Wildstein i Ziemkiewicz - pozycje dla dorosłych

Obrazek użytkownika EdEs
10.09.2013

Ludzie różnie definiują dorosłość. Dla jednych to dowód osobisty, dla innych umiejętność utrzymania się. Dla jeszcze innych, pewnie jeszcze coś innego. Jeśli chodzi o mnie, to uważam, że niektóre lektury, czynią z nas bardziej dorosłych, a jeśli nie czynią, to na pewno dają do myślenia.

Kobieta czyta książkę Dziewczyna z książką | fot. Tomasz Parys

Przykładem mogą być dwie pozycje, naszych, rodzimych twórców. Bronisława Wildsteina i Rafała A. Ziemkiewicza. Pozwolę sobie opisać dwie na raz, bo tak się złożyło, że czytałem je jednocześnie, podczas wakacyjnych wojaży. Ponadto bardzo ładnie się komponują. Akcja obu toczy się mniej więcej w tym samym czasie, miejsce akcji też częściowo się pokrywa. I co najważniejsze, obie mają w sobie pewien ładunek, ale o tym na końcu.

Pierwsza z nich, to „Dolina nicości” Bronisława Wildsteina. Zwlekałem z tą lekturą, gdyż w recenzjach przeczytałem, że w tej książce, literacka fikcja niebezpiecznie przeplata się z wydarzeniami ostatnich kilku dziesięcioleci. Nie jestem znawcą tego tematu, nawet szczególnie nie interesuje mnie historia najnowsza oraz świat wielkiej polityki. Ale zaryzykowałem i opłaciło się. Dobra książka. Pewnie fachowcy określą ją jako obyczajowy dramat, ale dla mnie jest w niej nutka książki sensacyjnej. Mamy obraz (widziany oczami autora) medialnej pierwszej ligi, czyli ogólnopolskich mediów flirtujących, czy też romansujących ze światem polityki i biznesu. Jest również geneza tego układu. Bronisław Wildstein w interesujący sposób zaryzykował opisanie fundamentów dzisiejszego establishmentu. Faktycznie, przewracając kolejne kartki możemy przypisać poszczególnych bohaterów do osób znanych i (niekoniecznie) lubianych. Gdzieś, pomiędzy wyrazistymi postaciami i wielką grą przewijają się pewne wartości, które w wielkiej grze albo zostały zapomniane, albo nadano im zupełnie nowe znaczenie. Czy pojęcia takie jak prawda, wierność, czy prawość przedrą na światło dzienne?

Rafał A. Ziemkiewicz, czyli słynny RAZ, to jednak pisarz specjalizujący się w książkach o tematyce społeczno politycznej. Jego „Ciało obce”, chociaż faktycznie skupiające się na pojęciu miłości, relacjach i seksie, ma w sobie elementy analizy podobne do tych z „Polactwa” czy „Michnikowszczyzny..”. Coś, co wywarło na mnie pozytywne wrażenie, to erotyczne ekscesy nad Wisłą. Jakoś tak się przyjęło, że bohaterowie literaccy z pokręconym życiem seksualnym mają paszport zachodnioeuropejski lub amerykański. Ziemkiewicz pokazał, że my też nie jesteśmy gorsi. Poznajemy bohatera, który z niezbyt udanego małżeństwa, (a właściwie koszmarnego małżeństwa) ucieka w liczne romanse. Kiedy wszystko wychodzi na jaw, pozostają mu tylko coraz bardziej wyuzdane przygody. Cały ten seksualny świat bohatera funkcjonuje obok normalnego świata, w którym żyje na co dzień. Jak pisałem wcześniej, tu też mamy ziemkiewiczowską analizę polskiej rzeczywistości. Tym razem Ziemkiewicz jednak nie poprzestaje na polityce. Mamy obraz polskiego małżeństwa, widzimy drugie oblicze „Matki Polki”, nawet Kościół nie jest bezpieczny w tek książce. Jeśli ktoś miał styczność z tym autorem i polubił jego twórczość to polecam. Nie wiem, jak odbierze „Ciało obce” czytelnik nie zaznajomiony z twórczością RAZa.

Dlaczego dla dorosłych?
Jak pisałem na początku są to książki dla dorosłych. Obie mają pewien ładunek goryczy. Co gorsze, źródłem goryczy nie jest to wyobraźnia obu pisarzy, a raczej zmysł obserwacji. Czytając obie książki powoli wyzbywamy się złudzeń o poszczególnych płaszczyznach naszej egzystencji. Okazuje się, że miłość nie zawsze wygra w starciu z seksem (nawet tym sportowym, bez emocji), a człowiek popełniający błąd, czy robiący źle, nie zawsze ma ochotę na skruchę, czy poprawę. Co ciekawe, to właśnie takie postępowanie nadaje sens jego życiu. Zamykając przeczytane książki jesteśmy przybici otaczającą nas rzeczywistości. Jesteśmy przybici, ale mamy też grubszą skórę, niż kilkadziesiąt stron wcześniej, bo oto ktoś brutalnie pokazał nam kawałek realnego świata.