W połowie drogi z Maratonu do Aten...

Obrazek użytkownika Willy
22.01.2013

...czyli półmaraton. Nieco ponad 21 km biegu. Dlaczego akurat tyle? Mityczny posłaniec przebiegł przecież jedynie 37km, taka jest bowiem odległość między tymi dwoma miastami. Jednak na pierwszych igrzyskach olimpijskich postanowiono dystans ten zaokrąglić do 40km, a wieki później, podczas olimpiady w Londynie zwiększono go jeszcze o 2195 metrów. Powód był prozaiczny – metę przesunięto w pobliże miejsca, gdzie na trybunach zasiadała królowa brytyjska. Od tamtej pory oficjalny bieg maratoński liczy dokładnie 42km 195m, a jego „połówka” to właśnie trochę ponad 21 kilometrów.

fot. MadSaiyantist/flickr (CC BY-ND 2.0)

Kwietniowa, 6 edycja Poznańskiego Półmaratonu z pewnością nie będzie mogła narzekać na brak frekwencji. Nic dziwnego, od kilku dobrych lat trwa w naszym kraju moda na bieganie. W parkach, na chodnikach, leśnych ścieżkach – coraz więcej ludzi pokonuje biegiem, truchtem, czasami szybkim marszem kolejne metry i kilometry. Wśród nich pięciu znajomych, których celem jest meta poznańskiej imprezy. Na łamach poprzecinku.pl będziecie mogli przeczytać o ich przygotowaniach, treningach, oraz oczywiście relację z samego startu i wrażenia z trasy. Po co? Chociażby dlatego, aby słowa "biegać każdy może" nie okazały się pustym frazesem. Może nawet ktoś z Czytelników zdecyduje się rozpocząć swoją przygodę z bieganiem? Zatem warto.

Paweł Mania, Bartek Popielarz, Piotr Pawlik, Michał Miętkiewicz oraz autor niniejszego tekstu. Na co dzień pracują za biurkiem w poznańskim oddziale Energobudu. Nigdy dotychczas (poza jednoosobowym wyjątkiem) nie brali udziału w biegu na takim dystansie. Paweł w czasach szkoły podstawowej zaliczył przygodę z biegami przełajowymi na szczeblu wojewódzkim. W tym samym okresie biegał też Bartek i Piotr, z tym, że w przypadku tego ostatniego były to dystanse... sprinterskie na 100 i 200m...

Motywacja do startu? Tutaj wszyscy są zgodni. Sprawdzenie swoich możliwości, poprawa kondycji. Taki start to cel, dodatkowa mobilizacja do tego, aby wyjść z domu, wprowadzić odrobinę dyscypliny do swoich treningów. Dla niektórych wyzwaniem jest już sama zmiana organizowania swojego czasu w trakcie dnia, aby wygospodarować ten niezbędny do tego, aby pobiegać. Najmniej mają go Paweł i Bartek – zamierzają biegać 1-2 razy w tygodniu stopniowo zwiększając ilość pokonanych kilometrów do, odpowiednio, 19 i 12 na 2 tygodnie przed półmaratonem. Pozostała trójka postara się biegać częściej, trzykrotnie w tygodniu, również z czasem zwiększając przebiegnięty dystans.

Zima, śnieg i niskie temperatury nie zachęcają do regularnych treningów. Najważniejsze jest to, aby tą niechęć w sobie przełamać. Wyjść pobiegać raz, potem drugi i trzeci... Po pewnym czasie będzie to nawykiem, wpisze się w naszą codzienność a przecież... o to właśnie chodzi! Nie zapominamy jednak o odpowiedniej ochronie przed zimnem. Bielizna termoaktywna, czapka i rękawiczki to zestaw podstawowy, konieczny, aby po treningu nie wybierać się następnego dnia do lekarza.

Jako, że w każdym mężczyźnie jest coś z chłopca i nasza piątka nie jest tutaj wyjątkiem, oczywiście korzystamy z dobrodziejstw rynku gadżetowego i monitorujemy nasze biegowe osiągnięcia na kilka sposobów. Od zwykłego zegarka i stopera (Bartek i Piotr), poprzez krokomierz w Ipodzie nano (autor), po aplikację Endomondo, zainstalowaną w smartfonach Pawła i Michała, która pozwala m.in. w miarę dokładnie śledzić pokonany dystans i czas. Ważną rolę często odgrywa wybór odpowiedniej muzyki, która urozmaica nam treningowe zmagania.

Oczekiwania? Przede wszystkim ukończyć półmaraton w przewidzianym przez organizatorów trzygodzinnym limicie czasowym. Ale wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia więc i wśród nas pojawiają się nieśmiałe przewidywania. Ostrożnie do tego typu prognoz podeszli Paweł i Piotr. Obaj za sukces uznają rezultat w okolicach 2h 30min. Nieco odważniejsi są Bartek oraz Michał. W ich przypadku ambicje sięgają okolic 2 godzin. Osobiście również marzę o takim wyniku, jednak doświadczenia z ubiegłorocznego maratonu sprawiają, że mam chyba trochę więcej pokory niż pozostali. Chociaż... może nie będzie tak źle!

Skoro półmaraton, to dlaczego nie jesienny... maraton? Spokojnie, to dość odległa przyszłość, jednak nikt nie odrzuca takiej możliwości. Wszystko zależeć będzie od kwietniowego biegu.

Cel: 7 kwietnia 2013 roku – do startu pozostało 75 dni. Operację „6 Poznań Półmaraton” czas zacząć!

Relacje z przygotowań już wkrótce. Stay tuned!:)