Zmysłowe Maroko

Obrazek użytkownika Weronika
9.08.2012

Kiedy myślę o Maroku, przychodzą mi do głowy różne słowa takie jak gościnność, życzliwość, dziewicza przyroda, zapach kuminu, gliniane tajiny, różnobarwne postaci i fantastyczny klimat.

fot. Zbigniew Pobudkiewicz

Ta niesamowita mieszanka smaków, zapachów, kolorów i dźwięków potrafi zakręcić w głowie. Maroko urzeka, porywa. Maroko czuje się wszystkimi zmysłami, dlatego wystarczy raz tu przyjechać, aby wiedzieć że na pewno się tam wróci. Takie właśnie emocje wzbudził we mnie Marrakesz, stojący na straży gór Atlasu Wysokiego. Czerwone miasto to kwintesencja Maroka. Pochłania do reszty i pobudza wyobraźnię. Stojąc w jednej z kawiarenek otaczających słynny plac Jemna-el-Fna i patrząc na spektakl, który co wieczór się tam odbywa można zatracić się bez pamięci. To przedstawienie, w którym udział biorą zwykli ludzie, jest tak niezwykłe, że aż wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W pogodę i niepogodę, co wieczór, przez cały rok gromadzą się na placu kuglarze, wróżbici, opowiadacze bajek, zaklinacze węży, sprzedawcy wszystkiego, najlepsi kucharze i niezliczone potoki ludzi. Największe wrażenie robi jednak zapadający zmrok, kiedy słońce powoli chowa się za horyzont rozświetlając niebo we wszystkie odcienie czerwieni, a plac rozbłyska żółtym światłem z oświetlonych kramów z jedzeniem. Do tego zapach pieczonej baraniny, śpiewy, tańce i barwny korowód ludzi sprawia, że można tak stać i patrzeć bez końca.

Słynny plac to tylko część atrakcji starej mediny. Warto zagłębić się w wąskie uliczki starego miasta, zajrzeć do pracowni rzemieślniczych, odkryć mały sklepik ze starociami, gdzie każdy przedmiot ma swoją własną legendę, przyjrzeć się pracy piekarza, poprzymierzać kolorowe stroje no i pohandlować. Marokańczycy za punkt honoru biorą sobie zadowolenie klienta. Załatwią nam wszystko, nawet jeśli nie mają tego u siebie w sklepie. Zawsze przecież obok ma swój sklep brat, kuzyn, wujek. Wszystko z wielką życzliwością i uśmiechem na twarzy.