Sportowi politycy...

Obrazek użytkownika Tomasz Płuciennik
9.08.2012

31 meczów, tysiące sprzedanych chorągiewek, godziny programów o piłce nożnej i naszych „Orłach”, czyli ponad 3 tygodnie piłki nożnej w ramach Euro 2012 za nami.

fot. Boris Djuranovic

Po Mistrzostwach spodziewałem się, że na ekrany wrócą wzruszające seriale, ekscytujące filmy oraz żądni uwagi politycy, a w konsekwencji strajki, wiek emerytalny, TV Trwam na multipleksie, sondaże popularności, marsze równości i  nierówności oraz kolejne show Janusza Palikota. I się nie pomyliłem – choć zaskoczyli mnie formą.

W pierwszym okresie Mistrzostw Europy 2012 roku nie zwróciłem na to uwagi, ale chyba zaczęło mi brakować krzyków, obelg i oskarżeń. Telewizje, stacje radiowe, prasa oraz portale zaprzestały opisywać świat polityki. Publikowane były jedynie ich komentarze w kontekście bezpieczeństwa kibiców, ich transportu, zakwaterowania, rozrywek oraz samych rozgrywek piłkarskich. Wszelkie kwestie mające istotny wpływ na nasze życie typu wybory parlamentarne i kryzys gospodarczy w Grecji, pożyczka 100 miliardów € dla sektora bankowego w Hiszpanii czy wybory parlamentarne we Francji pozostały same sobie i nie zainteresowały szerzej polaków. W Polsce nic ponad organizacją oraz obsługą EURO2012 się nie działo. Zarówno partie sprawujące władzę, jak i opozycja wzięła urlop. A może to polskie media wysłały polityków na przymusowy wypoczynek? Cisza i spokój również w działalności regionów – wszystkie siły były skierowane na EURO2012.

Miałem nadzieję, że nasi włodarze zarówno we władzach centralnych, jak i terenowych bardzo ciężko pracowali, na przykład nad przygotowaniem szeroko rozumianej oświaty na nowy rok szkolny oraz planów budżetowych na 2013 rok.  Odpoczynek od wystąpień medialnych mógł im pozwolić skoncentrować się na reformach i planowaniu racjonalnego oszczędzania środków budżetowych, a nie nad przygotowaniem populistycznych ofert.

Z niecierpliwością czekłem na efekty ich pracy (np. projekty reform gospodarczych). Oczywiście nie obyło się bez krytyki – organizatorów, budowlańców, PZPN i samego trenera – Franciszka Smudy. Miałem odczucie jakbym wracał po wakacjach do szkoły – ciekawość, niepewność, podniecenie. Jednak szybko  przechodziły mi te odczucia i przychodziła szarość dnia codziennego. W przypadku powrotu polityki do mediów sytuacja wyglądała podobnie. W czasie „urlopu” politycy samodzielnie kręcili filmy i wykręcili Ministra Rolnictwa Marka Sawickiego reprezentującego PSL. Każdy etap „wykręconej afery” dostarczał nowych pomysłów jak dopiec oponentom (nawet wewnątrz koalicji rządzącej). Ot, komisja śledcza, odwołanie Premiera i zwolnienie syna nowego Ministra Rolnictwa. Posłowie Platformy Obywatelskiej próbując znaleźć tematy zastępcze i wymyślili, że prokutatura tak wiele nie pracuje i może z urzędu zacznie ścigać sprawców gwałtów. Niestety – w mojej opinii – celem Projektu Ustawy nie jest ochrona ofiar tych przestępstw, a tylko kolejna zagrywka w politycznej grze.

Na szczęście już rozpoczęły się XXX Letnie Igrzyska Olimpijskie w Londynie, które również zajęły lwią część ramówki, a komentarze wypełniły łamy prasowe. Niemniej jednak porzuciłem już nadzieję na spokojną, przedmiotową debatę w dobie krążącego po Europie kryzysu gospodarczego. Martwi mnie również fakt, iż spragnieni uwagi politycy po tak długim okresie odizolowania zaatakują z podwojoną siłą.

Łączę się z Wami w smutku.