Święta dla wszystkich

Obrazek użytkownika Filip Krause
22.12.2012

Czy ateista ma prawo obchodzić święta Bożego Narodzenia? A może jedynie korzysta z kilku dni wolnych od pracy, podpinając się pod chrześcijańskie przywileje? W jednym z amerykańskich seriali komediowych, „Family Guy”, pada zdanie, które może być przyczynkiem do poważnej dyskusji: „Nie wierzysz w Boga? Więc nie dostaniesz prezentów na święta”.

Szopka świąteczna Każdy może poczuć magię świąt Bożego Narodzenia | fot. Filip Krause

Miałem 8 lat, kiedy ubrany w garniturek i z książeczką do nabożeństwa chodziłem do kościoła, przygotowując się do pierwszej komunii. Była to okazja do spotkania rówieśników i rozmów, czasami bardzo intymnych i osobistych, ale jako dzieci łatwo przekraczaliśmy granice wytyczone przez dorosłych. To wtedy dowiedziałem się, że jeden z kolegów wcale nie wierzy w Boga i idzie do komunii, bo rodzice tego chcą, a on przy okazji dostanie masę prezentów. Byłem zawiedziony. Czułem, że to niesprawiedliwe. Powiedziałem mu o tym. Pamiętam, że jeszcze tego samego roku patrzyłem jak dostaje swoje gwiazdkowe prezenty i wtedy po raz pierwszy zacząłem się zastanawiać nad sensem obchodzenia chrześcijańskich świąt przez ateistów.

Ważnym pytaniem jest przy tej okazji co tak naprawdę świętujemy, co czujemy przez te kilka grudniowych dni. Zaryzykuję stwierdzenie, że część gorliwych i dobrych chrześcijan nie pomyśli w tym czasie o narodzinach Chrystusa, a jeżeli już, będą to skojarzenia mocno wypaczone i skomercjalizowane przez dzisiejszą popkulturę. „Zdrowych i wesołych świąt” życzymy sobie mailowo, w sms-ach i internetowych komunikatorach, rzadziej już listownie. Dlaczego nie życzymy innym wierzącym, by cieszyli się z narodzin Mesjasza, by myśleli o tym, przypomnieli sobie o Nowym Testamencie? Właśnie z tego powodu, dla którego Boże Narodzenie może być i jest świętem także ateistów. Najbardziej cenimy w nich właśnie chwilę wytchnienia, odpoczynku, czas spędzony z rodziną i radość z tego, że ludzie są dla siebie trochę bardziej uprzejmi.

Ateista ubiera choinkę - jakie to z jego strony niewłaściwe! Wymienia prezenty z innymi, których narodziny Chrystusa nie interesują - bezczelnie podpina się pod tradycję zarezerwowaną tylko dla tych, którzy uczestniczą we mszach świętych. Ateista i dzielenie się opłatkiem to już szczyt zakłamania, a może i jawna prowokacja. Nie powinien, nie może, nie ma do tego prawa. Ateista wszystkie te opinie czuje, bo Polska, to nie jest kraj dla niewierzących ludzi. Trzeba mu to dać jasno do zrozumienia; złożyć mu życzenia Łaski Bożej i życia w Chrystusie.

Kiedy wrócimy na ziemię z poprzedniego, przekoloryzowanego akapitu, zastanówmy się czym są święta Bożego Narodzenia. Poza prawdziwym, najistotniejszym, religijnym sensem, to miszmasz tradycji wielu kultur, naleciałości innych religii, głównie tych sprzed ery chrześcijańskiej. Nie będę powielał informacji o tym jak symboliczną datą jest 24 grudnia – dzień przesilenia zimowego; jaki sens ma od tysięcy lat czczenie narodzin bóstwa w tak ważnym astronomicznie momencie; jak ważnym było od niepamiętnych czasów czczenie odradzającej się i dającej życie natury, choćby pod postacią drzewka.

Tym co stało się istotą świąt jest jedność, spokój, miłość, zaduma. Nie musisz być katolikiem, żeby docenić te wartości. Nie musisz chodzić do kościoła, żeby wyznawać wartości katolickie, leżące, jakby nie było, u podstaw zachodniej cywilizacji. Wierzący i ateiści mają takie samo prawo do nadawania swoim zachowaniom wyjątkowego sensu. Łamanie się opłatkiem nie musi mieć sensu religijnego – niech oznacza zwykłe dzielenie się myślą, dobrym słowem. Niech ubieranie choinki będzie zwyczajnie okazją do zrobienia czegoś wspólnie (tak pięknie świecą na niej lampki). Wszystkie te zachowania nie mogą być jedynie chrześcijańskie. Każdy ma prawo do tradycji, a taką są święta Bożego Narodzenia, w których każdy może odnaleźć pozytywne uczucia i wartości.

Życzę wszystkim spokojnych, zdrowych i rodzinnych świąt. Spędźmy je z bliskimi, cieszmy się z rzadkiego momentu spokoju i zadumy, napawajmy się chwilą wybuchu miłości (bo to niestety wyjątkowe); róbmy to, co da nam trochę szczęścia – pośpiewajmy kolędy, obejrzyjmy coroczną powtórkę filmów w telewizji, pójdźmy do kościoła. Bądźmy tolerancyjni i wyrozumiali. Odnajdźmy w świętach swoją wartość i pozwólmy odnaleźć taką innym. Wesołych świąt ludziom dobrej woli!