Synestezja - pomieszanie z poplątaniem

Obrazek użytkownika greenlady
12.08.2013

Do napisania niniejszego tekstu skłonił mnie czerwcowy artykuł „Jesteś kreatywny? Skonsultuj to z psychiatrą” opublikowany na łamach Po Przecinku. Otóż przywołał on wspomnienia jeszcze z czasów liceum, a dokładnie z czasów mojego zaangażowania w pewną licealną produkcję. Jak to wszystko się wiąże? Było licealnie, było kreatywnie i ocieraliśmy się o psychiatrię.

Cymbałki fot. Andrey Lukyanov
  • Synestezja
  • Synestezja
  • booba kiki

Na sali ciemność. Nagle promień reflektora pada na siedzącą na wielkim łożu kobiecą postać. Postać podnosi głowę i zapytuje publiczność,  czy widzieli kiedyś czerwone róże, które jednak SMAKOWAŁY niczym niebieskie hiacynty, czy patrząc na słonia w ZOO słyszeli trąbki, czy słuchając Beethovena czuli w ustach smak pieprzu. Nagle wokół niej pojawia się pięć czarnych postaci. To zmysły bohaterki. Każdy dzierży swój atrybut: słuch - trąbkę, wzrok - lornetkę, węch - flakon perfum, smak - lizaka, a dotyk - pluszowego misia. W trakcie przedstawienia bohaterka próbuje wyjaśnić widzom, jak wygląda jej życie, jednak jej ‘pomieszane’ zmysły bez przerwy jej to utrudniają, porywając ją w szalony taniec pełen dźwięków, okrzyków i błyskających świateł.

Barwy błyszczące, jasne, lśniące migotliwie
Wonie odurzające, mocne, rozkoszne, upojne,
Głosy triumfem brzmiące, zwycięskie, zgiełkliwe
-Barwy wonie i głosy sprzeczne, niespokojne
Z wolna cichną, szarzeją zmilkają, bledną,
Wirują, płyną w zmierzchu senne, mgliste tonie,
Zlewają się ze sobą, stapiają się w jedną
Ukojenia harmonię; barwy, głosy, wonie.

Stanisław Korab-Brzozowski - „Barwy, głosy, wonie”

Jesteście ciekawi, co trapi bohaterkę tego licealnego przedstawienia? Cierpi ona na tzw. „pomieszanie zmysłów”, czyli naukowo mówiąc - synestezję. Przyznam bez bicia, że przed udziałem w przedstawieniu synestezja kojarzyła mi się jedynie z poznanym na lekcji języka polskiego środkiem stylistycznym, polegającym na przypisywaniu jednemu zmysłowi wrażeń odbieranych innym zmysłem. Np. „błękitna cisza”, „zimne spojrzenie”, „cierpki uśmiech”, „ciepłe kolory”. Synestezja  zyskała szczególne znaczenie w literaturze symbolizmu, jak na przykład w utworze S. Koraba-Brzozowskiego „Barwy, głosy, wonie”, czy w sonecie A. Rimbauda „Samogłoski”, w którym autor każdej samogłosce przypisuje jakiś kolor.

Synestezja w psychologii polega mniej więcej na tym samym, na czym opisany środek stylistyczny. Oznacza dosłownie jedność wrażeń. Jest to stan, w którym wrażenia jednego zmysłu wywołują również wrażenia charakterystyczne dla innego zmysłu/zmysłów. Takie współodczuwanie bodźców może być typu grafem-kolor, gdy pojedyncze słowa lub cyfry widziane są w różnych kolorach, typu fonem-kolor, gdy barwy nadawane są dźwiękom oraz grafem/fonem-smak, gdy wrażenia wzrokowe lub słuchowe wywołują doświadczanie smaku. Brzmi dziwnie? Nigdy nie odczuwaliście nic takiego? Zastanówcie się dobrze, ponieważ z zbadań naukowych wynika, że synestezja występuje u każdego do trzeciego miesiąca życia, prawdopodobnie pomagając dziecku przystosować się do nowego świata. Zatracamy tę zdolność, gdyż wraz z rozwojem zmysły zaczynają funkcjonować osobno. Zdarza się jednak (mniej więcej u jednej na 20 000 osób), że zdolność ta nie zanika i pozostaje na zawsze. Chcecie sprawdzić, czy nie pozostała w Was choćby cząstka synestety? Zróbmy prosty test. Spójrzcie na poniższe kształty i każdy z nich nazwijcie jedną z podanych nazw: BOOBA lub KIKI.

Booba Kikki
rys. Andrew Dunn (CC BY-SA 3.0)

I jak? Jeśli kształtowi gwieździstemu nadaliście nawę KIKI, a obłemu BOOBA Wasze zmysły funkcjonują „prawidłowo”, czyli osobno. Słowo KIKI brzmi bardziej „kanciasto”, słowo BOOBA zaś bardziej „miękko”. Jeśli zaś nadaliście nazwy odwrotnie, być może drzemie w Was synesteta (upewnicie się na stronie www.synesthete.org). Nie martwcie się jednak. Często osoby z synestezją to osoby bardzo utalentowane artystycznie. Prawdopodobnie „wymieszanie zmysłów” pomaga im tworzyć fantastyczne utwory, malować wspaniałe obrazy, pisać niezwykłe książki itp. Znanymi synestetami byli i są m.in. kompozytorzy (N. Rimski-Korsakow, F. Liszt, L. van Beethoven), poeci (W. B. Yeats, czy A. Rimbaud), pisarze (V. Nabokov), malarze (W. Kandinsky)fizycy (R. Feynman, A. Einstein), architekci (F.L. Wright), aktorzy (Marylin Monroe, Tilda Swinton), a także gitarzyści i wokaliści popularnych zespołów- Syd Barret, Thom Yorke, czy Jimi Hendrix, który lubił opisywać akordy kolorami, a swój słynny akord E7#9 (zwany często akordem Hendirxa) opisywał jako „purpurowy akord” (wykorzystany m.in. w słynnym utworze „Purple Haze”.

Zjawisko synestezji jako stanu psychicznego zainteresowało mnie do tego stopnia, że w czasie studiów je właśnie wybrałam jako temat prezentacji przygotowywanej na zaliczenie jednego z przedmiotów. Po skończonym wykładzie, kolega z grupy zadał mi pytanie: „W sumie, ta synestezja to błogosławieństwo? Czy przekleństwo?”. Do dziś nie potrafię mu odpowiedź. A Wy potrafilibyście?