"Psychoza" Alfreda Hitchcocka

Recenzja filmu

Obrazek użytkownika Roman Krzywiński
12.06.2013

Alfred Hitchcock wielkim filmowcem był! Nie ma co do tego wątpliwości, ale nie o nim będzie mowa w niniejszym tekście, a o jednym z jego najwybitniejszych dzieł filmowych, jakim jest, była i myślę będzie „Psychoza”. Sądzę, iż większość, nie tylko zapalonych kinomanów, ale też okazjonalnych widzów sztuki filmowej, kojarzy reżysera m.in. „Ptaków” z niezwykłą umiejętnością stopniowego budowania napięcia i utrzymywania w nim widzów, aż po ostatnią sekundę obrazu filmowego. Do czasu realizacji „Psychozy” (w 1960 r.) Hitchcock zdążył osiągnąć mistrzostwo w stosowaniu suspensu i wszystkie jego walory zastosował w tym filmie.

Kadr z filmu Psychoza Kadr z filmu Psychoza

Klimat napięcia i niewysłowionego niepokoju przepełnia „Psychozę” niemal od jej początkowych aż do końcowych scen. Dostarcza nam nawet podwójnej dawki emocji, gdyż jeżeli przyjrzymy się jej kompozycji, możemy dojść do wniosku, że na podstawie manipulowania napięciem, mamy dwa wyraźnie oddzielone od siebie wątki, które choć mocno ze sobą związane, tworzą jakby dwie odrębne historie filmowe. W ten sposób reżyser igra z naszymi nerwami, w pierwszym etapie powoli podnosząc temperaturę odczuć, aż do momentu kulminacyjnego, który zamiast rozładowywać emocje, powoduje kolejne ich nawarstwianie i podążanie za postaciami w jeszcze większym niż uprzednio niepokoju.

I tak w pierwszej części filmu mamy zwykłą kobietę Janet Leigh (Marion Craine), która w pewnym momencie decyduje się na haniebny czyn. Kradnie z pracy 40 tyś. $ i planuje wyjazd z miasta z nadzieją, że odtąd będzie mogła wieść wspólne życie ze swoim kochankiem, Samem (John Gavin). Gdy kobieta pakuje swoje rzeczy, na pierwszym planie ukazana jest koperta z pieniędzmi, czemu towarzyszy charakterystyczna, niepokojąca muzyka, skomponowana przez Bernarda Hermanna (którego muzykę wykorzystano także m.in. w „Obywatelu Kane” oraz „Taksówkarzu”), towarzysząca za każdym razem pojawieniu się przedmiotu rabunku. Tym zabiegiem Hitchcock nakierowuje nas na główny motyw meandrów fabularnych, element zapalny dla dalszych wydarzeń. Mistrzowski trick filmowy, który pochłonie nas na tyle, że przestaniemy zwracać uwagę na otoczenie. Już na początku, cali w nerwach, czekamy aż w końcu bohaterka przestanie spoglądać na pieniądze, tylko skończy długi proces pakowania i je ze sobą zabierze. Ścigana własnym sumieniem i podejrzliwością miejscowego funkcjonariusza policji, zatrzymuje się na noc w mało popularnym, na pierwszy rzut oka, „Bates Motel” – hotelu, który prowadzi młody, uprzejmy mężczyzna, Norman Bates. Ugaszcza on dziewczynę, oferując kolację i swoją pomoc. Zatarg z zazdrosną matką mężczyzny i słynna prysznicowa scena, nie tylko spowodują chwilowe rozładowanie, a później ponowne narastanie napięcia i jednoczesne rozpoczęcie „drugiej” historii, ale też wskażą kto jest tak naprawdę głównym bohaterem „Psychozy”. „Druga część” tego filmu, w której główną rolę kobiecą, odgrywa ulubienica Hitchcocka, Vera Miles, po kilkukrotnym zaprowadzeniu widzów w ślepą uliczkę, doprowadzi nas w końcu do jakże zaskakującego wyjaśnienia zagadki, kryjącej się za historią, spajającą obie części obrazu filmowego.

Mistrzostwo „Psychozy” bazuje nie tylko na umiejętnym zastosowaniu suspensu przez reżysera, ale także świadomym posługiwaniu się ujęciami kamery, które choć czasem zwodzą nas na manowce, w większości momentów sugerują właściwe rozwiązania oraz stan świadomości bohaterów historii. Niebagatelną rolę odgrywa również mrożąca krew w żyłach muzyka, która czyni ten film najwyższej klasy thrillerem, a niezwykle barwna kreacja Anthony’ego Perkinsa (Norman Bates) dopełnia niezwykły obraz „Psychozy”.

Psychoza

Reżyseria:
Scenariusz:
Zdjęcia:
Czas trwania:
109 min.
Premiera:
31 grudnia 1960 (Polska), 16 czerwca 1960 (świat)
Ocena:
0
10
Zrecenzował: