Straszne ognie

Obrazek użytkownika Filip Krause
2.01.2013

Jak co roku, pierwszego stycznia pojawiły się w mediach informacje o okaleczeniach spowodowanych odpalaniem fajerwerków. W wyniku obrażeń zmarła pięcioletnia dziewczynka.

Sylwestrowe fajerwerki Sylwestrowe fajerwerki mogą być naprawdę groźne | fot. Vironevaeh/flickr (CC BY-SA 2.0)

Może staję się zbyt opiekuńczy i wrażliwy, ale coraz bardziej boję się tego nienaturalnego połączenia dziecięcych rączek i niebezpiecznych sztucznych ogni. Nie od dziś wiadomo, że „dziecko + zapałki = pożar” i rzecz to zrozumiała, nawet biorąc pod uwagę, że to uogólnienie. Dziwi mnie jednak niezwykłe przyzwolenie na zabawę dzieci wybuchowymi petardami i rakietami. Zastanawiam się na ile przy takiej zabawie przekracza się granice rozsądku (samych dzieci i ich opiekunów).

Nie zamierzam nawoływać do zakazu sprzedaży fajerwerków, choć przyznam, że pojedyncze bączki i kapiszony nie są taka atrakcją, jak profesjonalny pokaz przygotowany przez wyspecjalizowana firmę. Inny jest też poziom ryzyka, inny jest sens. Mam raczej na myśli ograniczenie, które powinno być naturalnym odruchem. Nie uczmy dzieci, ze odpalanie fajerwerków to sylwestrowy obowiązek. Nie pozwalajmy im fascynować się ogniem i wybuchem. Raz tego nauczone, nie zawsze będą odpalać petardy pod nadzorem i w bezpiecznych warunkach.

Innym problemem, mocno kontrowersyjnym, jest reakcja na wybuchy naszych domowych zwierząt. Poza ogromnym strachem, to często także fizyczny ból wywołany przez hałas o odpowiednim natężeniu. Zastanówmy się czy warto sprawiać im takie katusze dla chwili zachwytu nad rozbłyskami na niebie. Popatrzmy na statystyki zaginionych po zabawie sylwestrowej psów, które uciekły ze strachu i nie potrafią już znaleźć drogi powrotnej.

Czy jestem przeciwnikiem fajerwerków? Uważam, że mogą być niebezpieczne, szkodliwe i zbyt wiele z nich jest stworzone nie po to, by podziwiać piękno rozbłysków, a jedynie dla zwykłego huku – sztuka dla sztuki. Wierzę też, że nie wszystkie sprzedawane na bazarach spełniają podstawowe normy bezpieczeństwa, a mimo wszystko istnieje społeczne przyzwolenie, by takim towarem handlować bez ograniczeń.

Reasumując, jeżeli już w tradycję sylwestrowo-noworoczną musi być wpisane szaleństwo wybuchających rakiet i petard, zachowajmy rozsądek; weźmy pod uwagę czym tak naprawdę są te przedmioty, a może będzie trochę bezpieczniej. Życzę sobie i czytelnikom mniej doniesień o skutkach nieodpowiedzialności w przyszłym roku.