"Szmaragdowa Tablica" - Carla Montero

Recenzja książki

Obrazek użytkownika Filip Krause
29.04.2013

Promocja nowej powieści Carli Montero wybuchła zgodnie z zasadami skutecznego marketingu. Zanim zdążyłem przeczytać pierwsze zdanie „Szmaragdowej Tablicy”, wiedziałem już, że w Hiszpanii sprzedała się ona w ponad 100 tysiącach egzemplarzy; że kilkadziesiąt europejskich oficyn wykupiło prawa do jej wydania; że tekst potraktowano z przyjemnym dla oka i dotyku szacunkiem – wydanie ze zintegrowaną oprawą jest estetyczne, ciekawe i zachęca do bliższej znajomości z historią, którą ma nam do opowiedzenia autorka. Wykorzystano klimatyczne fotografie – zarówno na okładce, jak i wklejkach. Co pozostaje z pierwszego wrażenia?

Renesansowa Florencja

Tutaj rozpoczyna się powieść. Oto Giorgio Barbarelli da Castelfranco, wenecki malarz dostaje od Wawrzynica Medyceusza niezwykłe zadanie. Ma namalować obraz, w którym zakoduje ukryty przekaz. Ten pomysł pisarki jest odbiciem prawdziwego żywota osławionego Giorgionego. Znawcom sztuki i miłośnikom malarstwa sprawił on nie lada problemy. Zwykł bowiem nie podpisywać swoich obrazów. Co więcej przypisuje mu się bliższe kontakty z alchemią i hermetyką. Połączmy te fakty i mamy pierwszy element książkowej układanki Carli Montero. Niestety po pierwszym skojarzeniu z Umberto Eco styl narracji w tej renesansowej przypowieści niebezpiecznie zaczyna przypominać Dana Browna, a to już spory przeskok – grozi spłyceniem powieści, a ma to być przygoda na blisko 700 stron.

Paryż w czasie XX wojny światowej

Można odetchnąć, bo historia wojenna jest prowadzona w najlepszym wydaniu. Dowiadujemy się z niej o chęci posiadania obrazu Giorgionego przez samego Hitlera i o jego poszukiwaniach przez majora SS, Georga von Bergheima. Postacie w tej części powieści są nakreślone niezwykle dokładnie i ciekawie. Czuć tu z jednej strony oddanie majora dla swojego kraju, przełożonych i „niemieckiej sprawy”, z drugiej jego prawdziwie ludzkie oblicze i współczucie dla Sarah Bauer, którą jako żydówkę i właścicielkę obrazu, mógłby pan major potraktować zupełnie przedmiotowo. Dobrze naświetlona jest trudna sytuacja paryżan, a zwłaszcza Żydów, w tamtym trudnym czasie. I choć znajdziemy w tych wojennych losach elementy jak najbardziej sensacyjne, pisarka znalazła złoty środek, by nie wypadły one sztucznie.

Współczesna Europa

Być może to zbyt duży dysonans przedstawianych okresów historycznych, może zmiana narracji na pierwszoosobową, a może po prostu styl, który lekko przytarł to dobre wrażenie sprzed kilku chwil, ale w części głównej, z którą spędzimy przy czytaniu najwięcej czasu, czar pryska. Chwilami wydaje się, że odmienne losy zawarte w tej powieści-układance opisywali różni autorzy. Jasne jest bowiem, że w renesansie nie znajdziemy samochodów, a w czasie II wojny światowej telefonów komórkowych, ale autorka zbyt często stara się to podkreślać. Czytając, że współczesna nam bohaterka dzwoni ze swojego Blackberry, słucha muzyki z iPoda, korzysta z Gmaila, a na imprezie paraduje w butach Manolo Blahnika, miałem wrażenie tak bardzo popularnego dziś „product placementu”.

Sama bohaterka, Ana, jest bardzo rozchwiana w swoich dążeniach, pragnieniach i przekonaniach. Przyznam, że nie raz przeszkodziło mi to pozytywnie odebrać drogę, którą biegnie akcja powieści. Jak na tak obszerną powieść, zbyt uproszczono kwestię motywacji bohaterki do uczestniczenia w opisywanej przygodzie, jej możliwości (miejscami to niekończące się pasmo przypadków i zbiegów okoliczności) i powiązania z pozostałymi bohaterami. Historia Any biegnie nie ciągnąc czytelnika, tak jak losy wojenne. Ciekawa jest natomiast fascynacja Any von Bergheimem, którego życiorys śledzi. Powoli przeradza się to w niemożliwą miłość, nawet jeżeli tylko platoniczną.

„Szmaragdowa Tablica”

Opowieści z trzech płaszczyzn przeplatają się tworząc sieć przyczynowo skutkową. Razem z bohaterami z różnych epok odkrywamy historię obrazu, tajemniczej Tablicy Szmaragdowej, samego von Bergheima, odważnej Sarah i oczywiście Any. Nie jest to opowieść nieciekawa. Możliwe, że wiele z sekretów tej powieści odkryjesz, czytelniku, jeszcze przed zakończeniem, ale przynajmniej nie serwuje się Tobie kryminalnej papki, w której wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie bez żadnych podstaw i zasad. Powieść jest zbudowana ciekawie, ale poszczególne elementy silnie się różnią. Jeśli odbierzesz tę składankę pozytywnie, czeka cię przyjemna lektura. Trochę się jednak obawiam, że ta przyjemność będzie krótkotrwała i za chwilę zapomnisz o Szmaragdowej Tablicy.

Szmaragdowa Tablica

Rok wydania:
5 (2013)
Liczba stron:
672
ISBN:
978-83-7510-975-7
Ocena:
0
10
Zrecenzował: