Ustąp miejsca czytającemu

Obrazek użytkownika besek
6.02.2013

Profil akcji pod taką nazwą pojawił się na Facebooku pod koniec 2010 roku. I od tego czasu zebrał prawie 25 tysięcy „lajków”. Jego misją jest „Zapewnienie czytającym książki (wy)godnych warunków w środkach komunikacji masowej”. Pytanie tylko – czytającym, czyli komu? Jak my, Polacy radzimy sobie z czytelnictwem?

fot. acidpix/flickr (CC BY 2.0)

Sms ma 160 znaków, tweet 140. Posty w portalach społecznościowych mogą być dłuższe, ale w większości wypadków ograniczają się do jednego lub kilku zdań. Informacje zdobywamy dziś szybko i w dużych ilościach, oczekując przy tym konkretów. Czy przyzwyczajając się do takiej formy, mamy jeszcze powód do zagłębienia się w lekturze?

Obszerne badania na ten temat przygotował zespół Biblioteki Narodowej. Dotyczyły one poziomu czytelnictwa w 2010. Z badania wynika, że w tym właśnie roku 56% naszych rodaków nie przeczytało ani jednej książki. Wypadamy bardzo słabo w porównaniu z np. Francją i Czechami – odsetek takich osób wyniósł tam odpowiedni 31% i 17%. Niewiele lepiej sytuacja wygląda z innymi formami – na pytanie o przeczytanie w ciągu ostatniego miesiąca tekstu dłuższego niż trzy strony (w Internecie lub gazecie) twierdząco odpowiedziało tylko 54% ankietowanych. Szczegóły tego badania można znaleźć na stronie internetowej Biblioteki Narodowej: http://www.bn.org.pl/aktualnosci/230-z-czytelnictwem-nadal-zle---raport-z-badan-biblioteki-narodowej.html.

Od kiedy wykonano badanie, minęło już trochę czasu, pojawia się więc pytanie czy coś się zmienia w tej kwestii? Tak, ale niekoniecznie na lepsze – w 2011 roku sprzedaż książek spadła w Polsce o 8%. Powodem mogło być wprowadzenie, w tym właśnie roku, 5% stawki VAT na książki (w miejsce dotychczasowej stawki zerowej). W połączeniu z coraz większymi kosztami, ceny książek wzrosły o 12%. 

Co dalej? Na szczęście, pojawia się cień optymizmu. W roku 2012 również nastąpił spadek, jednak jest on zdecydowanie mniejszy. Wg szacunków Biblioteki Analiz, wynosi on między 1% a 2%. Firma doradcza PricewaterhouseCoopers szacuje wręcz, że sprzedaż książek w najbliższych latach będzie rosła. Oby!

Tematyce czytelnictwa przygląda się też w ostatnim numerze Tygodnik Powszechny (3 lutego 2012) – znajdziemy w nim trzy artykuły: „Refleks zamiast refleksji” – o tym, że podczas czytania coraz częściej skanujemy wzrokiem tekst, zamiast się na nim skupiać; „Trylogia w esemesie” o łączeniu nauki czytania z technologią oraz „Czytający inaczej” – czyli próba odpowiedzi na pytanie jak właściwie teraz czytamy. W opublikowanym przez Tygodnik liście otwartym, czterdziestu twórców apeluje do Ministra Kultury Bogdana Zdrojewskiego o większy wysiłek na rzecz zmiany „tragicznej sytuacji kulturalnej, w jakiej znajduje się kraj, gdzie ponad połowa społeczeństwa nigdy nie sięga po książki”. 

Wracając do akcji z tytułu tego artykułu – o ile idea „ustąp miejsca czytającemu” może wydawać się przesadzona (w tramwaju da się również czytać na stojąco), to jednak chciałbym żeby, w miarę możliwości, nikt w czytaniu przynajmniej nie przeszkadzał. Jako, że spędzam w komunikacji miejskiej prawie dwie godziny dziennie, nie wyobrażam sobie by w tym czasie nie poczytać – nie robiąc po drodze niczego, miałbym ogromne poczucie zmarnowanego czasu. Apeluję więc – jeśli widzicie kogoś zagłębionego w lekturze, nie musicie stawać tuż przed nim, pakując swój kaptur w jego książkę (oczywiście to możliwe tylko gdy nie ma tłoku). Nie opowiadajcie też człowiekowi pogrążonemu w lekturze o tym dlaczego jedziecie akurat teraz do sklepu, choć zawsze jeździcie później. I, najważniejsze, rozmawiając przez komórkę z koleżanką z sąsiedniego miasta, nie krzyczcie tak jakbyście próbowali zrobić to bez telefonu. Te trzy przykłady są z życia wzięte. Wszystkie zdarzyły mi się dzisiaj, gdy usilnie starałem się podnieść statystyki.