Trudny wybór nieboszczyka

1.11.2015

Na co dzień nikt z nas pewnie nie myśli o przygnębiającym w gruncie rzeczy zjawisku jakim jest śmierć. Co roku jednak przychodzi ten listopadowy czas, kiedy chcąc nie chcąc nasze myśli biegną ku tematom dotyczącym wartości naszego życia, jego przemijania i jego nieuniknionego końca. Moje równeż w tę stronę pognały i zaczęłam zastanawiać się, czy istnieją nietypowe, odbiegające od ogólnie przyjętych jako normalne, formy złożenia swej cielesnej powłoki na wieczny spoczynek. Otóż są. I to coraz więcej.

W Polsce, według prawa podstawową formą jest pochówek całego ciała na cmentarzu, w grobach ziemnych, murowanych lub w katakumbach. Ciało zmarłego można również skremować w krematorium, a następnie urnę z prochami pogrzebać w takich samych grobach jak całe ciała lub też w specjalnie przygotowanych kolumbriach, które pełni funkcję grobowca dla większej liczby zmarłych. Choć z wielu filmów kojarzymy sceny rozsypywania prochów w miejscach bliskich zmarłemu (np. w górach) lub wystawiania urny z prochami w domu na kominku, w Polsce takie kroki są nielegalne, prochów nie wolno rozsypywać lub przechowywać w innym miejscu niż cmentarz. Możliwy jest natomiast pochówek w morzu, bez względu na to czy chowane jest całe ciało czy prochy marłego. Taki pochówek jest przede wszystkim domeną marynarzy oraz wszystkich emocjonalnie związanych z morzem, ale pochowane w morzu mogą zostać również ofiary morskich wypadków, jeśli taka jest wola rodziny lub niemożliwym jest dotarcie do portu w czasie krótszym niż 24 godziny.

"Non omnis moriar" Horacy

Istnieją również inne, mniej konwencjonalne rozwiązania na to, co zrobić z ciałem po śmierci. Rozwiązaniem ekologicznym jest przerobienie ciała na kompost, ekstrawaganckim przerobienie prochów na diamenty oraz nieco ekshibicjonistycznym- mumifikacja lub plastynacja, jeśli marzymy by oglądano nas jeszcze przez długi czas po śmierci. Polskie prawo wielu tych kwestii w ogóle nie reguluje, ale jeśli ciało nie może być pochowane w innym miejscu niż cmentarz lub morze, to wymienione wyżej rozwiązania mogą nie zostać przez polskie prawo uznane za dopuszczalne.

Na pomysł przerabiania ciała na kompost wpadła szwedzka biolog Susanne Wiigh-Masak, która opracowała system zamrażania zwłok w ciekłym azocie, następnie rozbijania ich na drobne kawałki i umieszczania ich w ekotrumnie z grubego kartonu. Po złożeniu takiej trumny do ziemi, na powierzchni sadzi się pamiątkowe drzewo, które rosnąc będzie korzystać z wartości odżywczych pochodzących z ziemi oraz zakopanego pod nim pośmiertnego kompostu. Drzewko można oczywiście wyposażyć w odpowiednią tabliczkę, upamiętniającą zmarłego.

Jeśli zaś lubicie błyskotki, z prochów bliskich możecie zamówić biżuterię. Prochy zmarłego na syntetyczne diamenty przerobi m.in. Algordanza (Szwajcaria), czy LifeGem (USA). Tak powstałe diamenty można następnie oprawić i wykonać z nich pamiątkowe kolczyki, wisiorki czy pierścionki i obdzielić nimi członków najbliższej rodziny. Bliski zmarły może być zawsze z wami.

Dla tych zaś, którzy po śmierci chcieliby pójść w ślady (te w kwestii pochówku!) Lenina lub Mao Tse-tunga również znajdzie się rozwiązanie. Mumifikacja, w wyniku której zachowano ciała wymienionych panów, może zostać przeprowadzona  na życzenie, lecz również często zachodzi naturalnie, jeśli zwłoki złożone zostały w środowisku suchym i przewiewnym, przy względnie wysokiej temperaturze powietrza, które to warunki pozwalają na szybką utratę wody z tkanek i narządów. Tak często dzieje się z ciałami pochowanymi w kościelnych kryptach. Podobny efekt jak mumifikacja może przynieść plastynacja, która polega na usunięciu z tkanek wody i tłuszczów, a następnie nasyceniu ich odpowiednimi polimerami, co powoduje zatrzymanie rozkładu. W ten sposób przygotowane zostały między innymi ciała wystawione w ramach pokazywanej również w Polsce wystawy The Human Body Exhibition. Jeśli ktoś chciałby po śmierci poddać swoje ciało plastynacji musi wybrać się do Niemiec- pracownicy fabryki Gunthera von Hagensa służą pomocą.

Jeszcze inne rozwiązanie ‘zagospodarowania’ swoim ciałem po śmierci ma bardzo szczytny cel- nauka i praktyka przyszłych pokoleń lekarzy. W Polsce od dziesięciu lata działa program Świadomej Donacji Zwłok, czyli możliwości przeznaczania ciał dla celów dydaktycznych i naukowych. Aby przekazać swoje ciało uczelni czy instytutowi naukowemu najpierw należy wybrać placówkę, a następnie wypełnić tzw. akt donacji, którego oryginał należy wysłać do placówki, a kopię zawsze nosić przy sobie. Badania na zwłokach odbywają się w dwuletnich cyklach. Po tym czasie ciała zostają skremowane, a prochy chowane są w kolumbarium (cmentarnym lub uczelnianym, jeśli takowe istnieje). W Polsce oddanie ciała dla celów naukowych jest fromą darowizny i rodzina zmarłego nie otrzymuje z tego tytułu żadnych pieniędzy, za granicą zaś  przekazanie ciała zwykle odbywa się na drodze komercyjnej.

Czy któryś z wymienionych pomysłów przypadł Wam szczególnie do gustu? Nim zdecydujecie się, czy pochowacie, skremujecie lub przerobicie swoje ciała po śmierci na kompost, warto rozważyć również opcję zostania dawcą organów. A nuż uratujecie komuś życie!