„Wallenrod” - Marcin Wolski

Recenzja książki

Obrazek użytkownika Filip Krause
21.10.2012

Józef Piłsudski wcale nie umarł w 1935 roku. Niezwykła terapia tajemniczego doktora Vallbonne postawiła Marszałka na nogi i pozwoliła zmienić bieg historii, którą do tej pory znaliśmy. Polska nie stała się ofiarą II Wojny Światowej, ale sojusznikiem Hitlera w jego krucjacie. Sojusz z Niemcami sprawił, że Polska stała się potęgą militarną i polityczną, z którą w Europie liczyli się wszyscy.

Gwoli wyjaśnienia, to jedynie historia z cyklu: co by było gdyby?! Marcin Wolski, autor wydanego właśnie „Wallenroda” zastanawia się jak potoczyłyby się losy Europy, gdyby jeszcze przed 1939 rokiem poczyniono pewne kroki, zmieniając tym samym układ sił i celów. Osią powieści jest właśnie sojusz Polski i Niemiec, zawarty jeszcze w 1935 roku. Losy milionów mieszkańców Europy miały potoczyć się inaczej, niż mówi nam o tym ta prawdziwa, tragiczna historia. Oto bowiem Polska staje się członkiem Osi Rzym-Berlin-Warszwa-Tokio i skutecznie studzi niektóre z zapędów Kanclerza Niemiec, inne odsuwa w czasie lub każe modyfikować.

Ofensywa wojsk hitlerowskich na wschód jest wspomagana przez oddziały polskie, a kiedy Związek Sowiecki pada na kolana przed zjednoczoną potęgą, Hitler ekspansję III Rzeszy przerzuca na zachód; Polskę omija okrucieństwo II Wojny Światowej, Holokaust, zniszczenia i upokorzenie. Sojusz zawarty jest na zasadach, na które Niemcy muszą przystać, a to oznacza pewną powściągliwość chociażby w polityce antyżydowskiej. Nowym pomysłem Hitlera na pozbycie się niechcianej nacji jest stworzenie na wschodzie żydowskiej stolicy, ogromnego miasta, Nowej Jerozolimy.

Któż z nas chociaż raz nie pomyślał o tym, jak wyglądałby świat, gdyby w odpowiednim momencie zatrzymać to szaleństwo jakim była zarówno wojna, jak i polityka hitlerowskich Niemiec względem narodu żydowskiego? Nawet jedna decyzja mogła zmienić następujące po sobie wydarzenia, które spełniały się pokazując upadek cywilizacji, którą tak długo budowaliśmy. Przecież tylko przypadki sprawiły, że nie doszło do pewnych sojuszy; że najważniejsi polityczni gracze wycofywali się z tej wielkiej sceny z tego czy innego powodu; być może moment zawahania nie pozwolił przerwać tej reakcji łańcuchowej.

Marcin Wolski opisuje alternatywną historię Europy, ale co niezwykle ciekawe, pokazuje, że ta nowa wizja stara się wrócić na tory, z których cały czas ucieka. Pojawiają się bowiem momenty historii, które przeplatają się ze znaną nam rzeczywistością, dzieją się nieco inaczej i mają różny wynik, ale nawet zmiana historii doprowadza czasami do tych samych skutków. Ci którzy mieli zginąć, żyją, ale niekoniecznie długo; ci którzy powinni żyć, umierają, ale ich następcy kontynuują rozwój historii. Bolesne fakty w książce mają podobne co w rzeczywistości wyniki, chociaż historia dochodzi do nich innymi drogami.

Całość jest przedstawiona w powieści Wolskiego w bardzo realistyczny sposób, a to za sprawą formy opowieści. Tę fantastyczną historię starego kontynentu relacjonuje nam bowiem w swym pamiętniku uczestniczka wielkiej polityki, Halina, szpieg polskiego wywiadu w kancelarii Rzeszy. Te naturalnie opisane losy inteligentnej i bystrej dziewczyny są wzbogacone o jej biografię, co czyni z całości bardzo prawdopodobną opowieść. Może jedynie wstęp, w którym dowiadujemy się skąd wziął się w naszej rzeczywistości ten osobliwy pamiętnik, wydaje się być trochę naiwny, ale to już pozostawiam do osądu każdego z czytelników.

„Wallenrod” Marcina Wolskiego to niezwykłe połączenie politycznej fikcji, sprawnie opisanej historii szpiegowskiej oraz przejmującej opowieści o młodej kobiecie w okrutnym świecie. Całość czyta się znakomicie. Odniesienia do naszej rzeczywistości tylko pobudzają wyobraźnię i ciekawość. Bohaterka patrząc na zniszczony bombardowaniami Londyn, ze zniszczonym Big Benem, zawalonym Tower Bridge i zamienionym na cmentarz Hyde Parkiem, myśli: Jak to dobrze, że to nieszczęście nie dotknęło Warszawy, Lwowa, czy Wilna. Ta przewrotna myśl pozwala nam spojrzeć na trudne fakty trochę inaczej – to ogromna zaleta tej zabawy historią.

Gdyby ktoś w czasie czytania pogubił się w plątaninie nazwisk i sytuacji, autor wspomaga nas spisem postaci z ich autentycznymi biogramami. Takie zagranie poza oczywistym uporządkowaniem mętliku w głowie, naprowadza czytelnika na pewną konkretną myśl: dobrze jest poznać tę prawdziwą historię, przeczytać o sytuacjach, które zdarzyły się naprawdę, ale może dzięki kilku godzinom z „Wallenrodem”, będziemy potrafili przyjrzeć się temu wszystkiemu z trochę innej strony.

Wallenrod

Przekład:
Wydawca:
Rok wydania:
2012
Liczba stron:
455
ISBN:
9788377851142
Ocena:
0
10
Zrecenzował: