Poznań Game Arena - polskie święto graczy

Obrazek użytkownika Brama
5.11.2012

Jak wyglądały tegoroczne targi Multimediów i Rozrywki Poznań Game Arena? W dniach 27 i 28 października odbyła się otwarta dla szerokiej publiczności część imprezy. W pierwszy z tych dni, w sobotę, już od samego rana tłumy spragnionych elektronicznej rozrywki zwiedzających szturmowało hale wystawowe Międzynarodowych Targów Poznańskich, w których odbywały się targi. Trzyletnia nieobecność wydarzenia sprawiła, że oczekiwania były naprawdę wygórowane. Czy organizatorom udało się im sprostać?

Tłumy na PGA Tłumy na PGA
  • PGA - Zwyciężczyni konkursu na cosplay - Gejsza
  • fot. PGA - Konkurs na cosplay - Hitman
  • fot. Arkadiusz Konstańczak - Ghost kontra Hitman takie rzeczy tylko na PGA
  • fot. Arkadiusz Konstańczak - Kącik gier retro

Niestety nie do końca. Pierwszym co rzucało się w oczy to wyraźnie mniejszy rozmach niż w 2009 roku (a przecież wtedy też nie było to wydarzenie na wielką skalę). Zamiast czterech hal oddano do dyspozycji trzy, a i tak nie można mówić o ich maksymalnym wykorzystaniu: największa wykorzystana została do ustawienia sceny głównej, druga w połowie wypełniona została sofami i kanapami do odpoczynku, a dopiero trzecia była tą halą w której faktycznie znajdowały się stoiska wystawców. Czyli większość atrakcji zmieściła się w jednej i to wcale nie za dużej hali. Zabrakło również militariów i paintballu, które towarzyszyły targom w poprzednich edycjach.

Być może częścią (ale tylko częścią) winy za to negatywne wrażenie obarczyć można zmianę formuły targów: w tym roku zamiast pokazywać gry na telebimach organizatorzy postanowili dać w nie pograć. Do dyspozycji graczy oddano ponad 200 stanowisk do własnoręcznego przetestowania najnowszych produkcji. Jakie zatem atrakcje czekały na wyposażonych w anielską cierpliwość zwiedzających?

Dużą popularnością cieszyły się z pewnością turnieje. Liga Cybersport zorganizowała rozgrywki w Need for Speed World, Battlefield Heroes, Battlefield play4free czy Fifę 13, a na zakończenie targów odbyły się finały. Rozegrano finały Eizo Challenge 2012 w Counter Strike w najnowszej wersji Global Offensive. Gazeta Wyborcza zaproponowała turnieje Trackmanii, WRC 3 i League of Legends, a MSI wraz ze SteelSeries poprowadziła zmagania w Modern Warfare 3. Zmierzyć z innymi graczami można się było również w takie tytuły jak Smite (sieciowa gra bitewna typu MOBA) czy Tribes: Ascend (futurystyczny sieciowy FPS).

Dla miłośników motoryzacji Microsoft wystawił kilka stanowisk (w tym dwa z kierownicą i fotelami) z odpaloną premierową grą Forza Horizon. Muszę przyznać, że połączenie świetnego modelu jazdy i otwartych przestrzeni bardziej przypadło mi do gustu niż wyścigi na zamkniętych torach we wcześniejszych odsłonach serii. Inna sprawa, że stanowisk nikt nie pilnował by gracze nie przesadzali, co doprowadziło do sytuacji, że jak już ktoś się dorwał to nie odchodził od konsoli nawet ponad pół godziny podczas gdy inni czekali i czekali i czekali... np. ojciec dwóch wyrostków ok 10 – 12 letnich usadowił każdego z nich przy innej konsoli i pilnował aby przypadkiem nikt im nie przeszkadzał. Brawo! Grali tak długo, aż jednemu nie zachciało się siku.

Z kolei LG promując swoje monitory Cinema 3D udostępniła dwa stanowiska gry Dirt 3 z fotelami na siłownikach pneumatycznych, które realistycznie reagowały na sytuację na drodze. Takiej atrakcji nie mogłem sobie odmówić – usiadłem w kubełkowym fotelu, chwyciłem kierownicę i gazu! Szybko, bo już na pierwszym ostrzejszym zakręcie okazało się, że żaden ze mnie kierowca rajdowy; dalej pojechałem już ostrożniej i dotarłem do mety może nie z najlepszym czasem, ale za to z autem w jednym kawałku. LG pokazywało również monitor dla graczy lubiących grać w trybie współpracy z kolegą na jednej konsoli. Postronny obserwator widział dwa nakładające się obrazy, ale wyposażeni w specjalne okulary gracze widzieli tylko „swój” ekran ciesząc się jego pełną przekątną.

Z innych atrakcji jak zawsze dużą popularnością cieszyła się strefa gier retro, gdzie można było pograć w takie klasyki jak River Raid, Donkey Kong czy Contra. Uwagę przyciągał też ciągnik marki Ursus, który na stoisku cdp.pl promował grę Farming Simulator 2013. Na stoiskach Asus'a i ekipy OCLab.pl zobaczyć można było z kolei pokazy ekstremalnego podkręcania – i bez tego rewelacyjnie wydajne platformy traktowane były ciekłym azotem tylko po to by uzyskać jak najwyższy zegar procesora. Dla zgłodniałych nie tylko wrażeń udostępniono bufety i pizzerię „polową”, która pracowała na najwyższych obrotach a i tak pizze trzeba było dowozić z lokalu.

Przechadzając się korytarzami i pawilonami można było spotkać Ghosta, Faith, Hitmana, członkinię zakonu Asasynów, komandosa na usługach korporacji Umbrella czy szturmowca Imperium. To cosplayerzy, czyli gracze wcielający się w swoich ulubionych bohaterów, postanowili odwiedzić poznańskie targi. Zostali w ten sposób najlepszą z atrakcji PGA, gdyż w tzw. „czynie społecznym” pozowali do zdjęć przyjmując charakterystyczne dla ich postaci pozy i chętnie fotografowali się ze zwiedzającymi. Wykazywali się przy tym poczuciem humoru i poświęceniem. Mimo iż grupa ta nie była szczególnie liczna i z zagranicznymi targami czy imprezami pod tym względem nie mogłaby się równać to już pod kontem wykonania strojów i pozytywnego zakręcenia nie powinni mieć kompleksów.

To czego brakowało, by nowa formuła targów mogła się udać, to większa ilość i różnorodność tytułów – dominowały FPS'y, gry sieciowe i wyścigowe. Dużą część z owych 200 stanowisk zajmowały komputery przeznaczone do turniejów sieciowych, a przecież nie każdy chce brać w nich udział. Część graczy woli rozgrywkę jednoosobową i nie koniecznie tylko strzelanki. W ogóle targi zdominowane były przez komputery osobiste i Microsoft z jego Xboxem 360 (na którego i tak pokazywana była praktycznie tylko Forza). A gdzie było, za przeproszeniem, Sony Polska, Ubisoft czy Cenega? Jeżeli ktoś liczył (a wiem, że takich osób nie brakowało) na to, że przedpremierowo zagra w najnowszego Asasyna, sprawdzi w akcji Hitmana, czy nową Larę Croft albo wypróbuje PlayStation Vitę, czy chociaż zobaczy nowy model PS3 to srodze się zawiódł. Z gier udostępnione były jedynie tytuły już obecne na rynku (najświeższa była Forza, która premierę miała pierwszego dnia targów). A przecież na zagranicznych eventach można było to wszystko zobaczyć już dawno. Absencja najważniejszych wydawców, nieobecność konsol PlayStation i brak pokazów przedpremierowych to największe bolączki tych targów.

Słychać było również głosy zawodu z powodu braku gadżetów w postaci chociażby smyczek z logosami z gier, którymi można było się obłowić w poprzednich latach. Praktycznie jedynym sposobem, żeby wynieść coś z PGA (poza kradzieżą i udziałem w turniejach oraz konkursach) było złapanie czegoś pod sceną główną, na której odbywały się zaplanowane pokazy. To tutaj zobaczyć można było między innymi występ taneczny grupy Need 4 Beat; kolekcję koszulek Level 77 z motywami z gier; pokaz sztuki walki akademii Wing-Tsun czy prezentacje sprzętu do grania.

Kolejne atrakcje zapowiadali redaktorzy magazynu CD-Action – pierwszego dnia Hut, a drugiego Gregu i CormaC zabawiali publiczność rozrzucając fanty i organizując konkursy. Pierwszego dnia podczas jednego z takich właśnie „szybkich” konkursów na dowcipy związane z grami, po dwóch wyjątkowo kiepskich kawałach uczestników, na scenę wtargnęła grupa cosplayerów z Hitmanem na czele. Przekazali prowadzącemu, iż dostali zgłoszenie, że wśród zgromadzonych do rozdania magazynów znajduje się bomba i w związku z tym należy je natychmiast rozrzucić jak najdalej od sceny. Zdumionemu Hutowi nie pozostało nic innego jak się zgodzić i ku uciesze zebranych czasopisma powędrowały do publiczności. Na odchodnym Hitman ostrzegł, że jeżeli znów padną tak słabe dowcipy to będą musieli ponownie interweniować. Nie wiem, być może ta akcja została ukartowana, ale dla mnie wyglądało to na najprawdziwszy spontan i na pewno przyniosło sporo frajdy zebranym pod sceną widzom (zwłaszcza tym którym udało się złapać magazyn).

Drugiego otwartego dnia targów odbył się konkurs na najlepszy cosplay, w którym w szranki stanęli między innymi bohaterowie z poprzedniego dnia. Stawiła się niewielka bo piętnastoosobowa grupa chętnych, ale, co można zobaczyć na zdjęciach, poziom większości kostiumów był naprawdę wysoki. Wpierw wyłoniono siedmioro ćwierćfinalistów – publiczność głosowała „decybelami” aplauzu – wśród których znaleźli się moi faworyci Ghost i Hitman, jak również szturmowiec Imperium czy Slender. Do półfinałów dostała się już tylko trójka w tym agent 47 i szturmowiec, jednak jako że, głosowała publiczność (głównie męska) panowie musieli pogodzić się z wygraną dziewczyny w przebraniu japońskiej gejszy. Na koniec konkursu na scenę wleciał Jankes z radia Eska, który widocznie tak jak ja uznał, że moralnym zwycięzcą był jednak Hitman (był najbardziej charyzmatyczną postacią w całym konkursie), bo to z nim przeprowadził krótki wywiad, po czym skończył z lufą zabójcy przy skroni i pewnie byłby już martwy, gdyby nie zbyt duża ilość świadków na sali :-).

Na osobne omówienie zasługuje pokaz Kina przyszłości w technologii 4k 3D przygotowany przez Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe. W niewielkiej salce kinowej puszczano filmiki pokazowe w 3D i rozdzielczości czterokrotnie wyższej niż w standardzie Full HD. Pokazy odbywały się co pół godziny i za każdym razem był komplet chętnych. Prezentowano cztery filmy: wyprodukowany przez Centrum „Poznań 3D” oraz trzy produkcje znanego studia Platige Image – „Animowaną historię Polski”, trójwymiarową interpretację obrazu Jana Matejki „Bitwa pod Grunwaldem” oraz dynamiczną animację komputerową „Paths of Hate”. Zwłaszcza ta ostatnia robiła piorunujące wrażenie świetnie wyreżyserowaną walką powietrzną, wojną na wyniszczenie pomiędzy dwoma pilotami myśliwców z okresu drugiej wojny światowej. O ile dotychczas uważałem, że Full HD w zupełności wystarczy i wszystko powyżej to czysta fanaberia to po tym pokazie już taki pewien nie jestem. Niestety (a może i stety) minie jeszcze trochę czasu nim podobna technologia trafi pod strzechy.

W tym roku po raz pierwszy targom PGA towarzyszyła dodatkowa impreza jaką był V Zjazd Twórców Gier dotychczas organizowany w Łodzi. W sobotę i niedzielę w trzech salach odbyło się kilkadziesiąt wykładów poświęconych różnym zagadnieniom związanym z tworzeniem gier komputerowych. Wśród wykładowców znaleźli się zarówno polscy jak i zagraniczni deweloperzy (np. Eoin O'Doherty z Rovio Entertainment Ltd – twórcy Angry Birds). Wstęp na wszystkie panele był wolny, a imprezę odwiedziło ponad 2000 osób co czyni ją największą spośród dotychczasowych odsłon Zjazdu. Więcej informacji, program, a wkrótce wideo z niektórych konferencji na stronie http://www.zjazdtworcowgier.pl/.

Myślę, że czas już na podsumowanie tegorocznego Poznań Game Arena. Niestety edycja 2012 była zdecydowanie gorsza niż ta z 2009 roku i nie jest to jedynie moje odczucie. Większość osób, z którymi rozmawiałem narzekała na mały rozmach imprezy, brak atrakcji i gier. Nowości było jak na lekarstwo a możliwości zagrania przedpremierowo nie przewidziano wcale. Brak znanych marek, na które liczyło dużo graczy (i których każdy się spodziewał ze względu na bliską ich premierę) to mój główny zarzut do organizatorów targów i do najważniejszych wydawców w Polsce, którzy PGA zwyczajnie olali. Gdyby nie to, to nowa formuła targów mogłaby się sprawdzić, a tak większości ludzi nie chciało się czekać w kolejkach do gier, które są już na półkach sklepowych. Innym często pojawiającym się zarzutem była mała ilość hostess z którymi można by sobie zrobić zdjęcie, inni zaś rozpamiętywali przedpremierowe pokazy z poprzednich odsłon (i to takiej rangi jak Assassin's Creed 2 czy Mass Effect 2), większą aktywność i liczebność ekipy CD-Action czy koncerty.

Nie obyło się również bez problemów technicznych czy kilku zgrzytów organizacyjnych np. spotkanie z piłkarzami Lecha, które wg programu miało być na scenie głównej, a do którego nie doszło – o tym, że się jednak odbyło, ale w hali wystawowej, dowiedziałem się dopiero w domu ze zdjęć na profilu facebook'owym PGA, z tego co wiem nie tylko ja je dzięki tej niezapowiedzianej zmianie lokalizacji przegapiłem.

 

Jest jednak również kilka pozytywów. Największym z nich jest to, że PGA jednak powróciło po trzyletnim niebycie. Nie zawiedli też ludzie, którzy stawili się tłumnie. Duża ilość zwiedzających udowadnia, że jest zapotrzebowanie na tego typu imprezę, a fala krytyki, która już zalewa organizatorów być może doprowadzi do wyciągnięcia wniosków. Wiadomo już, że w przyszłym roku targi znów się odbędą i wg zapowiedzi mają być przynajmniej dwa razy większe. Niemal pewne jest też, że ponownie będzie im towarzyszył Zjazd Twórców Gier.

Jeżeli miałbym podsumować targi jednym zdaniem to brzmiało by ono tak: „Zawiedli organizatorzy, ale nie zawiedli gracze.” Polska branża i polscy gracze zasługują na targi growe z prawdziwego zdarzenia i mam szczerą nadzieję, że już w przyszłym roku będę mógł powiedzieć co majmniej, że się do tego zbliżamy.