W Bieszczadach jest to co kocham!

Obrazek użytkownika Weronika
28.08.2012
fot. Zbigniew Pobudkiewicz

Zawsze po sezonie letnim, zastanawiam się czy istnieją miejsca, gdzie nie dotarła jeszcze masowa turystyka. Gdzie liczba ludzi nie jest przytłaczająca, a do toalety nie czeka się w długich kolejkach? Czy są jeszcze miejsca, gdzie zamiast tłumów można spotkać nieskażoną przyrodę, ciszę i wytchnienie od codziennej gonitwy? Odpowiedź nasuwa się sama – Bieszczady!

Nie będę oryginalna, kiedy powiem że poraziły mnie swoją urodą, że już na stałe wpisały się w listę moich wypraw. Zadziwić może fakt, że „odkryłam” je dopiero rok temu! To jedno z najdzikszych miejsc w Polsce, elektryzuje niepowtarzalnym krajobrazem. Różnorodność kulturową widać niemal wszędzie. Małe kapliczki, drewniane cerkwie, ruiny zamków to niemi świadkowie minionych czasów. Nigdzie nie można się tak zdystansować do świata jak w Bieszczadach.

A te góry mają coś jeszcze, co wyróżnia je na tle innych – połoniny. Te najpiękniejsze „punkty widokowe” zachwycają o każdej porze roku. Panorama rozciągająca się dookoła nie ma sobie równych. Magia kolorów, zapachy i wszechogarniająca cisza wprawia w osłupienie każdego przybysza dając mu poczucie szczęścia. Tutaj czas zwalnia, zmusza do refleksji.

Wszystko jest takie prawdziwe, naturalne. Bo czy znajdziemy jeszcze gdzieś schronisko bez elektryczności, kanalizacji i wody? W dodatku funkcjonujące cały rok i oferujące noclegi dla wytrwałych turystów. Bieszczady dają to co najpiękniejsze – wolność, swobodę, naturalność i niesamowity krajobraz . Nie ma tu miejsca na fikcję i sztuczne wytwory pod turystów.

I właśnie w Bieszczadach jest to co kocham!