Quo vadis, Polsko, czyli słów kilka o niepokojach

Obrazek użytkownika Filip Krause
23.10.2020

Blisko rok od pojawienia się wirusa, który zmienił obraz geopolityczny i ład społeczny na całym świecie, rządy poszczególnych państw mierzą się ze świadomością, że mikroskopijny wróg jest podstępny i miesza szyki. Podstawowym problemem tych rządów, którym wirus wymknął się zupełnie spod kontroli jest odpowiedź na pytanie, czy można było zrobić więcej. Premier wiwatujący z okazji pokonania choroby to już klasyczny mem, a przecież mieliśmy wcześniej szereg decyzji, które zdawały się być wymyślane na kolanie. Lasy zostały zamknięte przy dwóch setkach zarażeń. Co trzeba zamknąć przy dwunastu tysiącach?!

fot. Blogtrepreneur | Fickr, CC BY-SA 2.0

W czasie, w którym Czesi podpisywali z Niemcami porozumienia o ewentualnym wsparciu szpitalnym w przypadku przekroczenia limitu wolnych łóżek w szpitalach, członkowie polskiego rządu zajęli się tematami światopoglądowymi. Coś dla ducha raczej, niż ciała, można by rzec. Wypowiadanie konwencji antyprzemocowej, nagradzanie gmin anty-LGBT, obstrukcja wyboru RPO, przekreślenie kompromisu aborcyjnego... To wszystko w trakcie stanu quasi-wyjątkowego, w którym ważniejszymi meblami okazały się stołki, niż łóżka.

Rząd większościowy realizując swoją wizję państwa, nie powinien robić tego stojąc z armatkami wodnymi na przeciwko obywateli, którzy chcą rozmawiać. Paradoksalnie, wczorajsza decyzja TK dotyka bezpośrednio ok. 1000 kobiet rocznie, a pośrednio sporą część społeczeństwa. Powrót do kompromisu będzie trudny, bo przecież najpierw TK musiałby odzyskać twarz niezależności. A kobiety (i przecież także mężczyźni, partnerzy) zyskały kolejny powód do strachu o to jak może wyglądać ich życie w określonych sytuacjach

Nie zamierzam stosować w tym krótkim tekście sformułowań anarchistycznych, antykatolickich, czy pro-LGBT. Zamierzam za to zwrócić uwagę, jak w każdym z tych niełatwych, niejednoznacznych tematów szarpane są podstawowe prawa człowieka, a przecież walka o te konkretne trwa już długie dekady i każdy wywalczony kompromis lub zdroworozsądkowe, humanitarne rozwiązanie jest na miarę wielkiego zwycięstwa. Warto o nie walczyć, oby pokojowo…