Żegnaj przyjaciółko, czyli co zrobić po awarii konsoli

Obrazek użytkownika Brama
20.03.2013

W niedzielę dnia 17 marca bieżącego roku ok godziny 9:00 odeszła moja wieloletnia przyjaciółka. Jej stan pogarszał się już od jakiegoś czasu. Kiedy już wydawało się, że kryzys minął niespodziewanie przyszło najgorsze. Najbardziej żałuję, że nie było mnie wtedy przy niej. Wiele razem przeszliśmy i przeżyliśmy wiele wspaniałych przygód. Nie jeden świat udało się nam uratować, wygraliśmy niezliczoną ilość wojen, żadna starożytna zagadka nie była dla nas zbyt trudna i z niejednej pułapki udało nam się w ostatniej chwili uciec. A teraz jej nie ma, mojej Czarnulki. Mojej PlayStation 3.

Ostatnie pożegnanie Ostatnie pożegnanie | fot. Arkadiusz Konstańczak
  • Wygląd nowej konsoli i działanie pokrywy nowego napędu. Do otwierania służy przycisk, ale zasunąć trzeba już samemu.

Awaria konsoli to dla gracza rzecz bolesna, zwłaszcza, że wiąże się z wydatkami. Dlaczego, przecież można żyć bez konsoli? No tak, tylko co zrobić z kolekcją zbieranych przez kilka lat gier i filmów Blu-Ray? Niech się kurzy bezsensownie na półce? A może sprzedać za bezcen (w porównaniu do ceny zakupu)? Problemu nie ma gdy konsola jest jeszcze na gwarancji, ale zazwyczaj konsole psują się już po tym okresie. Moja zepsuła się po ponad czterech latach, więc można powiedzieć, że i tak miałem szczęście. Mimo wszystko ja tego tak nie odczuwam, miałem nadzieję, że konsola posłuży mi jeszcze długie lata lub wytrzyma przynajmniej do premiery następnej generacji.

Tak się jednak nie stało i czekał mnie nieplanowany wydatek. Większość problemów na jakie napotkamy po awarii konsoli są identyczne w przypadku zarówno konsol Sony jak i Microsoftu, dlatego mimo iż mój problem dotyczy PS3 to opiszę też przypadki X360. Do problemu można podejść na dwa sposoby – spróbować konsolę naprawić, albo kupić nową.

Dlaczego nie działa?

Naprawa najpopularniejszej awarii czyli YLOD (żółta dioda śmierci) w PS3 czy w przypadku Xboxa RROD (trzy diody śmierci) to kwota ok 200 zł. Jak trwała jest taka naprawa? Serwisy się tym specjalizujące najczęściej dają gwarancję na 3 miesiące. W szczerej rozmowie z pracownikiem takiego serwisu dowiedziałem się, że niestety nie jest to trwała naprawa. Taka konsola pociągnie może dwa tygodnie, może dwa lata, nie ma reguły, zazwyczaj jest to w granicach kilku miesięcy.

Czym spowodowana jest taka awaria? Przegrzaniem konsoli. Procesor i układ graficzny przylutowane są do płyty głównej setkami małych cynowych kuleczek. Z upływem czasu kuleczki owe tracą swoje właściwości i wytrzymałość na temperaturę, wytapiają się. Na YouTube znaleźć można jak tę awarię naprawić w domu za pomocą nagrzewnicy – podgrzewamy wtedy układ w nadziei na to, że lut się roztopi i z powrotem złapie kontakt. Jest to tylko przedłużenie agonii – tak „naprawiona” konsola padnie raczej szybciej niż później, ale już definitywnie.

Naprawiać, czy nie?

Profesjonalna metoda naprawy nosi nazwę „reballing” i polega na wymianie owych kuleczek, ale tak jak pisałem również ona nie gwarantuje, że usterka nie powróci. Jeżeli rozważasz tę opcję, to warto się dowiedzieć, czy serwis do którego oddajesz konsolę faktycznie wykonuje naprawę tą metodą a nie chałupniczą. Dwieście złotych to już spora kwota i duży ułamek ceny nowej konsoli. Dodatkowo nawet zepsuta konsola warta jest trochę grosza – dysk twardy, napęd optyczny, płyta główna czy układ graficzny. Sprzedając taką konsolę na części odzyskamy nawet ponad 200 zł, nieco mniej jeżeli postanowimy zatrzymać dysk twardy do nowej konsoli.

Ja zdecydowałem się na zakup nowej konsoli. Mojego modelu PlayStation nie ma już na rynku od dawna, niestety powoli znika też model późniejszy nazywany Slim – zastępuje go tzw. Super Slim czyli nowa „budżetowa” wersja. Slim jest jeszcze dostępny w sklepach, ale jego ceny nie zachęcają do zakupów. Dlatego zdecydowałem się na najmłodszy model, wykorzystując tę „okazję” do przetestowania go dla was.

Najtańsze wersje konsol można dostać już od kwoty ok 700 zł, jednak w tym przypadku mówimy o konsoli bez dysku twardego (w PS3 jest 12GB pamięci flash a w Xboxie 4GB). Dla mnie to nie problem – dysk już mam, w przypadku PS3 wystarczy przełożyć. Aby to uczynić należy jednak w dokupić ( ok 40 zł) specjalne mocowanie, które pozwoli nam go zamontować w nowej konsoli (jest inne niż we wcześniejszych modelach). Dysk, że starej PS3 watro zostawić zwłaszcza jeżeli był dużej pojemności – „goła” konsola kosztuje znacznie mniej niż taka z już zamontowanym dyskiem twardym, różnica w cenie na pewno jest większa, niż kwota jaką uzyskalibyśmy sprzedając używany dysk. A sama wymiana nie nastręcza problemów (YouTube) i nie narusza gwarancji. Z Xboxem również można to zrobić, ale wymaga nieco więcej zachodu i nie jest oficjalnie wspierane (chyba, że zepsuje nam się już jego nowa wersja).

Nie koniec problemów

Awaria spotkała mnie akurat w momencie w którym miałem już pobraną z sieci całą zawartość, która mnie interesowała. Jeżeli ktoś ma nadzieję, że przekładając dysk zachowa zawartość to srodze się zawiedzie. Nowa konsola na dzień dobry sformatuje HDD i nie ma niestety żadnego triku, czy kruczka, żeby temu zapobiec. Jedyną metodą na odzyskanie chociażby zapisanych stanów gry jest uruchomienie starej konsoli przynajmniej na tyle długo, żeby zrobić ich kopię (tu może się przydać domowa metoda postawienia konsoli). Jeżeli ktoś posiada konto PS+ i korzystał z dysku internetowego to logując się na nowej konsoli na to samo konto będzie mógł je odzyskać. Trzecią opcją jest pogodzenie się z ich utratą. Przed utratą danych warto się zabezpieczyć - robiąc okresowo kopie zapasowe. Jakkolwiek większość moich save’ów odzyskałem, to czeka mnie ponowne pobieranie wszystkich moich gier z PlayStation Store.

Innym problemem jest odzyskanie płyty z wnętrza zepsutej konsoli. Można ją otworzyć, wymontować napęd, rozebrać go i wydobyć płytę. Ponownie na YouTube znajdziemy szczegółowe filmiki jak to zrobić. Ale jest prostsze rozwiązanie. W przypadku PlayStation wystarczy wyłączyć konsolę tylnym włącznikiem, a następnie włączyć ją mając przytrzymany przycisk wyciągania płyty. W przypadku wersji slim działa to tak samo, tylko należy wyjąć i włożyć kabel zasilający (brak głównego włącznika). Powinno zadziałać, jeżeli nie zawsze można go rozebrać. Super Slim problem nie dotyczy ze względu na mechanicznie odsuwaną klapkę (a zresztą kto by już zdążył ją zepsuć?).

Do wydobycia płyty z Xboxa potrzebny będzie zszywacz do papieru. W starszej wersji ściągamy przedni panel konsoli i wkładamy go kolejno do trzech dziurek znajdujących się pod napędem, za którymś razem tacka nieco się wysunie. Z nowszą wersją jest mniej roboty: układamy konsolę horyzontalnie i zaglądamy przez wloty wentylacyjne z lewej strony, odnajdujemy dziurkę z żółtą obwódką i tam wtykamy spinacz. W obu przypadkach wpierw odłączamy konsolę od prądu (chyba, że lubimy pieszczoty).

Nowe – lepsze?

Tak więc nowa konsola kupiona, płyta odzyskana, dysk przełożony. Jakie są więc moje odczucia co do trzeciej już, najmniejszej i najtańszej (zarówno w kupnie jak i w produkcji) wersji PlayStation 3? To wciąż bardzo dobra konsola. Musiałem w prawdzie zaktualizować system by móc korzystać z PS Store, jak również samą aplikację sklepu, co sprawia, że godzinkę trzeba odczekać przed graniem, ale to już nie wina konsoli i ten krok można na razie pominąć. W menu oczywiście nic się nie zmieniło, nowy wygląd może przypaść do gustu (tak jak i zmniejszone rozmiary), natomiast drobnemu pogorszeniu uległa jakość użytego plastiku. Dotykowe przyciski "Power" i "Eject" zastąpione zostały mecznicznymi. Nowy mechanizm wkładania płyty nazwał bym mniej eleganckim, tak samo jak i pracę napędu – zauważalnie głośniejszą, jednak nie na tyle aby przeszkadzać. Nie ma się temu co dziwić – w poprzednich modelach płyta kręciła się głęboko we wnętrzu konsoli, tutaj pod jedną plastikową, odsuwaną pokrywką. Pad, który dołączony do konsoli wykonany jest z nieco przeźroczystego plastiku, a nie jak wcześniej całkowicie czarnego, ale nie mam zastrzeżeń do jego jakości (to już mój trzeci :-)). Oczywiście w pudełku zabrakło kabla HDMI.

Jak dbać?

Jak już pisałem moja konsola wytrzymała ponad cztery lata, natomiast znam wiele przypadków, kiedy odmawiała ona współpracy szybko po zakończeniu rocznego okresu gwarancyjnego (w takim wypadku można się jeszcze powołać na niezgodność towaru z umową kupna-sprzedaży na co mamy dwa lata od zakupu). Producent oczywiście dobrze zna żywotność spoiny, której używa do lutowania stąd tak krótki okres gwarancyjny (ale trzeba mu zwrócić sprawiedliwość, że krępują go tu przepisy związane z ochroną środowiska, a zakazujące używania ołowiu w cynie co pogarsza jej właściwości). Dlaczego więc moja konsola wytrzymała aż tyle? Może to szczęście, a może to, że dbam o moje sprzęty.

Częstym błędem, którego ja unikałem jest wyłączenie konsoli od razu po zakończeniu długiej sesji ulubionej gry. Już samo trzymanie pracującej na wysokich obrotach konsoli przez kilka godzin nie wpływa pozytywnie na jej żywotność. Natomiast co się dzieje po wyłączeniu rozgrzanej do czerwoności konsoli? Zatrzymują się wentylatory. Konsola skwierczy, a nie ma co wyciągnąć z wnętrza gorącego powietrza. Dlatego zawsze odczekuję kilka/kilkanaście minut w menu konsoli, zanim ją wyłączę.

Niniejszy artykuł niech będzie hołdem oddanym mojej poczciwej konsoli. Jeszcze dużo czasu minie zanim przyzwyczaję się do nowego pudełka stojącego pod telewizorem. Z poprzednią konsolą wiąże się wiele dobrych wspomnień i mnóstwo radosnych chwil. Będzie mi jej brakowało. Mam nadzieję, że wasze konsole nigdy się nie zepsują i nie będziecie musieli stawać przed podobnym dylematem. A jeżeli już się to komuś przytrafi to może moje doświadczenia pomogą mu w zminimalizowaniu szkód.