Zostań piratem!

Obrazek użytkownika besek
1.11.2012

Nie. Nie będę namawiał do ściągania najnowszych filmów z sieci. Ani też dokonywania abordażu na prom ze Świnoujścia do Szwecji. Nie chcę też nikogo nakłaniać by porzucił wszystko, wybrał się do Somalii i został współczesnym bandytą napadającym na tankowce. Odrąbanie dłoni i zastąpienie jej metalowym hakiem też nie będzie konieczne. Ale jest jedna rzecz, której wszyscy możemy nauczyć się od piratów.

Johny Depp - Jack Sparrow, Piraci z Karaibów © 2003 - Buena Vista Pictures
  • Kobieta malującą
  • Zjazd na rowerze crossowym

Sięgaj po więcej
Dlaczego? A dlaczego nie? W życiu można siedzieć, narzekać i spędzać dzień za dniem licząc na to, że kiedyś będzie lepiej. Nieprawda. Nie będzie. A przynajmniej tak długo dopóki nie weźmiesz spraw w swoje ręce i sam nie zastanowisz się, co zrobić by było ci lepiej. Bez tego, będzie wciąż tak samo.

Od dziecka tłoczą nam do głowy opowieści o ludziach wielkich. Pomyśl, ile nazwisk poznałeś – postaci historycznych lub osób współczesnych. Królów, gwiazd, polityków. To niezliczone sławy. A po świecie kręciło się i nadal kręci całe mnóstwo osób, które nie są znane, a każdego dnia żyją realizując swoje pasje i osiągając w ten sposób ogromne szczęście. Malują, organizują dalekie wyprawy, tańczą, nurkują, piszą książki, śpiewają, grają w szachy, skaczą ze spadochronem, biegają przez Saharę. Pasją może być wychowywanie dzieci, uprawianie ogródka, wyścigi konne, piłka nożna, czytanie, wspinaczka górska, paintball, łucznictwo, szycie, rozwiązywanie krzyżówek, hodowanie rybek. Mało? Mało, bo choćbyś i tydzień siedział z długopisem i kartką papieru, nie spiszesz wszystkich możliwych pasji. A nawet gdybyś to zrobił, to zaraz ktoś znajdzie sobie jakąś nową jak fotografowanie samochodów z rejestracją kończącą się na „07” lub zliczanie liczby osób spotkanych w ciągu dnia, które noszą buty na rzepy. Życie tych wszystkich ludzi nie jest zwykłe i szare. Mają jakiś cel, który konsekwentnie realizują. Wielkim szczęściem jest jeśli uda się połączyć pasję z pracą, czasem jednak trzeba w pracy robić coś zupełnie innego po to, by znalazły się finanse na realizację hobby.

I do tego zachęcam – nie ma sensu praca dla samej pracy. Jeśli codziennie wsiadam w tramwaj o siódmej rano, jadę do pracy, której nie lubię, odsiaduję tam bite osiem godzin, wracam do domu i po zjedzeniu obiadu gapię się w durne programy telewizyjne tylko po to by doczekać snu, a potem idę spać by nie zaspać rano na tramwaj, to nie mogę powiedzieć, że żyję. Egzystuję sobie z dnia na dzień tylko po to, żeby za dwadzieścia lat… robić nadal to samo. A potem przejść na emeryturę, spędzać dnie na narzekaniu i w końcu umrzeć, zapomniawszy uprzednio przeżyć życia. A drugiej szansy nie będzie, szansa jest tylko tu i teraz. Nawet wierząc w reinkarnację nie ma co liczyć na więcej możliwości. Skoro następny żywot zależy od poprzedniego, to mam w nim szanse zostać skałą, która nie będzie miała za wiele możliwości samorealizacji.

Myślisz, że życie pełne przygód to coś nierealnego? To dla innych? A kim, do cholery, są ci inni? Dwie ręce, dwie nogi, jedna głowa. Dość standardowy zestaw. Czym się od nich różnisz? Owszem, niektórzy mają łatwiejszy start, na przykład rodzą się w bogatej rodzinie. Ale wszystko ma swoją cenę – to, że mają kasę jest często okupione specyficznymi wymaganiami rodziców, by poszli w ich ślady. Zamiast oglądać się na innych i szukać argumentów dlaczego ty masz gorzej, zrób coś innego. Owszem, znajdź przeciwności, które stoją ci na drodze, ale użyj ich nie jako wykrętu, a listy trudności, które musisz pokonać. A potem je pokonaj.

Dlaczego więc piraci?
Opowieści o piratach to pierwsze, co przychodzi mi do głowy na hasło „życie pełne przygód”. Ale ciekawie przeżyć życie można na wiele sposobów. Ważne, żeby robić to, co jest dla nas ciekawe. Nawet jeśli innym wydaje się to kompletną bzdurą. Zamiast mówić, że życie jest szare i ponure, trzeba samemu podnieść tyłek i je zmienić.

A na koniec…
Ja, gdy mnie kiedyś wnuki zapytają: „Dziadku, jakie było twoje życie?”, chcę żeby moja odpowiedź zawierała w sobie więcej niż „A, w porządku, dziękuję”. I żeby nie była w czasie przeszłym, bo swoimi pasjami chcę zajmować się do końca życia. I może jeszcze parę dni po tym.
A kiedy już faktycznie przyjdzie pożegnać się z tym światem i gdzieś po drugiej stronie zajrzą do księgi mojego życia by mnie osądzić, to powinni być przygotowani na długą i pełną dygresji lekturę. Żadnego „Urodził się, chodził do pracy i umarł”.