Zachowaj spokój

Obrazek użytkownika besek
26.06.2013

Ręka w górę komu nie zdarzają się takie dni, że zastanawia się po co w ogóle wstawał! Gorzej jednak, gdy po takim właśnie dniu przyjdzie następny, kiedy stwierdzasz, że ten wczorajszy nie był wcale taki zły.

spokój, jezioro fot. cegli

Szef, żona, dzieci, kierowcy…

Gdy już wstałeś lewą nogą, jest jeszcze szansa, że będzie lepiej. Ale wiele zależy od osób, które w ciągu dnia spotkasz na swojej drodze. Może skończyć się tak, że ktoś poprawi twój humor i uszczęśliwi na cały dzień albo zepsuje go całkowicie. Szef czepia się czegoś, za co w ogóle nie czujesz się odpowiedzialny. Żona dąsa się i choćbyś stanął na rzęsach, nie jesteś w stanie dociec o co właściwie chodzi. Dziecku znowu w ostatniej chwili się przypomniało, że dostało wczoraj uwagę i musisz podpisać dzienniczek. A po drodze do pracy spotkałeś na drodze całą bandę kretynów, którzy prawo jazdy najprawdopodobniej znaleźli w pudełku z płatkami śniadaniowymi, bo o zdanie egzaminu trudno ich podejrzewać.

A przed tobą jeszcze cały dzień pracy. I spore szanse na to, że zadzwoni klient idiota, któremu nie możesz powiedzieć co o nim myślisz, bo wtedy on zadzwoni do twojego szefa i powie co myśli o tobie. Do tego współpracownik – zawalił jedno z ważniejszych zadań i zamiast ratować sytuację, spędził cały dzień na kombinowaniu jak się z tego wyplątać, najlepiej zwalając winę na kogoś innego (zakład, że na ciebie?). Czarny scenariusz? Ale możliwy…

 

Metoda Barneya

Jeśli oglądałeś kiedyś serial „Jak poznałem waszą matkę”, zapewne znasz metodę Barneya Stinsona. W jednej z wypowiedzi definiuje on swoje proste podejście: „Kiedy jestem smutny, przestaję być smutny i zamiast tego jestem niesamowity”. Można to rozszerzyć na wszystkie negatywne stany emocjonalne. Np. kiedy jestem wkurzony, przestaję być wkurzony i zamiast tego jestem radosny. Głupie? Trudne? Nieprawda!

Najważniejsze to nie przejmować się rzeczami, na które nie masz wpływu. Sytuacja jest idealna jeśli masz szefa, z którym możesz porozmawiać i wymienić argumenty, broniąc swojego zdania. Jednak nie żyjemy w idealnym świecie i możesz mieć po prostu szefa, który chce sobie pokrzyczeć – wtedy żadne logiczne argumenty nie mają szans na przebicie się. Ale zamiast się tym stresować, możesz poprawić sobie humor wyobrażając sobie na przykład, że twój szef jest wielką kałamarnicą. Wizja wkurzającego przełożonego jako wielkiego głowonoga, potrafi poprawić humor. Należy tylko uważać, żeby nie roześmiać się w czasie rozmowy – większość szefów nie lubi gdy podwładny zaczyna chichotać w czasie udzielania mu reprymendy.

 

Inni kierowcy

Sporo krwi mogą napsuć kierowcy, których spotkasz w drodze do pracy. I to niezależnie czy sam docierasz też samochodem, tramwajem czy rowerem. Zawsze możesz trafić na kogoś kto wymusi pierwszeństwo (przez chamstwo albo nawet nie zdając sobie z tego sprawy), przyblokuje tory tramwajowe czy też zaparkuje jak ostatnia memeja, blokując cały chodnik. Ale i tak nie warto się denerwować. Pomyśl zamiast tego o czymś przyjemnym i ciekawym, zrelaksuj się. Szkoda zdrowia.

 

Spokój, tylko spokój nas uratuje

Staram się o tym myśleć w każdej sytuacji, która mogłaby mnie wyprowadzić z równowagi. Nie chodzi o to by zgadzać się na wszystko i nie przeciwdziałać, gdy dzieje się coś złego. Nie warto jednak tracić nerwów i psuć sobie całego dnia, bo i po co?

Uważasz, że ten felieton nie wnosi nic nowego i jest pełen oczywistości? Wkurza cię to? Zachowaj spokój… Chociaż… jesteśmy w Internecie, więc zawsze możesz mi nawrzucać w komentarzach…