Sri Lanka - Tam gdzie pieprz rośnie, cz. 3

Obrazek użytkownika Robert Sierocki
27.09.2014
Aleja palmowa w Kandy Aleja palmowa w Kandy | fot. Robert Sierocki

Sri Lanka, zwana niegdyś Wyspą Cejlon, przez wiele lat była zamorskim terytorium najpierw Portugalii, potem Holandii i relatywnie ostatnio Wielkiej Brytanii. 4 lutego 1848 roku w końcu odzyskała niepodległość. Tego dnia obchodzone jest tam święto narodowe. Ale skupmy się na teraźniejszej Sri Lance i jej niepowtarzalnych walorach przyrodniczych i kulturowych.Ciuch, ciuch, jedziemy do miasta Kandy.

 

Palmy nad plażą przy Oceanie Indyjskim

 

Jazda pociągiem dostarcza niezapomnianych wrażeń

 

Podczas podróży pociągiem można zakupić coś do przekąszenia

 

To dawna stolica Sri Lanki. Miasto na ulicy przepełnione jest tuk-tukami oraz kobietami ubranymi w zwiewne i kolorowe stroje zwane sari. Najciekawszym sposobem dotarcia do Kandy jest kolej. Pociągi są nie pierwszej świeżości, ale maja swój niepowtarzalny urok. Klimatyzację stanowią tam nie zamykające się okna oraz brak drzwi wejściowych do wagonów. Nie powoduje to niebezpiecznych sytuacji, ponieważ pociągi te poruszają się ze średnia prędkością 40/50 km/h. Ma to ogromną zaletę, gdyż taka prędkość pozwala na delektowanie się niesamowitymi widokami gór, pól ryżowych i wodospadów. Podczas dość długiej podróży nie można zgłodnieć. Co 5 minut obchodni handlarze spacerują wzdłuż wagonów oferując przekąski. Najpopularniejszym z nich są prażone orzeszki!

 

Aloesy

 

Niemechaniczny transport snopków ryżowych

 

Samochodem też można

Innym sposobem przemieszczania się na Sri Lance jest samochód lub tuk-tuk. Jest to równie długotrwała przygoda, niestety mniej bezpieczna. Podczas transportu z Kolombo do Galle byłem świadkiem kilku wypadków drogowych, w tym jednego śmiertelnego. Samochód potracił tuk-tuk, którego kierowca leżał roztrzaskany na poboczu. Kałuża krwi na asfalcie – to nie jest widok, który chciałoby się pamiętać. Inną przeszkodą na drodze są krowy. Kierowca nie może jej przegonić z drogi, musi czekać, aż sama zejdzie, aby kontynuować podróż. Wynika z tego, że odległość 100 km czasami pokonuje się w 3 godziny, ale nikt nie robi z tego problemu. Ludzie są tam bardzo wyrozumiali.

 

Jedna z głównych ścieżek w ogrodzie botanicznym

 

Występ folklorystyczny w domu kultury

 

Złoty Ząb Buddy

Mieszkańcy Sri Lanki to buddyści. Codziennie składają oni ofiarę np. w postaci kwiatu lotosu, który umieszczają w przydrożnych „kapliczkach”. W Kandy znajduje się świątynia buddyjska, w której jedną z najważniejszych relikwii buddyjskich jest Ząb Buddy, pokryty wieloma warstwami złota.. Aby wejść do świątyni najpierw w szatni na pobliskim placu należy zostawić obuwie. Wewnątrz można fotografować i używać kamer video, ale za odpowiednią opłatą. Jak to w świątyni, panuje tam atmosfera skupienia i modlitwy, która przerywana jest „kontrolowanym” gwarem turystów. Przypomina to trochę wnętrze katedry na Rynku Głównym w Krakowie, czego sam niedawno doświadczyłem. Aby wejść należy wykupić bilet. Wewnątrz „ochroniarze” pilnują porządku. Jeśli nie masz przyklejonej plakietki z wizerunkiem aparatu fotograficznego lub kamery video to strażnik zwraca Ci uwagę, abyś wykupił odpowiedni bilet. Czy świętość stała się komercją czy Ministerstwo Kultury uzurpuje sobie prawo do podreperowania swojego budżetu?

c.d.n.

 

Świątynia z Złotym Zębem Buddy w środku

 

Drzewostan parku w Kandy

 

Popołudniowa rozrywka na plaży