Przez drogi i bezdroża. Podróż po nowych Chinach

Recenzja książki

Obrazek użytkownika Filip Krause
18.03.2013

Tytuł reportażu Petera Hesslera może być mylący i to z kilku powodów. Nie jest to bowiem opowieść jedynie o podróżowaniu, choć z drogami ma wiele wspólnego. Nie opowiada także tylko o nowych Chinach, no, przynajmniej nie dosłownie. Jeśli po przeczytaniu tytułu w waszych głowach zrodziła się wizja książki, w której przedstawiciel zachodniego świata przemierza niewygodne dla niego szlaki, obnażając przy tym zacofanie Państwa Środka, to miło mi zakomunikować, że nie tędy droga.

Drogi i bezdroża

Hessler wprowadza nas do Chin w sposób typowy dla każdego przypadkowego reportażu bez ambicji. Oto redaktor amerykańskiej gazety wypożycza samochód, by spełnić swój, jakby nie było, kaprys i wyruszyć w podróż śladami Wielkiego Muru Chińskiego. To niepokojące wrażenie beznadziejnego banału szybko mija. Przeciętny Amerykanin okazuje się mieszkać od kilku lat w Pekinie, znać język mandaryński w mowie i piśmie, a ponadto orientuje się w specyficznych obyczajach życia codziennego, co opisuje bez sensacji. Peter Hessler jest „tambylcem” na tyle, ile to możliwe. Chociaż wciąż się dziwi wielu sytuacjom, które go spotykają, potrafi je przytaczać w sposób dający łatwo do zrozumienia, że nie jest przypadkowym obcym w egzotycznych realiach. Jego przenikanie chińskich realiów nie budzi zachwytów, nie tworzy sztucznego napięcia – jest naturalne, a to zawsze będzie ciekawsze.

Hessler zaczyna swą opowieść od wyrobienia chińskiego prawa jazdy i wypożyczenia samochodu. Wkrótce wyrusza w drogę, trzymając się blisko Wielkiego Muru. Banalne? Nie może być banalnie, jeżeli okazuje się, że egzamin i kurs do niego przygotowujący to karykatura tego co można się po takich sytuacjach spodziewać; nie będzie normalnie, kiedy podróż będzie okazją do spotkania ludzi tak niezwykłych, jak dla nich samych dziwnym jest Hessler; nie będzie tak jak się tego spodziewamy, bo przecież Wielki Mur Chiński nie istnieje...

Wielki Mur Chiński

Podróż jest wspaniałą okazją, żeby przybliżyć choć niewielką liczbę faktów i ciekawostek o zwyczajnym życiu w Chinach. Hessler sięga przy tej okazji do historii, wskazując na wpływ wydarzeń na omawianą dzisiejszą rzeczywistość. A może to właśnie podróż jest pretekstem do sięgania w przeszłość? Jakkolwiek by nie było, Mur steruje zarówno drogą pod kołami autora, jak i opowieścią o Chinach. Okazuje się bowiem, że coś, co świat zna pod nazwą Wielkiego Muru Chińskiego, tak naprawdę nie istnieje. No bo jak miałby istnieć, kiedy fortyfikacje i umocnienia na granicy Chin powstawały na przestrzeni tysiącleci. To co zapoczątkowano w najdalszych wiekach nie mogło, nie miało prawa, być kontynuowane w taki sam sposób. 

Wielki Mur Chiński to w rzeczywistości umocnienia obronne, od usypanej i utwardzonej ziemi, po obwarowania, które kojarzą się właśnie z Murem. Niektóre z nich łatwo przegapić, nawet na nich stojąc, inne dumnie górują nad dolinami i wioskami. Hessler podążając wzdłuż tych pomników historii, nie poprzestaje na ich opisie. Mur, jak i sama podróż, są pretekstem do poznawania ludzi. Stara się być blisko nich na tyle, na ile to możliwe. Rozmowy ujawniają bowiem specyficzne, bardzo pragmatyczne podejście mieszkańców Chin, do życia, do polityki, do problemów i trosk. Tylko dzięki rozmowie można zrozumieć dlaczego warto przejeżdżać z premedytacją po wysypanych na drogę ziarnach, albo dlaczego Osama bin Laden mógł zyskać szacunek i pamięć...

Ludzie

To ludzie są w reportażu Hesslera najważniejsi, chociaż inny jest katalizator opowieści o nich. Boom samochodowy, rosnące jak grzyby po deszczu drogi i autostrady sprawiają, że ludziom coraz do siebie bliżej; że Chiny zmieniają się, a rozwój ten, choć niezwykle szybki, jeszcze przyspiesza. Bliżej robi się z miasta do wsi i na odwrót. Dobrze, że autor daje nam tego zasmakować dosłownie. Wynajmuje dom w górskiej mieścinie i wtapia się w tłum. Nie pozostaje w nim jednak anonimowy. Jest jego częścią, przynajmniej do granic wytyczonych przez tradycję i obyczaje.

Celowo lub nie, autor angażuje się w życie mieściny i mieszkańców. Zżywa się autentycznie i autentycznie sprzecza; jest czyimś przyjacielem, czyimś wrogiem. Poznaje świat, który dla wielu byłby nie tylko nie do poznania, ale może przede wszystkim nie do zaakceptowania. Peter Hessler zdaje się rozumieć, że tolerancja sięga dalej niż kulturowa świadomość każdego z nas. Do nowego świata, którego jest już częścią, dodaje więc tylko swą wrażliwość na to co niesprawiedliwe. Możecie być pewni, że urodzą się z tego historie, od któych nie sposób się oderwać. Niech potwierdzeniem będą trofea tych przygód: „świński płód unosił się w alkoholu kilka metrów od buddyjsiej kapliczki, panorama Denver znajdowała się naprzeciw czołgu Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. W pokoju ustawiono też dwie butelki johnniego walkera oraz dwa działa sygnałowe z czasów dynastii Ming...”

Nowe Chiny

Chiny zmieniają się jak w kalejdoskopie. To nie tylko określenie ostatniego stulecia, choć to co nam najbliższe wydaje się mieć największe znaczenie. Kolejni władcy zmieniali kraj, jego granice i politykę. Każdy kolejny cesarz, impreator, wódz prowadził państwo w kierunku, który zamazywał się u zwykłych, prostych ludzi. Dziś wszystko wydaje się być odmienne. Rozpęd jakiego nabierają Chiny wydaje się być zasługą właśnie tych najmniejszych. Oni sami widzą, pamiętają i wnioskują. Kolejne nieudane reformy gospodarcze kształtują wyobraźnię ludzi prostych chciażby o mechanizmach polityki i rynku.

Obraz Chin kreowany przez media jest uproszczony i bardzo zniekształcony. Za dużo tam ogólników, za mało ludzi i ich pradziwych historii. Bo przecież to liczy się najbardziej. Każdy obywatel, choćby było ich ponad miliard, snując swój życiorys tworzy państwo. Repotraż Petera Hesslera pozostawia nadzieję na to, że wszystko może się dobrze skończyć. Jeżeli zapomniane mieściny produkują teraz na potęgę wszystko, od skarpet i biustonoszy po samochody, to tylko dlatego, że mogą; udało się znaleźć trochę siły, żeby działać i napędzać. Chiny zdają się być mieszanką wielu niejednoznacznych wartości. Dobrze czasem spojrzeć na przeciwieństwa i je zbilansować. Taka jest właśnie ta opowieść – wydaje się gorzka, ale daje nadzieję.

Tytuł oryginalny: Country driving: a journey through China from farm to factory
Autor: Peter Hessler
Wydawnictwo: Czarne
ISBN: 978-83-7536-497-2
Okładka: miękka, foliowana i lakierowana, ze skrzydełkami
Stron: 504

Przez drogi i bezdroża. Podróż po nowych Chinach

Przekład:
Rok wydania:
2013
Liczba stron:
504
ISBN:
978-83-7536-497-2
Ocena:
0
10
Zrecenzował: