie), szczególnie takich, których realizacja odbywa się równocześnie, jest prawie na pewno skazana na porażkę. Silnej woli starczy nam na pełną realizację jednego wybranego celu, zaś próba równoczesnego sfinalizowania dwóch skończy się porzuceniem obu lub uzyskaniu efektu końcowego zupełnie niezadowalającego. To dlatego moje coroczne wielopunktowe listy zadań i celów były tak bez sensu! Nareszcie to wiem.

Dlatego w tym roku skupiam się na dwóch głównych celach, nie zapominając, ale też nie demonizując kilku pomniejszych. W mediach pojawiło się mnóstwo noworocznych inspiracji: Schudnij!, Żyj zdrowo!, Wyzwanie 52 książki w rok, Pierwszy milion etc. Wybierajcie mądrze. Ja zaś w Nowym Roku życzę byście na swoje barki nie wzięli ani za mało ani za dużo, ot tyle, by mieć z tego mnóstwo satysfakcji.