The Special One, The Only One.

Obrazek użytkownika Willy
8.11.2012

W 2004 roku rozgrywki piłkarskiej Ligi Mistrzów niespodziewanie wygrywa FC Porto. Klub silny, z tradycjami, ale od lat nie zaliczający się do pierwszego garnituru europejskich potęg. Triumf w najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach na kontynencie jest więc dużą niespodzianką. Zespół od dwóch lat z sukcesami prowadzi Jose Mourinho. Efekt? Niemal natychmiast angażuje go do pracy w Chelsea Londyn jej nowy właściciel, rosyjski miliarder Roman Abramowicz. Dwa dni po zwycięskim finale Mourinho jest już na pierwszej konferencji prasowej w stolicy Anglii. Na pytanie jednego z dziennikarzy, czy jest wystarczająco dobry, aby trenować jedną z najlepszych drużyn w ojczyźnie futbolu, odpowiada: „Niech wam się nie wydaje, że jestem zwykłym trenerem, takim samym jak każdy. Jestem wyjątkowy i mam świetne kwalifikacje. Czuję się bardziej niż gotowy, by pracować tutaj.”.

Jose Mourinho Jose Mourinho | fot. Ronnie Macdonald/flickr (CC BY 2.0)

Latem 2012 roku portugalczyk właśnie przygotowuje swój Real Madryt do rozpoczynającego sezon dwumeczu z Barceloną o Superpuchar Hiszpanii. Podczas wywiadu dla jednej z telewizji stwierdza: „Można mnie lubić lub nie, ale to ja jestem jedynym trenerem, który wygrał trzy najważniejsze ligi - angielską, włoską i hiszpańską. Może więc powinniście nazywać mnie The Only One, zamiast The Special One."

Tak narodziły się dwa najsłynniejsze przydomki Jose Mourinho, trenera kontrowersyjnego, budzącego skrajne emocje. Można go kochać, można nienawidzić, ale nie sposób przejść obok niego obojętnie.

Gdybym chciał łatwej pracy, to zostałbym w Porto – piękny niebieski fotel, Puchar Ligi Mistrzów, Puchar UEFA, Bóg, a po Bogu ja.٭

Niewątpliwie definiuje go jego praca. Ciężka praca. Jest pasjonatem futbolu, wciąż doskonali swój warsztat trenerski. Jego treningi są urozmaicone, korzysta z technicznych nowinek, w każdym miejscu pracy angażuje zaufanych fizjologów, lekarzy, dietetyków. Nie traci przy tym instynktu, doskonałej oceny piłkarskiego talentu, umiejętności doboru graczy niezbędnych do realizacji jego wizji gry. Swoje zespoły prowadzi żelazną ręką. Rządy wśród madryckich gwiazd rozpoczął od wprowadzenia ostrej dyscypliny. Zlikwidował tzw. lożę vipów w ośrodku treningowym, gdzie zajęciom mogły wcześniej przyglądać się rodziny i znajomi piłkarzy. Graczy niemalże skoszarował, wymagając aby więcej czasu spędzali w klubie, w swoim towarzystwie. Oprócz ojczystego języka bez problemów posługuje się angielskim, włoskim i hiszpańskim. Taktyczny perfekcjonista, daje swoim zawodnikom 3 sekundy na przejście z obrony do ataku lub z ataku do obrony.

Johan Cruyff nazwał mnie trenerem, który zdobywa tytuły, ale nie kocha futbolu. Chciałbym podziękować. To największy komplement, jaki mogłem usłyszeć.٭

To prawda. Mourinho to szkoleniowiec nastawiony na wynik. Pracuje po to, aby osiągnąć konkretny cel i podporządkowuje temu wszystko. Jak sam mówi, każde zwycięstwo cieszy go tak, jakby było pierwszym. W FC Porto miał przywrócić nieco zakurzoną świetność klubu. Wynik: dwukrotne mistrzostwo Portugalii, Puchar i Superpuchar, oraz wywalczony Puchar UEFA oraz wspomniana Liga Mistrzów. Właściciel londyńskiej Chelsea chciał nawiązać walkę z pozostałymi wielkimi ligi angielskiej – Manchesterem United, Arsenalem i Liverpoolem. Efekt Mourinho: dwukrotne mistrzostwo Anglii, Puchar Anglii i Puchar Ligi Angielskiej. Nie powiodło się jedynie na arenie międzynarodowej, chociaż gdy w trakcie sezonu Jose Mourinho został zastąpiony przez Avrama Granta, ten dotarł do finału Ligi Mistrzów, pechowo go przegrywając. Portugalczyk nie omieszkał oczywiście wspomnieć, że finał to jego zasługa, Grant jedynie kontynuował jego pracę z tą samą grupą piłkarzy. Kibice i włodarze Interu Mediolan, znudzeni lokalnymi sukcesami, obsesyjnie wręcz pragnęli zaistnieć w europejskich pucharach. Pragnienia te urzeczywistnił Mourinho, prowadząc zespół do pierwszego po czterdziestu pięciu latach (!) Pucharu Mistrzów, równolegle dwukrotnie zdobywając mistrzostwo Włoch, oraz Puchar i Superpuchar. Przejmując stery Realu Madryt, podjął się kolejnych wyzwań. Zdetronizowanie Barcelony na krajowym froncie oraz La Decima, czyli dziesiąty Puchar Europy dla madryckiego giganta. Ten pierwszy cel udało się zrealizować już w drugim sezonie pracy. Real wreszcie odzyskał mistrzostwo Hiszpanii, zdobywając także Superpuchar, a sezon wcześniej także Puchar swojego kraju. Jeżeli powiedzie mu się także w Lidze Mistrzów, Mourinho będzie pierwszym trenerem na świecie, który wygrał te rozgrywki z trzema różnymi klubami.

Nie jestem najlepszym trenerem na świecie, ale lepszego ode mnie nie ma.٭

Bywa arogancki, jest kontrowersyjny. Często świadomie prowokuje. Jego konferencje prasowe to show jednego aktora. Dziennikarzom dał się we znaki w każdym kraju, w którym pracował. W Anglii zirytowany pytaniami nie dotyczącymi bezpośrednio meczu czy drużyny wypalił: „Dlaczego nie pytacie o moją drużynę? … Teraz już za późno”. I wyszedł. Obrażony na włoskich żurnalistów potrafił spotkanie z nimi rozpocząć od słów: „Szybkie przedstawienie składów, i to by było tyle na dzisiaj…”, po czym po paru minutach ostentacyjnie opuszczał salę. Gdy Real przegrywal z Barceloną w oparach kilku dyskusyjnych decyzji sedziów, Mourinho pytał:  „Jak się mówi „oszukiwać” po katalońsku?”. To tylko niektóre przykłady z bogatego repertuaru zachowań trenera. Jednak ma to swój cel. Gwiazdą w mediach ma być On. To Jose Mourinho zbiera lwią część komplementów za świetną grę swojej drużyny, ale też przyjmuje lawinę krytyki po spotkaniach nieudanych i klęskach, zdejmując tym samym presję ze swoich zawodników. Jest falochronem, który pozwala drużynie spokojnie budować formę i wychodzić z kryzysów. Między innymi dlatego jest uwielbiany przez niemal wszystkich piłkarzy, z którymi pracował. Ma z nimi doskonałe relacje. Według jego filozofii na sukces i dobro drużyny wpływ mają wszyscy, począwszy od zawodników podstawowego składu, przez rezerwowych, a skończywszy na osobach odpowiedzialnych za sprzęt sportowy. Szanuje współpracowników i zdobywa szacunek swoimi kompetencjami.

Rozśmiesza mnie to, kiedy prezesi niektórych klubów porównują mnie z ich trenerami. Przecież większość z nich nie wygrała nawet Pucharu Toskanii w regionie Reggio di Calabria٭

Jose Mourinho nie jest trenerem bez wad. Zwycięstwo w każdych rozgrywkach jako cel nadrzędny powoduje, że często nadmiernie eksploatuje najlepszych graczy, nie stosując niemal żadnej rotacji w składzie. Mimo niesamowitego przygotowania fizycznego, jakie prezentują jego zespoły, zdarzają się kontuzje. Dziś Real musi radzić sobie bez Marcelo, Contreao, Khediry i Benzemy. Sporo racji mają również ci, którzy zarzucają Mourinho zbyt rzadkie korzystanie z wychowanków klubu. W każdym wielkim klubie wydawał wielkie pieniądze, sprowadzając zawodników już ukształtowanych, pasujących do jego systemu i koncepcji gry. Na szkółki klubowe uwagę zwraca jakby mniejszą. I tak oto w madryckim klubie jedynym wychowankiem odgrywającym istotną rolę pozostaje Iker Casillas, który gra od lat. Zdolny napastnik Callejon grywa epizodycznie, prawdziwej szansy nie dostał jeszcze uważany za ogromny talent Nacho. Paradoksalnie, system szkolenia w Madrycie uważany jest za jeden z najlepszych. Akademia przynosi klubowi spore wpływy ze sprzedaży młodzieży, której eksportuje najwięcej w Hiszpanii. Więcej, niż Barcelona, w której jednak wszystkie bez wyjątku zespoły młodzieżowe grają tym samym systemem co pierwsza drużyna. Młodzi piłkarze od najmłodszych lat są przyzwyczajani i uczeni konkretnej pozycji, roli na boisku. Na brak takich zasad w Realu narzekał niedawno Mourinho, ale póki co nie podjął zdecydowanych kroków, aby zmienić ten stan rzeczy.

Dobry facet to taki, który nie tylko myśli i działa, ale także czuje.٭ 

Często powtarza, że piłka dala mu w życiu wszystko, zabrała jednak prywatność. Podobno w domu, z żoną i dziećmi, jest spokojnym, sympatycznym człowiekiem. Niezwykle dba o szczęście najbliższych, ale nie jest nieczuły na problemy innych. Angażuje się w akcje charytatywne, po kataklizmie w Japonii przekazał 600 000 euro dla poszkodowanych. Jest religijny. To inna, mniej znana twarz Jose Mourinho, który w świetle kamer i jupiterów staje się bezkompromisowym, błyskotliwym, czasami aroganckim i bezczelnym trenerem.

Pytany o plany na przyszłość wspomina o tym, że mniej więcej za 10 lat chciałby zakończyć pracę w futbolu klubowym i zostać selekcjonerem reprezentacji Portugalii, prowadząc ją do sukcesów w Mistrzostwach Świata i Europy. Chociaż  klub i kadra to dwa różne piłkarskie światy, to jednak śledząc dotychczasową karierę The Special One, można dojść do wniosku, że The Only One jest (zgodnie z przydomkiem) jedynym, który może tego dokonać.

 

٭ śródtytuły to oczywiście cytaty wypowiedzi, których autorem jest Jose Mourinho